Wewnątrz islamskich 'szkół terroru'

Dodane przez admin dnia 04/27/2005 w kategorii Ciekawe artykuły | komentarze

W połowie niebezpiecznej drogi do miasta Kohat- między Pakistanem i Afganistanem, gdzie ma ukrywać się Osama bin Laden – mijamy małą wybieloną kapliczkę. Jest to miejsce, gdzie armia zastawiła zasadzkę na dwóch ludzi, członków al Kaidy, uciekających z Afganistanu. Obaj zginęli – powiedział Javed Paracha. Wkrótce ci dwaj zaczęli pojawiać się w snach lokalnych mieszkańców, jako męczennicy. Teraz wierzą, w ich świętość. Zanotowano wiele uzdrowień oraz cudów w tym miejscu. Jeżeli któraś z kobiet chce o coś szczególnego poprosić Boga, pierwsze co robi to przychodzi tutaj.

Paracha dodaje jeszcze, że każdy szahid (męczennik) emituje zapach podobny do zapachu róż, który przez wiele dni unosi się w miejscu ich męczeństwa.

Javed Parach to dobrze zbudowany, krzepki, plemienny przywódca. Stanowi ucieleśnienie części muzułmańskiego świata, którego polityka Stanów Zjednoczonych najbardziej się obawia. Jest również przebiegłym prawnikiem, który skutecznie wybronił podejrzanych z al-Kaidy w Sądzie Najwyższym w Peszwarze. W swojej twierdzy w Kohacie ukrywał rannych talibskich bojowników, oraz ich przemarznięte kobiety i dzieci uciekające przed amerykańskimi oddziałami z Tora Bora. Był również dwukrotnie w więzieniu. Podczas przesłuchań, umieszczony został w izolatce więziennej, gdzie utrzymuje, że był torturowany przez CIA. Przez gehennę jaka przeszedł, poprawił się jego prestiż wśród sąsiadów. Największą jego dumą było utworzenie i sfinansowanie dwóch największych szkół- madras, pierwsze które wykształciły młodszych liderów Talibów.

„Są tam największe madras na północno-zachodniej granicy” powiedział dumnie po zatrzymaniu się przy al-kaidzkiej kaplicy, gdzie zamierzał się pomodlić. „Książki są darmowe, podobnie jak jedzenie oraz nocleg. W biednych i zacofanych miejscach jak to, madras stanowią jedyną formę edukacji. Nie dociera tutaj system państwowego szkolnictwa.”

Parasha siadając obok swoich ochroniarzy dodał „W kraju jest 200 tysięcy bezrobotnych.” Mówi, że bardziej ekstremistyczny odłam Talibów pochodzi z Pakistanu. Warunki są bardzo złe a ludzie zdesperowani. Szukają rozwiązania, które pomogą im wyjść z feudalno-militarnych elit. Mieszkańcy chcą radykalnych zmian. Uczymy ich, że tylko Islam może zapewnić im sprawiedliwość jaką szukają. Wprowadzane przez Parasha zmiany w Kohacie są powielane w całym Pakistanie. Minister Spraw Wewnętrznych ujawnia ostatnio, że obecnie znajduje się 27 razy więcej madras w porównaniu z rokiem 1947, z 245 w czasie uzyskania przez Pakistan niepodległości, liczba ta wzrosła do 6 870 w 2001 roku. Został również zradykalizowany pogląd religijny w którym przoduje nagle wzrastający ruch reformisty Deobandi, Wahhabi i Salami. Są to odmiany wiary ciągle wzrastające na ziemiach kraju.

Nagły wzrost liczby madras rozpoczął się od czasów władzy Generała Zia, był także finansowany przez saudyjskich ofiarodawców (USA również odegrało rolę poprzez pomoc podczas afgańskiej świętej wojny z Sowietami). Od momentu boomu naftowego, we wczesnych latach 70. polityka eksportu nie tylko paliwa, ale również konserwatyzm wahabitów, stały się podstawą zagranicznej polityki saudyjskiej, częściowo jako rezultat konkurencyjnego wpływu irańskiego szyizmu. Niektóre z madras stanowiły tylko pojedyncze pokoje połączone z meczetem. Inne natomiast to pokaźne instytucje np. Darul Uloom w Baludżystanie obecnie rocznie przyjmuje około 1500 mieszkańców internatu oraz dodatkowo 1000 studentów.

Razem jest od około 800 000 do miliona studentów w pakistańskich madras. Cały islamski darmowy system edukacji istnieje równolegle z chylącym się ku upadkowi sektorem, w którym 1.8% pakistańskiego PKB jest przeznaczony na szkoły państwowe. Statystyki są skrajne 15% szkół jest bez stosownych budynków, 52% bez ścian dzielących, 40% bez wody a 71% bez prądu. Istnieje również niedobór nauczycieli, co więcej wiele z tych szkół istnieje tylko na papierze.

Tego typu luka edukacyjna stanowi uderzającą wyścig, w którym Pakistan pozostaje w tyle za Indiami. W państwie tym 65% populacji umie czytać i pisać i liczba ta wzrasta każdego roku. Tylko w tym roku indyjski system edukacyjny dostał potężny zastrzyk gotówkowy. W Pakistanie natomiast liczba mieszkańców umiejących czytać i pisać wynosi poniżej 50%, a dokładniej obecnie 42%, oraz spada. Wynika to z tego, że większość ubogich ludzi nie ma wyboru, ze względów finansowych, i umieszcza swoje dzieci w madras. Tam gwarantowana jest konserwatywna, przestarzała, ale mimo to zawsze bezpłatna nauka.

Madras zdecydowanie dominują na rynku edukacyjnym w Pakistanie. Jednak trend ten utrzymuje się wśród świata islamskiego. W Egipcie liczba instytucji zajmujących się nauczaniem zależy od islamskiego uniwersytetu Al-Azhar. I tak w roku 1986 było 1 855 madras, a dziesięć lat później 4 314. Władze saudyjskie również przyczyniły się od wzrostu finansowania szkół w Afryce: w Tanzanii inwestowano 1 mln $ rocznie w budowanie nowych szkół. W Mali jedna czwarta uczniów szkoły podstawowej należy do madras. Edukacyjne próby Paracha w Kohacie nasuwają wiele pytań: na ile madras stanowią źródło problemów zamachów z 11 września 2001 roku? Czy są one fabrykami terrorystów? Czy powinny one zostać zamknięte?

Według Donalda Rumsfelda stanowią one inkubatory terroryzmu, centrum nienawiści oraz są odpowiedzialne za szerzenie antyamerykańskich poglądów świecie islamskim. Wiele dosyć dobrych powodów skłaniało ludzi do uwierzenie w te przekonania. Przerażający talibski ultrakonserwatyzm stanowi niewątpliwie produkt pakistańskich madras. Wiele spośród talibskich przywódców było szkolonych w madras, np.: Hakkunija w Akora Chattak, pomiędzy Islamabadem a Peszwarem. Dyrektor chełpi się, że gdziekolwiek ogłasza nabór na wojowników, zamknąłby madras i wysłał studentów do walki.

Jednak jak wiemy, w następstwie zamachów z 11 września spowodowały błędne rozumienie złożonego świata islamskiego.

Po pierwsze błędne rozpowszechnione zostało hasła o naturze al-Kaidy. Ugrupowanie bin Ladena okazało się nie być międzynarodową organizacją, lecz tworem sponsorowanym przez państwo.

Giles Kepel, francuski autorytet w dziedzinie Islamu, twierdzi, że „al-Kaida była nie militarną bazą operacji, lecz bazą danych, która łączy wojowników świętej wojny przez Internet. Organizacja ta nie składa się z budynków oraz czołgów, lecz stron internetowych, tajnych finansowych transferów oraz aktywistów rozlokowanych od Jersey City do mokradeł w Indonezji.”

Zamachy dokonane na USA odczytywane były jako pretensje al-Kaidy do polityki Stanów wobec państw Bliskiego Wschodu. Jednak z deklaracji wydanej w 1996 roku wynika, że bin Laden miał pretensje do USA nie z powodów kulturowych tudzież religijnych lecz politycznych, tj. polityki Stanów wobec Arabii Saudyjskiej oraz Izraela.

Pakistański reporter pisze: „amerykańscy żołnierze masakrują nas w Palestynie, Czeczeni, Kaszmirze oraz Iraku”. Muzułmanie mieli prawo odwetu. Ich głównym celem stał się amerykański gospodarczy oraz militarny potencjał.
Świadomość, że madras stanowią silnik napędowy światowego terroryzmu wzbudza kolejne założenia, że powinny one zostać poddane poważnym analizom.
Pewne jest, że większość madras ma zamiar powrócić do korzeni swojej religii. Kontynuują one najbardziej fundamentalne myśli Islamu. Prawdą jest również, że niektóre madras mogą być bezpośrednio połączone z islamskimi radykalistami oraz otwarte na przemoc. Tak samo jak w izraelskich osiedlach na Zachodnim Brzegu Jordanu występuje kilka szkół tzw. Yeshivas (szkoły religijne, jeszyboty), które słyną z przemocy wobec Palestyńczyków, a także serbskie klasztory, które ukrywały kilku oskarżanych o zbrodnie wojenne kryminalistów. Tak więc około 15% pakistańskich madras znanych jest z promowania przemocy a tym samym wojny religijnej. Kilka innych jest znanych z prowadzenia tajnych treningów wojskowych.

Niektórzy mocno się napracowali, aby dokonać talibizacji Pakistanu. Szkoły średnie madras w Karaczi stały za aktami przemocy wobec mniejszości szyickiej, natomiast studenci z Baludżystanu w 1998 zaczęli podpalać telewizory i atakować sklepy sprzedające sprzęt RTV. Najlepiej sprzedającą się kasetą video w Baludżystanie w ostatnim roku była pokazującego wysoko rangą pakistańskiego posła wraz z jego dziewczyną w niedwuznacznych sytuacjach… Kaseta została nagrana przez samego posła, jednak została skradziona przez jego politycznych przeciwników oraz puszczona w obieg. Jednak nie powiodła się próba zniszczenia kariery. Film zadziałał wprost przeciwnie – „gra aktorska” posła była tak sugestywna, że zwiększyła się jego popularność, i został wybrany na kolejną kadencję przytłaczającą większością. Sam poseł twierdzi, że owa kaseta zmieniła jego polityczne szczęście.

Istnieje jednak różnica pomiędzy produkowaniem „mięsa armatniego” dla Talibów i wypuszczaniem ze szkół sekciarskich opryszków a wychowywaniem zdolnych do czytania i pisania terrorystów al-Kaidy, którzy potrafią przeprowadzać zamachy. Wiele ostatnich badań wskazuje na to, że powinno zostać dokonane zróżnicowanie pomiędzy absolwentami, którzy zamierzają być zubożałymi mieszkańcami wsi, z ekonomicznie niskim zapleczem oraz słabym sprzętem technicznym a średniej klasy wykształconych, którzy umieją czytać i pisać oraz organizują operacje al-Kaidy na całym świecie. Większość z nich to świeccy, naukowcy lub technicy. Niewiele z nich okazało się być absolwentami madras.

Czterech zamachowców z 11 września było Saudyjczykami. Przez prasę przedstawiani byli jako średniowieczni fanatycy. Lepiej zabrzmiałoby gdyby zostali przedstawieni jako zakłopotani, lecz dobrze wykształceni profesjonaliści. Mohammed Atta był architektem oraz ekspertem od urbanistyki; Ajman al-Zawahiri, szef sztabu al-Kaidy, był chirurgiem z zawodu; Ziad Dżarra, jeden z założycieli komórki w Hamburgu był studentem medycyny, który później zmienił studia na inżynierię lotniczą; Omar Szejk, porywacz Daniela Pearla – dziennikarza Wall Street Journal, studiował w Londyńskiej Szkole Ekonomii i Nauk Politycznych (LSE).

Tego typu zdarzenia pokazują nam zderzenie cywilizacji, jednak nie takich jak w swojej książce opisuje Huntington, lecz raczej indywidualnych produktów wynikających z izolacji kulturowej oraz braku światopoglądu kulturowego, które towarzyszą przyspieszeniom gospodarczym oraz globalizacji. Według Kepela typ dżihadu globalnego nie stanowi biedy rozwijającego się świata, lecz jest uprzywilejowanym dzieckiem nieoczekiwanego małżeństwa pomiędzy wahabizmem oraz Doliną Krzemową.

“Understanding Terror Network” stanowi jedną z ostatnio opublikowanych analiz globalnego dżihadu. Sageman, autor, jest sądowym psychiatrą oraz byłym człowiekiem CIA, który w latach 80. pracował w Pakistanie. W swoich studiach prześledził życiorysy 172 terrorystów powiązanych z al-Kaidą. Jego konkluzje zburzyły dotychczasowy pogląd o tym, kto należy do al-Kaidy. Dwie trzecie miało wykształcenie wyższe i należało do klasy średniej. Są oni wyspecjalizowani w sprawach technicznych oraz większość z nich ma stopień wyższy naukowy. Żaden z nich nie działa pochopnie. Średni wiek to 26 lat, większość z nich jest żonata i ma kilkoro dzieci. Jedynie dwóch z nich wydaje się być psychopatami. Wygląda na to, że terroryzm islamski stanowi burżuazyjną próbę, podobnie jak poprzednio chrześcijaństwo. Wszyscy z członków organizacji to kosmopolici, zaznajomieni są z wieloma krajami oraz zdolni do używania wielu języków z taką samą poprawnością.

Oczywiście we wszystkim można znaleźć wyjątki, podobnie jest tutaj. Kilku radykalnych absolwentów wciągniętych zostało do al-Kaidy. Studenci madras nie posiadają wiedzy technicznej aby dokonać zamachów takich jak w ostatnich latach. Jednak nawołują one do tradycji, które przez francuskiego islamistę nazwane zostały neofundamentalizmem: satysfakcja z rytuałów, jak się poprawnie myć przed modlitwami, jaką długość powinna posiadać broda, oraz jak wysoko od kostek powinno się nosić salwar kamiz (długa tunika ze spodniami). Talibowie maja obsesję na punkcie całkowitego zakrywania w miejscach publicznych kobiet, uważają, że stanowi to oznakę uporządkowanego moralnie społeczeństwa. Skupiają się przede wszystkim na właściwym islamskim zachowaniu w domu, oraz na próbie powrotu do nieskazitelnej czystości za czasów proroka.

Są duże rozbieżności w jakości edukacji . Jednak od początku historii Islamu madras stanowią źródło nauczania religii oraz poszerzania wiedzy, podobnie jak szkoły kościelne oraz uniwersytety w średniowieczu w Europie. Jakość ich nauki zależny jest od programu.

Pomiędzy VII a XI wiekiem madras wyszkoliły wielu zdolnych myślicieli takich jak Alberuni, ibn Sina oraz al-Chwarizmi. Kiedy najazd Mongołów zniszczył większość centrów nauczania w świacie Islamu, mnóstwo uczonych uchodźców zbiegło do Delhi, zamieniając tym samym Indie w największe centrum nauczania.

Pakistańskie madras miały natomiast przestarzały program nauczania. Wiele z nich nauczało jeszcze geometrii Euklidesa oraz medycyny rzymskiego lekarza Galena z Pergamonu. Nacisk kładziony jest na nauczanie Koranu. Jedna z dziennikarek, która miał styczność z nauczycielami z jednej z madras, która oferowała szeroki program nauczania, kiedy zapytała jednego z nauczycieli to się okazało, że ten nie potrafił pomnożyć 7×8.

W Karachi największą z madras jest Darul Ulum. Jej zielony trawnik przypomina krzyż pomiędzy pięciogwiazdkowym hotelem oraz raczej ekskluzywnym oraz nowoczesnym miasteczkiem uniwersyteckim.

Po tym co się stało Danielowi Pearl, zostałem ostrzeżony o niebezpieczeństwie jakie może mi grozić podczas wizyty madras. Do tego doszły jeszcze zawiłe informowanie konsulatu brytyjskiego o moich planach. Jednak w rzeczywistości nie było nic przerażającego w Darul Ulum. Niemalże wszyscy studenci byli gorliwi, mądrzy, przyjacielscy i inteligentni, w pewnym stopniu purytańscy. Podczas wizyty w akademiku zapytałem brodatego studenta jakiego rodzaju muzyki słucha na swoim przenośnym radiomagnetofonie. Zareagował na to pytanie jakby dotyczyło jego ulubionego filmu pornograficznego. Potem poinformował mnie, że maszyna ta jest używana tylko do słuchania kazań. Wszelkie słuchanie muzyki było zabronione.

Madras w Pakistanie przedstawiają dobrą usługę szczególnie dla państwa, w którym 58% ogromnej populacji, a 72% kobiet nie potrafi czytać i pisać, połowa społeczeństwa nie widziała nigdy szkoły. Madras mogą nie wyznaczać kierunku rozwoju dla edukacji Pakistanu, lecz zapewniają prawdziwą możliwość rozwijania mieszkańców. Nauczanie tradycyjnych nauk takich jak retoryka, logika, prawoznawstwo, oraz gramatyka arabska może być wybitne. Mimo że uważani są za ultra-konserwatystów, wielokrotnie pokazano, ze zaledwie mała ich część to bojownicy. Zamknięcie madras bez próby otworzenia państwowych szkół stanie się początkiem intelektualnej degradacji społeczeństwa pakistańskiego. Będzie to równoznaczne ze szkoleniem muzułmanów, aby przestali edukować siebie religii – najlepszej chyba strategii aby przezwyciężyć serca oraz umysły.

Nie trzeba daleko jechać aby zobaczyć wpływy pakistańskiego systemu szkół, gdzie podjęte zostałyby dwa problemy militarny oraz edukacyjny. Mimo że Indie były inicjatorem założenia szkół madras to nie ma w nich śladu przemocy islamskiej, są one apolityczne. Aby sprawdzić sukces indyjskich szkół wystarczy, że spojrzy się na Uniwersytet Dżamia Milia w Delhi, który określany jest mianem najbardziej prestiżowego centrum wśród szkół wyższych.

Nawiązując do Seema Alaviego jednego z wykładowców wcześniej wspomnianego uniwersytetu, zauważa się niewielką różnicę pomiędzy uczniami ze szkoły świeckiej a z madras, pomijając tych którzy potrafią łatwiej zapamiętać wiadomości z kursów, natomiast są mniej wyspecjalizowani w praktycznych analizach oraz przetwarzaniu informacji. Nauczanie rdzennych przedmiotów ma zarówno swoje plusy jak i minusy. Jednak nie ma sensu twierdzić, że studenci indyjscy są bardziej radykalni w kwestiach politycznych albo mniej zdolni do współpracy z nowoczesnym miejskim środowiskiem jak ich rówieśnicy ze świeckich szkół.

Rząd Perveza Muszarafa posiada siłę oraz wolę aby zauważać potrzeby reform oraz powtórzyć sukces madras wzdłuż granicy z Indiami. Miało miejsce kilka prób mających na celu ograniczenie obecności zagranicznych studentów islamskich w pakistańskich szkołach madras, podjęto również próbę standaryzacji planu zajęć oraz wprowadzenie nowych przedmiotów. Niestety tylko 1% państwowych madras zarejestrował się.

W Islamabadzie, dokąd pojechałem aby się spotkać z Pervezem Hoodbhoyem, ekspertem od edukacji oraz madras. Opowiedział o zaskakujących zmianach jakie dokonały się w momencie gdy poszerzył grono pedagogów w 1970 roku. Oprócz drastycznego spadku w standardach nauczania, brody, burki, oraz hidżab – kobiece nakrycie głowy, wcześniej nie praktykowane teraz są na porządku dziennym. Szacuje się, że zaledwie jedna trzecia studentów powstrzymuje się od pokazywania widocznych oznak swej wiary. A miało to miejsce w najbardziej liberalnym uniwersytecie w Pakistanie.

Zmieniła się mentalność społeczeństwa, studenci są mniej zainteresowani światem i nie tylko – bezmyślna gonitwa w stronę religii, oraz stała erozja liberalnej elity.

Zapytałem Hoodbhoy’a o prognozę na przyszłość: „Mam obawy. Poziom edukacji upadł. Jedynym długotrwałym sposobem aby go podnieść jest poprawienie stanu szkół państwowych, bo obecnie znajdują się one w takiej złej kondycji, że nawet jeśli istnieją to nikt do nich nie pójdzie.”

„Jednak większym dla nas problemem jest USA ich akcja w Iraku, która silnie zwiększyła liczbę ekstremistów w oraz naruszyła możliwości zobaczenia nowoczesnego państwa , bez fundamentalistycznych błędów. Ostrzegałem amerykańskiego ambasadora, że jeśli USA zaatakuje Saddama to zdobędzie Irak ale straci Pakistan. Myślę, że myliłem się – ale boje się, że moje słowa mogą jeszcze okazać się prawdą.”

Tekst powstał na podstawie artykułu w New Statesman: William Dalrymple, „Inside Islam’s ‘terror schools’” z dnia 28 marca 2005 roku. Całość artykułu w wersji anglojęzycznej można przeczytać pod adresem: http://www.newstatesman.com/200503280010

Opracowania dokonała Katarzyna Czapiewska, Uniwersytet Gdański

Comments are closed.