| Bush: wojna w Iraku jest szlachetna i sprawiedliwa | ||||
| 19.03.2008 18:55 | ||||
W piątą rocznicę rozpoczęcia wojny w Iraku prezydent USA George W. Bush wygłosił przemówienie w Pentagonie, w którym oświadczył, że usunięcie siłą reżimu Saddama Husajna było słusznym krokiem. Dodał, że wojnę trzeba kontynuować, bo jest ona głównym frontem walki z terroryzmem islamskim. Walka w Iraku jest szlachetna, jest konieczna i sprawiedliwa. Z waszą odwagą, zakończy się zwycięstwem - powiedział zwracając się do sali wypełnionej wojskowymi. Prezydent zaczął od wychwalania rozpoczętej 19 marca 2003 roku operacji "Iracka Wolność", przypominając udział w niej m.in. wojsk polskich, których ograniczony kontyngent walczył u boku sił USA, Wielkiej Brytanii, Australii i kilkunastu innych krajów. Bush oświadczył, że "surge" (dosł. wezbranie fali), czyli wzmocnienie sił USA w Iraku o dodatkowych około 30 tysięcy żołnierzy w zeszłym roku, zaowocowało zdecydowaną poprawą stanu bezpieczeństwa w Iraku - zmniejszyło się natężenie przemocy, liczba ataków na wojska USA i koalicji, zamachów terrorystycznych i walk między sunnitami a szyitami. Strategia "surge" całkowicie zmieniła sytuację w Iraku, utorowała drogę do ważnego zwycięstwa w wojnie z terrorem. Jesteśmy świadkami powstania arabskiego przeciw Al-Kaidzie, złowrogiej ideologii Osamy bin Ladena i jego siatce terrorystycznej. Nie można przecenić znaczenia tych wydarzeń - powiedział. Słowa te odnosiły się zerwania współpracy z Al-Kaidą w Iraku przez sprzymierzonych poprzednio z tą organizacją sunnickich partyzantów. Sunnici zmienili front w dużej mierze dzięki temu, że amerykańskie władze okupacyjne płacą im za współpracę z nimi. Eksperci podkreślają również, że kluczem do zwycięstwa w Iraku - tzn. pozostawienia tam silnego, stabilnego i reprezentatywnego rządu - jest rozwiązanie politycznych konfliktów, czyli głównie zawarcia kompromisów między sunnitami a szyitami. Poprawa bezpieczeństwa miała stworzyć sprzyjające warunki ku temu, ale postępy polityczne nie są na razie duże. W Iraku działa obecnie około 160 tys. żołnierzy amerykańskich. Do lata liczba ta ma się zmniejszyć do ok. 140 tysięcy. Bush sugerował jednak w przemówieniu w Pentagonie, że dalszego wycofywania wojsk nie będzie, dopóki nie nastąpi jeszcze wyraźniejsza poprawa w zakresie stabilizacji i spadku przemocy. Wyzwanie na przyszłość polega na tym, by umocnić zdobycze, które osiągnęliśmy, i przypieczętować klęskę ekstremistów. Wiemy co się dzieje, kiedy wycofujemy nasze wojska zbyt szybko - terroryści wypełniają wtedy próżnię, tworzą sobie bezpieczne schronienia i używają ich do szerzenia chaosu i do rozlewu krwi - powiedział prezydent. wp.pl |
||||
|
||||