<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>Terroryzm!com</title>
	<atom:link href="http://www.terroryzm.com/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://www.terroryzm.com</link>
	<description>antyterroryzm: zamachy, organizacje, przyczyny, przeciwdziałanie</description>
	<lastBuildDate>Fri, 30 Mar 2012 13:53:14 +0000</lastBuildDate>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.org/?v=3.1</generator>
		<item>
		<title>Uczniowie jednookiego proroka</title>
		<link>http://www.terroryzm.com/uczniowie-jednookiego-proroka/</link>
		<comments>http://www.terroryzm.com/uczniowie-jednookiego-proroka/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 30 Mar 2012 13:53:14 +0000</pubDate>
		<dc:creator>admin</dc:creator>
				<category><![CDATA[Ciekawe artykuły]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.terroryzm.com/?p=1675</guid>
		<description><![CDATA[Nikt nie wie, jak wygląda. Zabrania się fotografować, nie udziela wywiadów. Ale, jak odnotował francuski dziennikarz, obdarzony jest niewątpliwą charyzmą: „jego gesty są powolne, chód pełen powagi, nigdy nie podnosi głosu. Emanuje z niego spokój i łagodność&#8230; Czas spędza w gronie swoich ludzi. Przy każdym jego pojawieniu się towarzyszy mu gromada uczniów, niektórzy widzą w [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify;"><strong><a href="http://www.terroryzm.com/wp-content/uploads/2012/03/talibowie1.jpg"><img class="alignleft size-medium wp-image-1676" title="talibowie1" src="http://www.terroryzm.com/wp-content/uploads/2012/03/talibowie1-300x225.jpg" alt="" width="300" height="225" /></a>Nikt nie wie, jak wygląda. Zabrania się fotografować, nie udziela wywiadów. Ale, jak odnotował francuski dziennikarz, obdarzony jest niewątpliwą charyzmą: „jego gesty są powolne, chód pełen powagi, nigdy nie podnosi głosu. Emanuje z niego spokój i łagodność&#8230; Czas spędza w gronie swoich ludzi. Przy każdym jego pojawieniu się towarzyszy mu gromada uczniów, niektórzy widzą w nim symbol, wyobrażenie, obraz Proroka. Dotykają poły jego okrycia, pokornie proszą o radę, nie ośmielając się kwestionować jego poglądów”. Maulawi Mohammad Omar, Amir al-Mominim &#8211; Wódz Wiernych. Twórca i przywódca talibów.</strong></p>
<p style="text-align: justify;">Talibowie zrodzili się z jego sennej wizji. We śnie Prorok wyznaczył Omarowi misję ratowania kraju przed fałszywymi muzułmanami z Kabulu, zjednoczenia Afganistanu pod swoim przywództwem i zaprowadzenie prawdziwie islamskiego porządku. Oczywiście ów sen nie ziściłby się, gdyby nie krwawy chaos, w jakim od kilkunastu lat tonął Afganistan. Choć po odwrocie Armii Radzieckiej postkomunistyczny reżim Nadżibullaha upadł w kwietniu 1992 r., to kraj pogrążył się w wojnie domowej między rywalizującymi komendantami mudżahedinów. Podzielili oni nie tylko prowincje ale nawet dzielnice Kabulu na udzielne księstwa, w których rządziło prawo silniejszego. Przerażeni Afgańczycy pragnęli pokoju i ładu &#8211; wszystko jedno jakiego, byle tylko ładu.<br />
<span id="more-1675"></span><br />
Schronienia poszukiwali zagranicą, w Pakistanie, tam zaś ich azylem często stawały się medresy &#8211; szkoły koraniczne. W 1996 r. w samym tylko Pendżabie istniało 2512 medres. Organizowane były na ogół pod auspicjami fundamentalistycznych partii (takich jak Jamaat-i-Ulema-Islam Fazlura Rahmana), finansowała zaś je Arabia Saudyjska. Bodaj najważniejszym było seminarium dla 8000 studentów w Karaczi, prowadzone przez maulanę Mohammeda Yusufa Binnori. W sześcioosobowym kierownictwie Talibanu trzech liderów jest absolwentami tej szkoły, być może uczęszczał do niej też sam Omar. Ten były partyzant Harakat-i Inquilab-i Islami (Ruchu Rewolucji Islamskiej) Nabiego Mohammadi, który w walkach z Sowietami stracił oko, znalazł się tam podobnie jak kilka tysięcy innych mudżahedinów. Rozczarowany korupcją liderów stał się „talibem” &#8211; poszukującym (prawdy), jak w muzułmańskiej tradycji nazywano uczniów szkół koranicznych.</p>
<p style="text-align: justify;">Na talibów zwrócił uwagę gen. Nasrullah Babar z pakistańskiego MSW. Jako zorganizowana siła pojawili się w 1993 r., pierwsze ich grupy były szkolone przez policję graniczną z prowincji Beludżystan. Pakistański wywiad dotąd angażował się w popieranie pusztuńskiego fundamentalisty Gulbuddina Hekmatyara, jednak w listopadzie 1994 r. z inicjatywy Benazir Bhutto talibowie zostali wykorzystani do patrolowania szlaków karawanowych. Otrzymawszy finansowe i logistyczne wsparcie (wg niektórych źródeł wartości 70 mln dolarów miesięcznie!) od Pakistanu i Arabii Saudyjskiej wyruszyli na podbój Afganistanu.</p>
<p style="text-align: justify;">Zwycięski marsz talibów zaczął się w miasteczku Doorahi na peryferiach Kandaharu, skąd przenieśli się do Spin Boldak. Posuwali się naprzód niczym lawina, nie napotykając większego oporu. Często zajmowali tereny bez walki, wchodząc do wsi z Koranem nad głową. U ludności zyskiwali szacunek ascetycznym trybem życia. Jeden z korespondentów opisywał, jak talibowie odmówili uczestniczenia w wydanym na ich cześć wystawnym posiłku &#8211; tłumaczyli, że wystarczy im chleb i herbata. Pozyskując lokalnych komendantów opanowali 14 południowych i centralnych prowincji. Tylko o Farah i Nimroz musieli w 1995 r. toczyć walki, przejściowo też mudżahedini wypchnęli talibów z Zabul i części Hilmand. W ciągu niespełna sześciu miesięcy, zanim docierają do przedmieść Kabulu, siły Talibanu rosną z 2500 do ponad 30.000 bojowników. W listopadzie 1996 r. żołnierze Omara wkroczyli do Kabulu. Ostatni komunistyczny dyktator Najibullah został wykastrowany i powieszony na lufie czołgu.</p>
<p style="text-align: justify;">W świecie coraz głośniejszym echem odbijały się ekscesy talibów. Szariat (prawo koraniczne) uzyskał niezwykle rygorystyczną interpretację. Kobiety zostały zepchnięte do podrzędnej pozycji, uniemożliwiono im na przykład pracę poza domem (mimo katastrofalnych skutków ekonomicznych). Mężczyznom nakazano noszenie bród. Zakazano używania zachodniej technologii: telewizji, filmu, fotografii. Karę śmierci stosowano pod byle pretekstem. Szczególne oburzenie wywołało zniszczenie &#8211; jako „pogańskich” &#8211; bezcennych posągów Buddy.</p>
<p style="text-align: justify;">Czym kierują się talibowie w swym bezprzykładnym fanatyzmie, który każe im rzucać wyzwanie całemu światu? Wbrew potocznemu mniemaniu ideologią Talibanu nie jest ortodoksyjny islam. Talibowie są Pusztunami i swoją religię nasycili ethosem tego wojowniczego ludu &#8211; pasztunwali. Ekstatyczny kult honoru, bezwarunkowa lojalność wobec swojego klanu, pogarda śmierci &#8211; oto jego cechy. Jak pisał pusztuński poeta: „Ci, którzy padli w boju, nie są martwi i już nie umrą, i nie pokona ich starość”. Po okresie dominacji Tadżyków takich jak Massud talibowie nadali na powrót Afganistanowi pusztuński charakter: cały program radiowy nadawany jest w języku paszto, używanie perskiego jest wręcz zakazywane. „Kiedy śpiewają pieśni patriotyczne, zawsze śpiewają w paszto”, zauważył jeden z obserwatorów.</p>
<p style="text-align: justify;">Religia talibów nie tylko z powodu tego etnicznego kolorytu odbiega od „prawowiernego” islamu. Większość medres, z których wywodzili się talibowie, pozostawała pod wpływem muzułmańskiej akademii w Deobandzie, która łączyła ortodoksyjny sunnityzm wahabitów (będący religią panującą w Arabii Saudyjskiej) z mistycznym sufizmem. Sufizm, stosunkowo mało znana odmiana religii muzułmańskiej, odrzuca kojarzoną z islamem fatalistyczną bierność. Sufickie bractwo Naghszbandija (bardzo popularne w Afganistanie) propagowało polityczne zaangażowanie swych wyznawców &#8211; działali oni w Dagestanie, Czeczenii, Kurdystanie, nawet w Bośni. Od adepta nie wymagano ascezy lecz życia w społeczeństwie, umiejętności dostosowania się i równocześnie wewnętrznego rozwoju (czy nie przypomina nam to nieco terrorystów z 11 września, którzy nie stronili od alkoholu a nawet odwiedzali bary ze striptizem?).<br />
Również wewnętrzna organizacja Talibanu wydaje się opierać na wzorach bractw sufickich, z ich bezwzględnym posłuszeństwem ucznia (murida) wobec mistrza (murszida). Ścisłe kierownictwo ruchu stanowi sześcioosobowa Wewnętrzna Rada z mułłą Omarem na czele: maulawi (mędrcy) Mohammed Rabbani, Ehsanullah, Abbas, Mohammad i Pasanaj. Działa ona poprzez Najwyższą Radę, którą tworzy 30-40 duchownych skupionych wokół medres Kandaharu i Quetty. Loja Dżirga &#8211; Wielka Rada złożona z 1500 ulemów &#8211; służy faktycznie tylko do legitymizowania decyzji kierownictwa.</p>
<p style="text-align: justify;">Jak dotąd taka struktura zapewniała talibom monolityczną wprost jedność. Czy w obliczu konfrontacji z USA jedność ta pęknie? Wielu na to liczy, wyróżniając wśród talibów „liberałów” takich jak Ehsanullah. Tego typu kalkulacje mogą jednak okazać się błędne, gdyż przykładają współczesne zachodnie normy do ludzi o mentalności średniowiecznych mistyków.</p>
<p style="text-align: justify;"><strong><em>autor: Jarosław Tomasiewicz</em></strong></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.terroryzm.com/uczniowie-jednookiego-proroka/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Czy Polsce zagraża terroryzm?</title>
		<link>http://www.terroryzm.com/czy-polsce-zagraza-terroryzm/</link>
		<comments>http://www.terroryzm.com/czy-polsce-zagraza-terroryzm/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 30 Mar 2012 13:50:10 +0000</pubDate>
		<dc:creator>admin</dc:creator>
				<category><![CDATA[Przeciwdziałanie terroryzmowi w Polsce]]></category>
		<category><![CDATA[Czy Polsce zagraża terroryzm]]></category>
		<category><![CDATA[terroryzm w Polsce]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.terroryzm.com/?p=1672</guid>
		<description><![CDATA[UWAGA, NADCHODZI Polska wciąż należy do krajów stosunkowo bezpiecznych. Terroryzm rodzimy jak do tej pory nie rozwinął się, choć w ubiegłej dekadzie zaobserwować można było przejawy przemocy na tle politycznym. Niektóre ugrupowania skrajnej prawicy powoływały paramilitarne przybu¬dówki, takie jak Bojowe Oddziały Młodzieży (Pol¬ska Wspólnota Narodowa), Hufce Polskie (Na-rodowe Odrodzenie Polski) czy Legion Polski (Polski Front [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<h2 style="text-align: justify;"><strong>UWAGA, NADCHODZI</strong></h2>
<p style="text-align: justify;">Polska wciąż należy do krajów stosunkowo bezpiecznych. Terroryzm rodzimy jak do tej pory nie rozwinął się, choć w ubiegłej dekadzie zaobserwować można było przejawy przemocy na tle politycznym. Niektóre ugrupowania skrajnej prawicy powoływały paramilitarne przybu¬dówki, takie jak Bojowe Oddziały Młodzieży (Pol¬ska Wspólnota Narodowa), Hufce Polskie (Na-rodowe Odrodzenie Polski) czy Legion Polski (Polski Front Narodowy). Członko¬wie tej ostatniej organizacji (kierowanej przez Janu¬sza Bryczkowskiego) dokonali w Legionowie szere¬gu napa-dów, niektórych ze skutkiem śmiertelnym. Jeszcze częstsze są akty przemocy w wykonaniu nie-zorganizowanych sympatyków nacjonalizmu (na ogół skinheadów), takie jak zabójstwo niemiec-kiego kie¬rowcy w Krakowie w październiku 1992 r. Prawdo¬podobnie z tymi środowiskami zwią-zani byli też spraw¬cy zamachu bombowego w czasie Festiwalu Kultury Ukraińskiej w Przemyślu w 1995 r., jak też ataków chemicznych na lokal PPS, oddział „Gazety Wyborczej” i klub ge-jowski w Łodzi w 1999 r.<br />
<span id="more-1672"></span><br />
Przemocą posłu¬giwała się również skrajna lewica, koncentrująca się na zwal¬czaniu grup nacjo-nalistycznych &#8211; na ogół poprzez starcia uliczne, ale pismo NOP „Szczerbiec&#8221; donosiło też o pró-bie zamachu bombowego na przywódcę tej organizacji Adama Gmurczyka. Najostrzejsze for-my walka przybrała w Łodzi, gdzie NOP-owcy i anarchiści nawzajem dokonywali na siebie zamachów (na szczęście – bez skutków śmiertelnych): np. 3 lutego 1996 r. zraniony został członek NOP Piotr Wójcik, w kwietniu narodowcy usiłowali dokonać zabójstwa W. Kurza-wy, w listopadzie znowu pobity został NOP-owiec Robert Bareja. Ultralewicę re¬prezentowała jedyna jak dotąd rodzima organizacja „partyzantki miejskiej&#8221; &#8211; Ludowy Front Wyzwole¬nia, który w czerwcu 1990 r. dokonał kilku akcji w Gdańsku (atak „koktajlami Molotowa&#8221; na konsu¬lat ZSRR, zamachy na Dyrekcję Okręgową PKP, Dom Prasy i dyrekcję „LOT&#8221;), a w stycz-niu 1991 r. zaata¬kował ambasadę Izraela. Tego typu akcje zdarzały się też później: w nocy z 14/15 października 1999 r. członkowie Grupy Anarchistycznego Sabotażu zaatakowali kosza-ry Straży Granicznej w Krośnie Odrzańskim granatem UŁG 200 (zawierającym gaz łzawiąco-duszący).</p>
<p style="text-align: justify;">Generalnie jednak akty terroru ultralewicy miały raczej humorystyczny charakter; skrajna prawica &#8211; czyli w zasadzie skinowskie gangi &#8211; w swych ulicznych napaściach nie stosowały broni palnej ani materiałów wybuchowych; radykalni ekologiści ograniczali się do biernego oporu czy „uwalniania” zwierząt. Nie odnotowaliśmy też w ogóle terroryzmu separatystycznego typu ETA (choć podobno na internetowych forach pojawiały się pogłoski o jakowejś „Śląskiej Armii Republikańskiej”). Ponieważ jednak te odmiany terroryzmu mają charakter mody płynącej z Zachodu, pojawiania się tego typu imitacji możemy się prędzej czy później spodziewać. Coraz silniejsze powiązania z pokrewnymi ośrodkami w Europie Zachodniej (dotyczy to zarówno ekstremistów lewicowych jak i prawicowych) może zaowocować jakimś paraterroryzmem. Będzie to jednak zapewne przemoc o niskiej intensywności, co wynika ze słabości ekstremów i &#8211; szerzej &#8211; ze specyfiki polskiej kultury politycznej, w której terroryzm jest słabo zakorzeniony.</p>
<p style="text-align: justify;">Inaczej wygląda problem terroryzmu „importowanego”. Można się obawiać, że na dłuższą metę będzie Polsce trudno utrzymać status kraju „nieatrakcyjnego” dla terrorystów. Panujące w polskim społeczeństwie przekonanie, że ataki terrorystyczne możliwe są wszędzie tylko nie u nas, nie jest niczym uzasadnione. Globalizacja i integracja sprawiają, że żyjemy w globalnej wiosce i to, co dziś oglądamy na ekranach telewizorów, jutro może wydarzyć się w naszym mieście. Islamscy radykałowie nie mają wszak powodów, by darzyć Polskę większą sympatią niż Hiszpanię Aznara czy Brytanię Blaira.<br />
Islamski terroryzm ma charakter kroczący. Zamach terrorystyczny w każdym kraju prowadzi do ujawnienia uśpionych dotąd siatek, które same wyniszczają się w samobójczych atakach a ich niedobitki wyłapywane są przez policję. Zaostrzone środki ostrożności i nowe doświadczenia zdobyte przez służby specjalne uniemożliwiają szybką odbudowę struktur, dlatego terroryzm musi się przemieszczać: najpierw Stany Zjednoczone, potem Hiszpania, teraz Wielka Brytania. Kto następny? Zapewne Włochy, ewentualnie Holandia &#8211; oba kraje prowadzą proamerykańską politykę i mają liczne społeczności muzułmańskich imigrantów. Ale wkrótce może nadejść czas na Polskę.</p>
<p style="text-align: justify;">Przeanalizujmy nasze aktywa i pasywa biorąc pod uwagę dwa kryteria stosowane przez terrorystów: spektakularność i dostępność. Prawdopodobieństwo ataku terrorystycznego zwiększa opinia Rzeczpospolitej jako państwa proamerykańskiego a zwłaszcza polskie zaangażowanie w okupację Iraku &#8211; zamach w którymś z naszych miast byłby kolejnym przykładem dotkliwej „kary” wymierzanej sojusznikom Waszyngtonu. Z drugiej strony spektakularność takiej akcji osłabiałby fakt „satelitarnego” statusu Polski &#8211; większy rozgłos przynoszą zamachy w USA czy Europie Zachodniej.</p>
<p style="text-align: justify;">Dlatego przyjrzyjmy się dostępności naszego kraju jako potencjalnego obiektu ataku. Skłonny jestem tu podchodzić sceptycznie do urzędowego optymizmu władz, na każdym kroku zapewniających, że jesteśmy przygotowani na najgorsze. Polska wydaje się być słabo przygotowana na zapobieżenie zamachowi: polskie społeczeństwo nie ma odruchu czujności wobec podejrzanych zachowań (porzucone w miejscach publicznych pakunki itp.), brakuje specjalistycznego sprzętu (choćby tych wszechobecnych kamer, pozwalających na tak szybkie zidentyfikowanie zamachowców z Londynu), szwankuje system koordynacji. Nieustanne polityczne perturbacje i związane z nimi reorganizacje nie sprzyjają stabilizacji pracy służb specjalnych. Niedobrze o sprawności organów ścigania świadczy fakt, że Polska jest państwem &#8211; jedynym chyba w Europie! &#8211; w którym bezkarnie zabija się komendanta głównego policji. W rezultacie islamscy radykałowie mogą postrzegać Polskę jako „słabe ogniwo zachodniego imperializmu” a to zachęci ich do uderzenia.<br />
Ale mamy też atut. To, że do tej pory Polska nie stała się obiektem ataku zawdzięczamy, skłonny jestem przypuszczać, brakowi licznej społeczności imigranckiej. Modus operandi islamistów polega bowiem na użyciu osób zadomowionych w danym kraju. Nawet Saudyjczycy, którzy dokonali zamachu na World Trade Centre, mieszkali w Stanach Zjednoczonych od dłuższego czasu. Tacy ludzie są „wtopieni w krajobraz” a więc trudni do wykrycia; znajomość terenu, procedur, zwyczajów ułatwia im dokonanie zamachów. Nie muszą przemycać broni czy materiałów wybuchowych z zagranicy.</p>
<p style="text-align: justify;">Tu działa statystyka: w dużej społeczności łatwiej znaleźć kandydatów na zamachow-ców. W Wielkiej Brytanii 32 proc. tamtejszych muzułmanów uważa zachodnią cywilizację za wykwit dekadencji, który trzeba zwalczać, a 6 proc. (ok. 100.000) pochwala zamachy terrory-styczne. Spośród z nich z kolei tylko znikomy procent jest gotowy, by zaryzykować własne życie i samemu dokonać zamachu. Im większa grupa &#8211; tym prawdopodobieństwo narodzin grupy terrorystycznej większe. Tymczasem polska społeczność muzułmańska jest nieliczna &#8211; choć w ciągu ostatniej dekady jej liczebność wzrosła pięciokrotnie, to i tak liczy zaledwie 25 tysięcy.  Większość z nich wyznaje islam w wersji „zeuropeizowanej”. Choć w Polsce też daje się odczuć wpływ fundamentalizmu wyrażający się w dążeniu do przywrócenia czystości wierze (działalność radykalnych organizacji islamskich takich jak Stowarzyszenie Braci Mu-zułmanów Ryszarda Rusnaka czy Związek Muzułmanów Polskich Farhata Khana) to jest to tylko blady cień światowego trendu. Powtórzmy: nie każdy muzułmanin jest fundamentalistą i nie każdy fundamentalista jest terrorystą. Jak do tej pory nie ma podstaw, by oskarżać pol-skich muzułmanów o brak lojalności. Potencjalnie groźniejsi mogą okazać się neofici, których do wojującego islamizmu przyciągnie nienawiść do systemu: były takie przypadki w latach 90. w Niemczech, gdzie na islam przeszli lewaccy terroryści z Komórek Antyimperialistycz-nych. Nie można wszakże wykluczyć, że powtórzy się casus XVII-wiecznych Lipków i Cze-remisów, którzy wobec narastającej w Rzeczpospolitej kontrreformacji i nietolerancji religij-nej przeszli na stronę turecką.</p>
<p style="text-align: justify;">Swobodniejszy przepływ obywateli w obrębie Unii może zresztą zniwelować i tą barierę chroniącą nas przed terrorem. Dziś Polska jest krajem bardzo homogenicznym co do składu etnicznego i religijnego, ale zapewne będziemy stopniowo dorównywali do zachodnich standardów co do liczby imigrantów. To wprawdzie pieśń przyszłości ale może też okazać się, że terroryści zmienią taktykę &#8211; nieraz dawali już dowody elastyczności zmieniając metody, które się nie sprawdziły. Można więc wyobrazić sobie, że bombę zdetonuje zamachowiec-turysta; być może znający nasz kraj z wcześniejszych pobytów. Miejscem ataku niekoniecznie musi być Warszawa, może to być każde większe miasto turystyczne np. Kraków. W tym kontekście należy widzieć fałszywy &#8211; na szczęście! &#8211; alarm bombowy wywołany w Warszawie 10 czerwca przez Roberta O. Sprawca twierdzi, że zachęcił go do tego pewien Irańczyk i wciąż nie wiadomo, czy to kłamstwo szaleńca, czy też może terroryści testowali reakcję polskich służb na zagrożenie.</p>
<p style="text-align: justify;">Jeśli islamiści chcieliby powtórzyć scenariusz hiszpański tj. wpłynąć na reorientację rządu, to mogą próbować wykorzystać kampanię wyborczą w Polsce. Pozostaje mieć nadzieję, że nie są do tego zdolni. Przynajmniej na razie.</p>
<p style="text-align: justify;"><strong><em>autor: Jarosław Tomasiewicz</em></strong></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.terroryzm.com/czy-polsce-zagraza-terroryzm/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Terroryzm &#8211; broń przegranych</title>
		<link>http://www.terroryzm.com/terroryzm-bron-przegranych/</link>
		<comments>http://www.terroryzm.com/terroryzm-bron-przegranych/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 30 Mar 2012 13:44:13 +0000</pubDate>
		<dc:creator>admin</dc:creator>
				<category><![CDATA[Ciekawe artykuły]]></category>
		<category><![CDATA[broń przegranych]]></category>
		<category><![CDATA[Jarosław Tomasiewicz]]></category>
		<category><![CDATA[terroryzm]]></category>
		<category><![CDATA[wywiad]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.terroryzm.com/?p=1665</guid>
		<description><![CDATA[Rozmowa z Jarosławem Tomasiewiczem, politologiem, specjalistą od problematyki terroryzmu. Zamach w Moskwie świadczy o desperacji Czeczenów. Czy to oznacza, że nie mają już innych możliwości przeciwstawienia się potędze Rosji? W Czeczenii toczą się jeszcze walki partyzanckie, ale już defensywne. Partyzanci ukrywają się &#8211; co charakterystyczne zazwyczaj poza terytorium Czeczenii, i czasem dokonują ze swych kryjówek [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify;"><strong><a href="http://www.terroryzm.com/wp-content/uploads/2012/03/Jarosław_Tomasiewicz.jpg"><img class="alignleft size-full wp-image-1666" title="Jarosław_Tomasiewicz" src="http://www.terroryzm.com/wp-content/uploads/2012/03/Jarosław_Tomasiewicz.jpg" alt="" width="138" height="190" /></a>Rozmowa z Jarosławem Tomasiewiczem, politologiem, specjalistą od problematyki terroryzmu.</strong></p>
<p style="text-align: justify;"><strong><em>Zamach w Moskwie świadczy o desperacji Czeczenów. Czy to oznacza, że nie mają już innych możliwości przeciwstawienia się potędze Rosji? </em></strong></p>
<p style="text-align: justify;">W Czeczenii toczą się jeszcze walki partyzanckie, ale już defensywne. Partyzanci ukrywają się &#8211; co charakterystyczne zazwyczaj poza terytorium Czeczenii, i czasem dokonują ze swych kryjówek wypadów i urządzają zasadzki na rosyjskich żołnierzy czy prorosyjskich działaczy czeczeńskich. To zepchnięcie do defensywy czeczeńskiej partyzantki spowodowało, że wielu bojowników sięgnęło po metody teoretycznie prostsze &#8211; działalność terrorystyczną.</p>
<p style="text-align: justify;">Zamach w Moskwie wpisuje się w ciąg krwawych zamachów, dokonanych po 11 września. Jak wytłumaczyć paradoks, że z jednej strony ogłoszona przez<br />
<span id="more-1665"></span><br />
<strong><em>Waszyngton wojna z terroryzmem nabiera rozmachu, a z drugiej &#8211; coraz częściej dochodzi do aktów terroryzmu?</em></strong></p>
<p style="text-align: justify;">To efekt naśladownictwa. Po terroryzm sięgają grupy nie związane organizacyjnie z Al-Kaidą, ale podzielające te same odczucia np. wobec Stanów Zjednoczonych, czy Rosji. Ewidentnym tego przykładem jest snajper psychopata, który terroryzował Waszyngton, w imię &#8211; jak oficjalnie podawano &#8211; solidarności z muzułmanami.</p>
<p style="text-align: justify;">Poza tym każda wojna wywołuje kontrakcję przeciwnika, czyli terroryści zwyczajnie odpowiadają na wojnę z terroryzmem.</p>
<p style="text-align: justify;"><strong><em>Czy to oznacza, że mamy do czynienia z czymś na kształt międzynarodówki terrorystycznej?</em></strong></p>
<p style="text-align: justify;">Nie. Międzynarodówka terrorystyczna to dobrze brzmi, ale nic poza tym. Praktycznie nic nie łączy ultralewicowego separatystę baskijskiego z ETA z fundamentalistami islamskimi Al-Kaidy.</p>
<p style="text-align: justify;"><em><strong>Jednak większości zamachów terrorystycznych dokonują grupy islamskie, jakoś chyba powiązane ze sobą?</strong></em></p>
<p style="text-align: justify;">Wcale nie jestem przekonany, że to akurat tak jest. Wydaje się, że w obrębie terroryzmu islamskiego nie istnieje jeden ośrodek kierowniczy.</p>
<p style="text-align: justify;"><strong><em>A Al-Kaida?</em></strong></p>
<p style="text-align: justify;">Tak naprawdę to nie wiadomo, czy ona jeszcze istnieje po druzgocącym ciosie zadanym jej przez Amerykanów. Ostatnie akcje terrorystyczne, jak np. na Bali, nie mówiąc już o Moskwie, zostały zorganizowane przez grupy peryferyjne islamskiego terroryzmu. Pamiętajmy, że Al-Kaida, co w tłumaczeniu oznacza bazę, w zasadzie zajmowała się logistyką dla terrorystów islamskich, a nie strategią. Taka jest w każdym razie najbardziej prawdopodobna &#8211; moim zdaniem &#8211; hipoteza. Rezydent CIA w Pakistanie stwierdził, że Al-Kaida przypomina sieć fan klubów Presleya: łączy je idea, ale każdy działa na własną rękę.</p>
<p style="text-align: justify;"><strong><em>Czy Zachód powinien bać się świata islamu?</em></strong></p>
<p style="text-align: justify;">To są konkurencyjne wizje społeczeństwa i życia. Pojawia się pytanie, czy te dwa światy nie mogłyby jednak harmonijnie współistnieć? Nie jest powiedziane, że musi się między nimi toczyć wojna.</p>
<p style="text-align: justify;"><strong><em>Jaki jest wpływ wojny z terroryzmem na społeczeństwa zachodnie?</em></strong></p>
<p style="text-align: justify;">Nastąpiło przewartościowanie w sprawach praw obywatelskich i stosunku do imigrantów. Głoszenie poglądów antymuzułmańskich, jak pokazuje przykład Oriany Fallacci, nie zamyka już drogi na salony. Be wydarzeń 11 września nie byłoby sukcesów wyborczych Le Pena we Francji czy Pima Fortyuna w Holandii.</p>
<p style="text-align: justify;"><strong><em>Czy państwowy terror może poradzić sobie z terroryzmem?</em></strong></p>
<p style="text-align: justify;">Na krótką metę tak, ale na dłuższą wywołuje jeszcze większe pragnienie odwetu. Znaczący jest przykład Ormian w Turcji. W 1915 roku wymordowano 1,5 miliona Ormian w Turcji i dziś już ich tam praktycznie nie ma, a mimo to istnieje terroryzm ormiański.</p>
<p style="text-align: justify;"><strong><em>Są chyba jednak skuteczne metody walki z terroryzmem?</em></strong></p>
<p style="text-align: justify;">Od strony technicznej tak, ale oznaczałyby totalną militaryzacje społeczeństwa, i to mogłaby być zbyt wysoka cena do zapłacenia. Od strony społecznej należałoby poradzić sobie z wieloma bardzo trudnymi problemami, czasem wręcz nierozwiązywalnymi.</p>
<p style="text-align: justify;"><strong><em>Czy Polska może być zagrożona terroryzmem?</em></strong></p>
<p style="text-align: justify;">Na razie nie, ale w przyszłości zapewne tak. Polska jest krajem łatwiejszym do spenetrowania przez terrorystów, choć ewentualny atak u nas nie wywołałby takiego oddźwięki jak np. zamach w Stanach Zjednoczonych czy Wielkiej Brytanii.</p>
<p style="text-align: justify;"><strong>Rozmawiał Dariusz Zalega</strong></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.terroryzm.com/terroryzm-bron-przegranych/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Wzloty i upadek Rote Armee Fraktion (RAF)</title>
		<link>http://www.terroryzm.com/wzloty-i-upadek-rote-armee-fraktion-raf/</link>
		<comments>http://www.terroryzm.com/wzloty-i-upadek-rote-armee-fraktion-raf/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 30 Mar 2012 13:34:06 +0000</pubDate>
		<dc:creator>admin</dc:creator>
				<category><![CDATA[Organizacje terrorystyczne]]></category>
		<category><![CDATA[RAF]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.terroryzm.com/?p=1661</guid>
		<description><![CDATA[Niewątpliwie najsłynniejszą grupą terrorystów skrajnej lewicy jest zachodnioniemiecka Frakcja Czerwonej Armii. Jej sława przyćmiła dokonania Czerwonych Brygad: choć włoska partyzantka miejska miała niewątpliwie szerszy zasięg, to symbolem tej generacji lewackich straceńców stały się postacie Andreasa Baadera i Ulryki Meinhof. To też paradoks, gdyż RAF najskuteczniejszą była w czasach, gdy oboje pierwsi przywódcy byli już uwięzieni. [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify;"><strong><a href="http://www.terroryzm.com/wp-content/uploads/2012/03/Rote-Armee-Fraktion.png"><img class="alignleft size-medium wp-image-1669" title="Rote-Armee-Fraktion" src="http://www.terroryzm.com/wp-content/uploads/2012/03/Rote-Armee-Fraktion-300x294.png" alt="" width="234" height="229" /></a>Niewątpliwie najsłynniejszą grupą terrorystów skrajnej lewicy jest zachodnioniemiecka Frakcja Czerwonej Armii. Jej sława przyćmiła dokonania Czerwonych Brygad: choć włoska partyzantka miejska miała niewątpliwie szerszy zasięg, to symbolem tej generacji lewackich straceńców stały się postacie Andreasa Baadera i Ulryki Meinhof. To też paradoks, gdyż RAF najskuteczniejszą była w czasach, gdy oboje pierwsi przywódcy byli już uwięzieni.</strong></p>
<p style="text-align: justify;">Ale rozgłos RAF nie wynika wyłącznie ze spektakularności jej akcji, które przyciągały uwagę mediów (w odróżnieniu od „pełzającego terroryzmu” włoskiego). Frakcja Czerwonej Armii zasługuje na naszą uwagę dlatego, że jest modelowym przykładem ultralewicowego terroryzmu drugiej połowy XX wieku. W historii Grupy Baader-Meinhof najdokładniej odzwierciedlają się prawidłowości tego ruchu.</p>
<p style="text-align: justify;">Przyjrzyjmy się im.</p>
<h2><span id="more-1661"></span><strong>PODŁOŻE</strong></h2>
<p style="text-align: justify;">Na przełomie XIX i XX wieku przez Europę przewaliła się fala terroryzmu anarchistycznego. Potem akty indywidualnego terroru ze strony lewicy stały się dużo rzadsze, jako że komuniści preferowali inne, bardziej masowe metody działania. Europejska skrajna lewica sięgnęła ponownie po broń dopiero pod koniec lat 60.</p>
<p style="text-align: justify;">Był to okres studenckiej kontestacji. W wiek dorosły wchodziło wówczas pokolenie powojennego wyżu demograficznego, silne swą liczebnością, tworzące odrębną młodzieżową kulturę. Jego dynamika rozsadziła instytucje i obyczaje burżuazyjnego społeczeństwa, poczynając od buntu przeciw skostniałej szkole. Przez uniwersytety Niemiec, Włoch, Francji, Wielkiej Brytanii przetoczyła się fala strajków okupacyjnych, demonstracji ulicznych, krwawych niekiedy rozruchów, z których najsłynniejsze miały miejsce w maju 1968 roku w Paryżu. Przewodzili im lewicowi ekstremiści zwani „goszystami” (od francuskiego „le gauche” &#8211; lewica): maoiści tacy jak Alain Geismar, anarchiści jak Daniel Cohn-Bendit, trockiści jak Alain Krivine&#8230;</p>
<p style="text-align: justify;">Na swych sztandarach ruch studencki wypisał skrajnie radykalne hasła. Indagowany przez dziennikarza jeden z włoskich studentów powiedział: „Nie wysuwamy żadnych żądań, nie chcemy żadnych delegacji, żadnych rokowań, żadnego dialogu. Okupacja trwa. Walka nie ma celu, jest ona celem samym w sobie”. Dlaczego? „Rewolucja, która się zaczyna, podważa nie tylko podstawy społeczeństwa kapitalistycznego, ale całą cywilizację przemysłową. Społeczeństwo konsumpcji musi zginąć gwałtowną śmiercią.” &#8211; można było przeczytać w jednej z francuskich ulotek. Oczywiście tak daleko idących celów nie można było osiągnąć legalnymi, wyborczymi, demokratycznymi metodami. „Skuteczna może być jedynie walka tocząca się na ulicach i w miejscach pracy, a nie w lokalach wyborczych” &#8211; głosiła trockistowska ulotka kolportowana w Paryżu w maju 1968 roku. Stan ducha kontestującej młodzieży niemieckiej końca lat 60. przekonująco opisał Andrzej Kuśniewicz w powieści „Trzecie królestwo”.</p>
<p style="text-align: justify;">Hasła te zdobyły sobie wówczas szeroką popularność. Gdy w kwietniu 1968 r. ranny w zamachu został niemiecki przywódca studencki Rudi Dutschke &#8211; w trzydziestu miastach RFN manifestowało 300 tysięcy ludzi. W maju 1968 r. na ulice wyległo ponad 40 % studentów paryskich. Co więcej: w takiej Francji na początku wydarzeń majowych manifestacje studenckie popierało aż 61 % mieszkańców Paryża! W maju i czerwcu 1968 roku pracę porzuciło 9 milionów francuskich pracowników, fala permanentnych strajków ogarnęła też Włochy.</p>
<p style="text-align: justify;">Jak grzyby po deszczu wyrosły dziesiątki lewackich grup i organizacji. w lewicowym ruchu młodzieżowym w Niemczech zorganizowanych było w 1968 roku 450 tysięcy osób. Pod wpływem rewolty 1968 umiarkowanie lewicowe organizacje jak SDS (Socjalistyczny Związek Niemieckich Studentów) zrywały z socjaldemokratycznymi opiekunami i przechodziły ewolucję w kierunku ekstremizmu. Ferment objął nawet środowiska liberalne (jak niemieckich Jungdemokraten &#8211; Młodych Demokratów, związanych z FDP), katolickie (we Francji na pozycje lewackie przeszła Jeunesse Etudiante Chretienne &#8211; Studencka Młodzież Chrześcijańska) i nacjonalistyczne (włoscy „nazi-maoiści” z Lotta di Popolo &#8211; Walki Ludu).</p>
<p style="text-align: justify;">Wydawać się mogło, że rewolucja czeka za progiem. Że władza leży na ulicy i wystarczy się po nią schylić. Było to jednak złudzeniem. Nawet we Francji, którą w 1968 roku wstrząsnął potężny strajk, goszystowskich aktywistów (na ogół studentów) przywitały zamknięte bramy fabryk. Robotnicy strajkowali o konkretne, przyziemne cele typu podwyżka płacy a nie o wszechświatową totalną rewolucję. Również podstawowa masa młodzieży studenckiej niebawem ochłonęła z rewolucyjnego zapału: choć nadal sympatyzowała z kontestatorami to nie zamierzała już wychodzić na ulice. Już w czasie roku akademickiego 1969/70 można było zaobserwować jaskrawą polaryzację: z jednej strony nieliczne grupy bojowych lewaków, z drugiej &#8211; coraz aktywniejsi ekstremiści prawicowi, a na uboczu &#8211; bierna masa studentów.</p>
<p style="text-align: justify;">Do podziałów dochodzi wśród lewicowego aktywu. Jedni uważają, że trzeba uznać realia, powściągnąć przemoc i nastawić się na długofalową działalność polityczną przy wykorzystaniu legalnych metod &#8211; tzw. „marsz przez instytucje”. Inni nie chcą przyjąć do wiadomości fiaska swoich marzeń, zarzucają więc tym pierwszym oportunizm i kapitulanctwo, domagają się dalszej radykalizacji działań. „Chcieć to móc” &#8211; głoszą. Ich zdaniem walka zbrojna będzie potrafiła obudzić uśpione masy i wskazać im właściwą drogę. Z biegiem wszakże czasu coraz wyraźniejszy stawał się motyw bardziej osobisty: chęć zemsty na „burżuazyjnym społeczeństwie”, niemożność pogodzenia się z rzeczywistością, „narkotyk” nielegalności i przemocy. Nieprzypadkowo Regis Schleicher, jeden z przywódców francuskiej Akcji Bezpośredniej, lubił cytować Nietzschego.</p>
<h2 style="text-align: justify;"><strong>GENEZA</strong></h2>
<p style="text-align: justify;">W latach 1967-1968 niemiecki SDS, główna siła opozycji tzw. &#8222;Opozycji Pozaparlamentarnej&#8221; (APO), ulega podziałowi na &#8222;anarchistów&#8221; („czarna linia&#8221;: pisma takie jak „fizz” i „Hundert Blumen”), żądających przejścia do walki zbrojnej i &#8222;tradycjonistów&#8221; („czerwona linia&#8221;), pokładających nadzieję w politycznych metodach działania.</p>
<p style="text-align: justify;">22 maja 1967 roku w pożarze domu towarowego w Brukseli zginęło ponad 300 osób. Lewicowi radykałowie z tzw. Komuny I wydali z tej okazji ulotkę głoszącą m. in.: „Nareszcie Europejczycy poznali na własnej skórze to, co dzieje się w Wietnamie na co dzień. Płonący dom towarowy z płonącymi ludźmi po raz pierwszy w jednej z europejskich metropolii przekazuje owo trzaskające wietnamskie uczucie (być przy tym i wspólnie płonąć), którego dotychczas brakuje nam w Berlinie. I mimo że współczujemy rodzinom zabitych w Brukseli: my, którzy otwarci jesteśmy na nowe, nie możemy nie podziwiać tego odważnego i niekonwencjonalnego składnika, jaki, mimo całej ludzkiej tragedii, tkwi w pożarze domu towarowego. Kiedy zaczną płonąć berlińskie domy towarowe?”.</p>
<p style="text-align: justify;">Pytanie nie poszło w próżnię. 2 kwietnia 1968 roku wyznawcy &#8222;czarnej linii&#8221;: Andreas Baader, Gudrun Ensslin, Thorwald Proll i Horst Soehnlein dokonują pierwszej akcji &#8211; podpalają dwa domy towarowe we Frankfurcie nad Menem. Podczas procesu podpalaczy po raz pierwszy spotykają się późniejsi przywódcy RAF: adwokat Horst Mahler był obrońcą tej czwórki, dziennikarka Ulrike Meinhof usprawiedliwiała ich na łamach pisma &#8222;Konkret&#8221;.</p>
<p style="text-align: justify;">Podczas gdy podpalacze z Frankfurtu nad Menem odsiadywali swój pierwszy wyrok, pojawiają się pierwsze grupki terrorystyczne: Akcja Front Południowy pod wodzą Fritza Teufela w Monachium, Komando Theo Bergera, Front Palestyński i inne. Po rozbiciu AFP część jego członków rusza do Jordanii, gdzie przechodzą przeszkolenie w obozach palestyńskiej organizacji Al-Fatah; po powrocie z Bliskiego Wschodu tworzą oni (koniec 1969 roku) Ruch 2 Czerwca. Bazę partyzantki miejskiej stanowią „nieprzejednani” aktywiści APO, można więc przyjąć, że terroryzm pozostawiła po sobie opadająca fala ruchu studenckiego. Sam SDS rozwiązał się na początku 1970 r.</p>
<p style="text-align: justify;">&#8230;Tymczasem Baader, zwolniony warunkowo, odmawia powrotu do więzienia i ukrywa się. Schwytany zostaje w kwietniu 1970 roku, lecz już 14 maja odbijają go towarzysze (w czasie akcji ciężko ranny zostaje bibliotekarz). Radykałowie zeszli do podziemia. W trzy dni później agencja DPA otrzymuje komunikat o utworzeniu Frakcji Czerwonej Armii. Narodziła się RAF.</p>
<h2 style="text-align: justify;"><strong>SPONTANICZNOŚĆ</strong></h2>
<p style="text-align: justify;">Dla pokolenia założycieli RAF terroryzm był przedłużeniem wcześniejszej działalności na orbicie ruchu studenckiego. Miał charakter spontaniczny, odruchowy &#8211; był odpowiedzią na przemoc państwa. W komunikacie założycielskim można było przeczytać: „Czy te świnie, które od dawna do nas strzelają, przypuszczają, że damy się bezkarnie wytłuc?” Łatwo uogólniano: np. M. Baumann traktował partyzantkę miejską właśnie jako formę oporu przeciw faszyzacji Niemiec („Według naszych ocen faszyzm zaczął się ponownie rozwijać z końcem lat 60. Nie chcieliśmy bezczynnie przyglądać się rozwojowi wypadków&#8230;”).</p>
<p style="text-align: justify;">Podkreślić jednak trzeba, że dla RAF „faszyzm” to nie były grupki prawicowych ekstremistów (z założenia ignorowane) ale cały demokratyczny system Republiki Federalnej. To socjaldemokratyczny rząd Helmuta Schmidta nazywano w dokumentach grupy „faszystowsko-kapitalistycznym”. Kapitalizm = imperializm = faszyzm. Terroryści głosili: „Walczymy ze światowym imperializmem, z nazistami z Bonn i z syjonistami w Tel Awiwu”. Wróg był definiowany bardzo szeroko. „Rewolucyjna polityka jest dzisiaj strategią, która z jednej strony obejmuje opór w codziennej rzeczywistości jako proces walki o wyzwolenie, a z drugiej jako część, wycinek i funkcję światowych walk, których tylko wzajemne oddziaływanie może doprowadzić do celu”.</p>
<p style="text-align: justify;">Swe pryncypia grupa określiła w dokumencie zatytułowanym &#8222;Pojęcie partyzantki miejskiej&#8221;. Frakcja Armii Czerwonej uważała się za &#8222;V kolumnę Trzeciego Świata&#8221; (jak określił RAF były bojownik podziemia M. Baumann), czego konsekwencją była rezygnacja zarówno z prób przenikania do klasy robotniczej, jak i propagowania swego programu w społeczeństwie. Bazą werbunkową dla grupy terrorystycznej miał być lumpenproletariat. Inne specyficzne dla RAF-u założenia teoretyczne, to zasada łączenia działalności politycznej i kryminalnej (według Baadera każdy czyn kryminalny sam w sobie jest aktem politycznym) i przekonanie, że skuteczną działalność terrorystyczną można prowadzić tylko pozostając w &#8222;podziemiu&#8221;. Meinhof mówiła: „Jeśli podpali się jedno auto, jest to czyn karalny, jeżeli zostanie podpalonych sto aut, jest to akcja polityczna”.</p>
<p style="text-align: justify;">RAF nie przejmował się jednak zbytnio teorią &#8211; jak powiedziała o partyzantce miejskiej Ulryka Meinhof: &#8222;można sprawdzić to tylko w praktyce&#8221;. Członkowie Frakcji zakładali, iż grupa terrorystyczna w toku walki przekształci się w wielką armię ludową. Andreas Baader ujął to w formułę: &#8222;Polityczno-militarna strategia partyzantki miejskiej sięga od oporu przeciw faszyzacji parlamentarnej demokracji do tworzenia pierwszych regularnych jednostek Czerwonej Armii w wojnie narodowej&#8221;.</p>
<p style="text-align: justify;">Zgodnie ze swym programem Frakcja przechodzi do czynu. 29 września 1970 roku członkowie RAF dokonują aż trzech napadów na banki w Berlinie Zachodnim, następnie grupa przenosi się do RFN &#8211; centrami jej działalności stają się Frankfurt nad Menem i Hamburg. W maju 1972 r. dokonuje serii zamachów bombowych m. in. na amerykańskie instalacje wojskowe w Frankfurcie nad Menem. W zamachu na sędziego śledczego Buddenberga w Karlsruhe rannych zostało 17 osób; w wypadku eksplozji wszystkich 5 założonych ładunków śmierć ponieść mogło 300-400 osób.</p>
<p style="text-align: justify;">Riposta państwa jest szybka. W czerwcu 1972 r. aresztowani są przywódcy RAF-u. Rozbicie &#8222;twardego trzonu&#8221; Frakcji (liczącego wtedy 23 osoby przy około 100 wspomagających) zdawało się wieścić koniec terroryzmu w RFN. Rzeczywiście pod koniec 1972 r. terrorystyczne podziemie w RFN było w rozsypce: w miejsce dawnych zwartych organizacji pojawiła się plejada efemerycznych bojówek: Rewolucyjna Armia Ludowa, Czerwona Armia Ruhry, Komórka Rewolucyjnych Kobiet, Oddział Czerwony Czerwiec, Organizacja Odbudowy RAF, Walka Antyfaszystowska i inne. Pod koniec 1972 roku z części członków tzw. Czerwonej Pomocy (niosącej pomoc uwięzionym terrorystom) uformowało się luźne ugrupowanie o nazwie Komórki Rewolucyjne, praktykujące tzw. „terroryzm po fajrancie”. Ich dziełem było szereg zamachów bombowych i podpaleń pomieszczeń wojsk amerykańskich, siedzib izraelskich firm i przedstawicielstw, gmachów sądów, a także&#8230; akcje niszczenia automatów biletowych.</p>
<p style="text-align: justify;">W drugiej połowie 1973 roku Frakcję sparaliżowała nowa fala aresztowań. Na arenę RAF próbuje wrócić półtorej roku później: 24 kwietnia 1975 roku bojówka pod nazwą Komando Holgera Meinsa atakuje ambasadę RFN w Sztokholmie. Fiasko tej akcji (na skutek przypadkowego wybuchu ginie jeden z terrorystów, a pozostali poddają się policji) powoduje, iż tętno terroru w Niemczech Zachodnich słabnie. Terroryści zachodnioniemieccy, ścigani w kraju, udzielają się w akcjach terrorystycznych za granicą: np. zamach na izraelski samolot na lotnisku Orly, napad na ministrów krajów OPEC w Wiedniu (grudzień 1975 r.) czy porwanie samolotu Air France do Entebbe (czerwiec 1976 r.). W Bundesrepublik dochodzi tylko do sporadycznych i bezsensownych aktów terroru, jak podłożenie bomb na dworcu głównym w Hamburgu czy zamach na córkę znienawidzonego senatora Ulricha Kluga w 1975 roku.</p>
<h2 style="text-align: justify;"><strong>MILITARYZACJA</strong></h2>
<p style="text-align: justify;">Sytuacja zmienia się po przejęciu kierownictwa Frakcji przez adwokata Siegfrieda Haaga w połowie 1976 roku (co prawda zostaje on aresztowany już pod koniec tego roku). Frakcja nabiera oddechu. Nawiązano kontakty z więzionymi przywódcami RAF, nasilono zamachy bombowe (w 1976 roku miało ich być 130), przystąpiono starannie do tworzenia silnego zaplecza. W lipcu 1976 r. z wiezienia w Berlinie Zachodnim uciekają 4 terrorystki, Frakcję zasilają także nowi ludzie (łącznie 16 osób).</p>
<p style="text-align: justify;">Ta metodyczność, z jaką RAF tym razem przygotowywał się do walki, jest symptomatyczna. Jaskrawo odróżnia się od chaotycznej improwizacji, happeningowego stylu, w jakim działali założyciele grupy. Pojawiła się nowa generacja terrorystów. „Starzy” byli niechlujnymi, długowłosymi „hipisami”, na każdym kroku manifestującymi swą niechęć wobec burżuazyjnego społeczeństwa, ukrywającymi się w komunach i na squattach. „Młodzi” przyjęli wszelkie zasady mimikry: schludni, uprzejmi, wynajmowali mieszkania w eleganckich dzielnicach, prowadzili styl życia yuppies.</p>
<p style="text-align: justify;">&#8230;Niebawem Frakcja była gotowa do nowej ofensywy. 7 kwietnia 1977 roku z rąk Komando Ulrike Meinhof ginie w Karlsruhe (być może w czasie nieudanej próby uprowadzenia) prokurator generalny RFN &#8211; S. Buback. 30 lipca &#8211; również przy próbie porwania &#8211; w Oberursel zastrzelony zostaje J. Ponto, prezes Dresdner Bank, zaś pod koniec sierpnia policja udaremnia próbę ostrzelania gmachu Prokuratury Generalnej z wyrzutni rakietowej. Wreszcie 5 września Komando Siegfrieda Hausnera porywa H. M. Schleyera, stojącego na czele dwóch organizacji zachodnioniemieckiego kapitału. Terroryści żądają w zamian za wypuszczenie Schleyera uwolnienia &#8222;historycznych przywódców&#8221; RAF Baadera i Ensslin.</p>
<p style="text-align: justify;">Zwróćmy uwagę na ten postulat &#8211; jest on bardzo charakterystyczny dla II fazy działalności RAF. Zasadza się ona na porwaniach osobistości politycznych i gospodarczych w celu uwolnienia więzionych towarzyszy. Cele polityczne (wzniecanie rewolucji) schodzą na dalszy plan wobec potrzeb bieżących: solidarności z uwięzionymi towarzyszami i konieczności zapewniania materialnych podstaw dla działalności grupy.</p>
<p style="text-align: justify;">Gdy rząd RFN nie ugina się przed żądaniami porywaczy, czteroosobowa arabska bojówka, występująca jako Organizacja Walki ze Światowym Imperializmem, porywa 13 października samolot Lufthansy domagając się spełnienia żądań porywaczy Schleyera. 18 października komandosi zachodnioniemieccy odbijają na lotnisku w Mogadiszu samolot. Tej samej nocy w więzieniu w Stammheim ginie Baader, Raspe i Ensslin, a Irmgard Moeller odnosi ciężkie obrażenia. Według komisji rządowej było to samobójstwo, w kręgach skrajnej lewicy utrzymuje się natomiast przekonanie o mordzie kapturowym, dokonanym na więzionych terrorystach. Następnego dnia 19 października Komando S. Hausnera komunikuje o „egzekucji” Schleyera.</p>
<p style="text-align: justify;">Odwetem za klęskę w Mogadiszu ma być wysadzenie w powietrze 15 listopada 1977 roku trzech samolotów Lufhansy, do akcji jednak nie dochodzi. Zamiast tego ma miejsce seria podpaleń w magazynach trzech wielkich firm w różnych miastach RFN. Według raportu Federalnego Urzędu Ochrony Konstytucji w tym szczytowym roku terroryzmu dokonano 48 aktów przemocy, w których zginęło 9 osób. W 12 napadach na banki (rok wcześniej było ich tylko 3) zrabowano ponad milion marek. Natomiast aż 55 terrorystów zostało aresztowanych. Ogółem od początku 1970 roku zabito w RFN 15 osób, zraniono 87, a aż 100 próbowano zamordować.</p>
<p style="text-align: justify;">Terroryści mają nadzieję poderwać w ten sposób lud do rewolucji. Ich tajna radiostacja nadała 26 października odezwę: „Apel do wszystkich towarzyszy i do całego narodu niemieckiego! Egzekucja Schleyera pomogła nam uczynić krok naprzód na naszej drodze. Oto nasze hasło: niszczcie posterunki policji! Niszczcie banki i kasy, ratusze i wszelkie biurokratyczne instytucje! Niszczcie to, co niszczy was! Walka trwa, Schleyer nie był ostatni! Niszczcie ten imperialistyczny skorumpowany i morderczy twór, który zwie się Republiką Federalną Niemiec. Nie spoczniemy do momentu, kiedy nie wykończymy ostatniego urzędnika tego aparatu”.</p>
<h2 style="text-align: justify;"><strong>ALIENACJA</strong></h2>
<p style="text-align: justify;">Rewolucja jednak nie nastąpiła. Skutki aktów terroru były zgoła odwrotne od oczekiwań RAF-owców: masy nie solidaryzowały się z terrorystami, opinia publiczna uważała ich za kryminalistów. Atmosfera strachu wykorzystana została przez prawicę do wysunięcia hasła „prawa i porządku”, skutecznej obrony konstytucyjnego ładu. Przywódca bawarskiej chadecji Franz Josef Strauss wołał na wiecu: „Państwo musi mieć zęby, żeby mogło nimi kąsać!”. Domagano się zaostrzenia prawa procesowego i karnego, zalegalizowania podsłuchu, nadzorowania rozmów adwokatów z oskarżonymi, ograniczenia prawa do demonstracji itd. Wiele z tych postulatów socjaldemokratyczny rząd Schmidta wcielił w życie. Chadecka opozycja rozpoczęła też nagonkę przeciw domniemanym sympatykom terroryzmu. Jeden z prawicowych polityków, Alfred Dregger, mówił: „Należy dobrać się do skóry marksistom, którzy w szkołach i wyższych uczelniach tworzą glebę ożywczą dla terroryzmu”. Klimat tego czasu dobrze oddaje znany utwór Heinricha Bolla „Utracona cześć Katarzyny Blum”. W tych warunkach nie dziwi, że po porwaniu przywódcy zachodnioberlińskiej CDU Petera Lorenza wybory do Senatu Berlina Zachodniego wygrała właśnie chadecja.</p>
<p style="text-align: justify;">Policja przeprowadza szereg aresztowań (w latach 1978-1980 aresztowano 18 terrorystów). Niektórzy RAF-owcy uciekają do Austrii, gdzie przy pomocy miejscowych anarchistów zakładają tzw. &#8222;Komando Zentrale&#8221;. Zaczynają, oczywiście, od podreperowania kasy. 9 listopada 1977 r. porwany zostaje austriacki milioner Palmers &#8211; otrzymują za niego terroryści 4,5 miliona marek okupu, które zasilają nadwątlone finanse RAF (jak widzimy cykl się powtarza). W 1979 roku znowu dochodzi do napadów na banki: w marcu w Darmstadt, w kwietniu w Norymberdze, w listopadzie w Zurychu.</p>
<p style="text-align: justify;">W tym samym roku RAF znowu przechodzi do ofensywy. 25 czerwca tegoż roku RAF (Komando Andreas Baader) próbuje na terenie Belgii zamordować gen. A. Haiga, głównodowodzącego wojsk NATO: równocześnie przeprowadza zamachy na elektrownie atomowe (np. w kwietniu 1979 roku w Unterwasser Essenhamm), linie wysokiego napięcia (np. koło Esfleth w czerwcu 1978 roku) i posterunki wojskowe (ogółem w latach 1978-79 przeprowadzono 8 zamachów). Wybór celów zdawałby się świadczyć o zmianie taktyki RAF: czyżby starała się ona zdobyć społeczne poparcie przez &#8222;włączenie się&#8221; do masowego ruchu pokojowego i ekologicznego? W 1982 r. Frakcja przeorientowuje swoją strategię poddając samokrytyce jej dotychczasowy awangardyzm w dokumencie zatytułowanym &#8222;Guerilla, Opór i Front Antyimperialistyczny&#8221;.</p>
<p style="text-align: justify;">Problem ma jednak drugie dno. Ruch pokojowy i antynuklearny na początku lat 80. był na rękę Moskwie, która chciała w ten sposób uniemożliwić zabójczy dla siebie wyścig zbrojeń. A RAF, przyciśnięty do muru przez zachodnioniemiecką policję, nie miał innego wyjścia jak wejść we współpracę ze służbą bezpieczeństwa NRD &#8211; Stasi. Na terenie Niemiec Wschodnich znaleźli schronienie Inge Viett, Christian Klar, Susanne Albrecht i inni &#8211; większość z 20 niedobitków grupy. Chcąc nie chcąc stali się kondotierami „realnego socjalizmu”, wykonując zlecenia służb specjalnych.</p>
<p style="text-align: justify;">Podobna ewolucja zachodzi na przełomie lat 70. i 80. w łonie innych grup terrorystycznego podziemia. W Ruchu 2 Czerwca grupa w składzie G. Kroecher-Tiemann, Gabrielle Rollnick, Christian Mueller przyjmuje ideologiczne założenia RAF-u (walka zbrojna jest &#8222;walką klasową, będącą częścią wojny wyzwoleńczej w III Świecie&#8221;) i w czerwcu 1980 roku ogłasza połączenie z Frakcją Armii Czerwonej. Kontrowersje nie omijają też najbardziej aktywnego w owym okresie ugrupowania terrorystycznego &#8211; Komórek Rewolucyjnych. Datujące się co najmniej od 1975 roku kontakty z palestyńskimi fedainami i osławioną grupą &#8222;Carlosa&#8221; zaowocowały podziałem na &#8222;część europejską&#8221; i &#8222;część niemiecką&#8221;. Skrzydło &#8222;europejskie&#8221; biorące udział w różnych akcjach terrorystycznych na terenie całej Europy rychło wyzbyło się zasad cechujących pierwotnie Komórki Rewolucyjne takie jak np. unikanie ofiar śmiertelnych. Związki z Palestyńczykami oznaczają też wyeksponowanie „walki z syjonizmem”, prowadzonej w sposób budzący czasem złe skojarzenia (np. po porwaniu jednego z samolotów terroryści dokonali selekcji pasażerów na Żydów i nie-Żydów &#8211; ci pierwsi byli przeznaczeni do likwidacji).</p>
<p style="text-align: justify;">RAF nie wiedzie się w tym okresie za dobrze. Zamachy na amerykańskiego gen. Kroesena i na kwaterę dowództwa wojsk USA w Ramstein latem tegoż roku nie udały się, w końcu 1982 roku wykryto 14 podziemnych magazynów i aresztowano troje czołowych terrorystów (Brigitte Mohnhaupt, Adelheid Schulz i Christiana Klara), latem 1984 roku schwytanych zostaje dalszych 7 bojowców RAF. Ale po dwóch latach milczenia RAF znowu pokazuje pazury: 4 grudnia 1984 roku jej uwięzieni członkowie rozpoczynają 6-tygodniowy solidarny strajk głodowy, któremu towarzyszy 36 zamachów bombowych i podpaleń. Obiektami stają się m. in. szkoła NATO w Oberammergau, garaże i koszary wojsk brytyjskich w Osnabrueck, zachodnioberlińska filia koncernu IBM, wydział techniczno-wojskowy ambasady francuskiej w Bonn. Tylko w zamachach na amerykańskie instalacje wojskowe w ciągu 1985 roku zginęły 3 osoby a 50 odniosło rany. Mówi się pojawieniu „trzeciej generacji” terrorystów.</p>
<p style="text-align: justify;">15 stycznia 1985 r. RAF nawiązuje ścisłą współpracę z terrorystami francuskimi (Akcja Bezpośrednia) i belgijskimi (Walczące Komórki Komunistyczne). Gdy dziesięć dni później OAD zabija gen. Audrana &#8211; Frakcja natychmiast odpowiada zamachem na szefa firmy zbrojeniowej MTU E. Zimmermanna (1 lutego). Zauważyć można, że dokonywane przez RAF akcje stają się jednak coraz rzadsze, za to ich cele są starannie dobrane. 9 lipca 1986 r. w Stasslach ginie prof. Karl-Heinz Beckurts (szef wydziału badań „Siemensa”), 30 lipca Reinhard Menches morduje szefa policji Lichtensteinu w Vaduz, 10 października tego roku w Bonn zabity zostaje urzędnik MSZ Gerald von Braunmuhl. W 1987 r. odprysk RAF &#8211; Narodowo-Demokratyczny Front Wyzwolenia Niemiec Zachodnich &#8211; dokonał zamachu na brytyjską bazę wojskową w Rhein-Dahlen. 20 września 1988 r. w Bonn dochodzi do nieskutecznego zamachu na Hansa Tietmayera, sekretarza stanu w ministerstwie finansów. 30 listopada 1989 r. w Bad Homburg ofiarą terrorystów z Komando Wolfgang Beer padł Alfred Herrhausen (dyrektor zarządu Deutsche Bank). 2 marca 1990 r. obiektem ataku stał się w Kempten na minister rolnictwa Ignaz Kiechle, a 27 lipca – sekretarz stanu w MSW Hans Neusel (ekspert od terroryzmu).</p>
<p style="text-align: justify;">Upadek muru berlińskiego oznacza agonię RAF. W czerwcu 1990 r. wschodnioniemiecka policja aresztowało dziewięcioro członków grupy: Inge Viett, Susanne Albrecht, Wernera Lotze, Christine Dumlein, Monikę Elbing, Sigrid Sternebeck, Silke Maier-Witt, Henniga Beera i Ekkeharda von Seckendorffa. Ponad 20 bojowcom udaje się wprawdzie zbiec, ale impet Frakcji, pozbawionej wsparcia ze strony Stasi, wyraźnie jednak osłabł. Ostatkami sił próbuje jeszcze walczyć. 1 kwietnia 1991 r. Niemcami wstrząsa wiadomość o śmierci Detleva Rohweddera, szefa Urzędu Powierniczego (odpowiedzialnego za przekształcenie gospodarki NRD). W tym samym roku RAF włączyła się jeszcze w wojnę iracką, ostrzeliwując 13 lutego ambasadę USA. Jest to już jednak łabędzi śpiew RAF-u.</p>
<p style="text-align: justify;">W tych warunkach 10 (według innych źródeł 14) kwietnia 1992 r. RAF wydaje komunikat, w którym obwieszcza o „powstrzymaniu eskalacji” przemocy ze swej strony. Wprawdzie już 27 marca 1993 r. Kommando Katharina Hammerschmidt dokonuje zamachu bombowego na areszt śledczy w Weiterstadt, ale dopiero po śmierci Wolfganga Gramsa, zabitego 27 czerwca 1993 r. w Bad Kleinen przez policję, RAF w lipcu grozi powrotem do walki. Za słowami idą czyny i 17 września zostaje ostrzelana siedziba organizacji pracodawców przemysłu metalowego w Kolonii. Pod koniec 1993 r. Birgitte Monhaupt ogłasza rozłam w RAF, która od tej pory zapada w stan uśpienia. W 1998 r. RAF &#8211; tym razem już naprawdę ostatecznie &#8211; zaprzestała działalności.</p>
<p style="text-align: justify;">Jeden z jej członków powiedział: „Frakcja Czerwonej Armii utraciła swoje polityczne i ideologiczne zaplecze. Ruchy wyzwoleńcze z lat 60. i 70. w krajach Trzeciego Świata albo przestały istnieć, albo zaczęły sprawować władzę. Podobny skutek miał upadek komunizmu i ostateczna kompromitacja ideałów marksistowskich. Teraz członkowie tych grup stoją z bombami i innymi rodzajami broni w ręku, wiedząc, że nie są to odpowiednie narzędzia do rozwiązania dzisiejszych problemów”.</p>
<h2 style="text-align: justify;"><strong>EPILOG</strong></h2>
<p style="text-align: justify;">Z klęski RAF nie wszyscy jednak wyciągnęli wnioski. W latach 1994-95  działała np. Komórka Antyimperialistyczna, która podrzucała bomby pod domy chadeckich polityków i &#8211; na znak solidarności ze Świetlistym Szlakiem &#8211; pod peruwiański konsulat. Co ciekawe, jej aresztowani działacze, autonomiści Bernhard Falk i Michael Steinau, nawrócili się na islam &#8211; kolejny to przykład na więzi łączące niemieckich lewaków z Bliskim Wschodem. Wydawać się jednak może, że w kolejce czekają już ich potencjalni naśladowcy &#8211; następcy Ulryki, Andreasa, Gudrun&#8230; Mit jest wciąż żywy.</p>
<p style="text-align: justify;"><strong><em>autor: Jarosław Tomasiewicz</em></strong></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.terroryzm.com/wzloty-i-upadek-rote-armee-fraktion-raf/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Powrót Templariuszy &#8211; Ideologiczna motywacja zamachów w Norwegii</title>
		<link>http://www.terroryzm.com/powrot-templariuszy/</link>
		<comments>http://www.terroryzm.com/powrot-templariuszy/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 30 Mar 2012 13:28:51 +0000</pubDate>
		<dc:creator>admin</dc:creator>
				<category><![CDATA[Zamachy terrorystyczne]]></category>
		<category><![CDATA[Anders Behring Breivik]]></category>
		<category><![CDATA[zamach Oslo]]></category>
		<category><![CDATA[zamach Utoya]]></category>
		<category><![CDATA[zamachy Norwegia]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.terroryzm.com/?p=1657</guid>
		<description><![CDATA[Podwójny zamach dokonany w Oslo i na wyspie Utoya przez Andersa Behringa Breivika (ABB) stawia przed nami pytanie, czy to kolejny z serii odizolowanych incydentów, których sprawcami były &#8222;samotne wilki&#8221; ze skrajnej prawicy (jak Timothy McVeigh, David Copeland i Franz Fuchs), czy też początek nowej fali prawicowego terroryzmu. Powszechne oburzenie na zbrodnię ABB, skwapliwe odcinanie [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify;"><a href="http://www.terroryzm.com/wp-content/uploads/2012/03/634469608018013915.jpg"><img class="alignleft size-medium wp-image-1658" title="634469608018013915" src="http://www.terroryzm.com/wp-content/uploads/2012/03/634469608018013915-300x256.jpg" alt="" width="243" height="207" /></a>Podwójny zamach dokonany w Oslo i na wyspie Utoya przez Andersa Behringa Breivika (ABB) stawia przed nami pytanie, czy to kolejny z serii odizolowanych incydentów, których sprawcami były &#8222;samotne wilki&#8221; ze skrajnej prawicy (jak Timothy McVeigh, David Copeland i Franz Fuchs), czy też początek nowej fali prawicowego terroryzmu. Powszechne oburzenie na zbrodnię ABB, skwapliwe odcinanie się od jego czynu nawet przez środowiska skądinąd bliskie mu ideowo, skłania do twierdzenia, że skutki działań będą odwrotne od zamierzonych. Tak jak zamach w Oklahoma City odebrał popularność szybko rozwijającemu się ruchowi milicji w USA, tak morderstwa w Norwegii uderzą rykoszetem w ksenofobiczny populizm zachodnioeuropejski. Czy tak jednak będzie w istocie okaże się w przyszłości. ABB jest terrorystą nad wyraz elokwentnym i nie jest wykluczone, że pogłębiające się napięcia związane z masową imigracją znajdą mu naśladowców pośród jednostek wyalienowanych i sfrustrowanych. Wówczas zakon Rycerzy Templariuszy Europy (Pauperes Commilitones Christi Templique Solomonici &#8211; the Knights Templar, KT [812-838, 1065-1118, 1334-1341]), który dziś zdaje się być wytworem fantazji ABB, stałby się rzeczywistością.<br />
<span id="more-1657"></span><br />
Działania ABB wymagają pogłębionej analizy. Pod względem modus operandi jest to klasyczny przykład taktyki &#8222;samotnego wilka&#8221; (Lonely Wolf), którą opisywałem m.in. w artykule &#8222;Strategia oporu niekierowanego w wojnie asymetrycznej&#8221; (&#8222;Przegląd Geopolityczny&#8221; t. 1/2009) i książce &#8222;Zło w imię Dobra. Zjawisko przemocy w polityce&#8221; (rozdział &#8222;Samotny Wilk&#8221;). Na uwagę zasługuje jednak wyjątkowa sprawność techniczno-organizacyjna ABB, który był w stanie dokonać dwóch różnych zamachów w dwóch różnych miejscach tego samego dnia (co budzi wątpliwości, czy rzeczywiście działał w pojedynkę).</p>
<p style="text-align: justify;">Przyjrzyjmy się wobec tego bliżej ideologii ABB. Przedstawiany jest on przez media przy pomocy wykluczających się terminów takich jak &#8222;neonazista&#8221; lub &#8222;chrześcijański fundamentalista&#8221;, które nie oddają jednak istoty jego światopoglądu. ABB jest reprezentantem nowej populistycznej prawicy, którą opisywałem w artykule &#8222;Brunatna fala&#8221; (http://www.geopolityka.org/index.php/unia-europejska/792-brunatna-fala) &#8211; liberalnej gospodarczo i ksenofobicznej kulturowo. Nieprzypadkowo w latach 2002-2006 ABB należał do reprezentującej ten nurt Partii Postępu [1396].</p>
<p style="text-align: justify;">Nie jesteśmy tu skazani na domysły &#8211; ABB prezentuje siebie w liczącej 1518 stron publikacji &#8222;2083: A European Declaration of Independence&#8221;, chaotycznym, pełnym powtórzeń kompendium, będącym kompilacją tekstów o najróżniejszym charakterze i różnego autorstwa (włączając fragmenty skopiowane z Wikipedii). Swoje poglądy ABB określa jako &#8222;kulturowy konserwatyzm&#8221; (a ściślej &#8222;rewolucyjny kulturowy konserwatyzm&#8221;) [1398], odcinając się wszakże tak od &#8222;tradycyjnego konserwatyzmu&#8221; typu brytyjskich torysów [1356] jak od &#8222;rasowego konserwatyzmu&#8221; nazistów [652].</p>
<p style="text-align: justify;">Zacznijmy od przeprowadzenia rozróżnienia między światopoglądem ABB a nazizmem (choć media idąc utartym tropem mechanicznie klasyfikują ABB jako &#8222;neonazistę&#8221;). Tymczasem ABB często i wydaje się szczerze odcina się od ideologii nazistowskiej. Pisze: &#8222;Uważam siebie za antyrasistę, antyfaszystę i antynazistę&#8221; [1357], &#8222;Rycerze Templariusze sprzeciwiają się narodowemu socjalizmowi i nie szukają współpracy z nim. Postrzegamy narodowy socjalizm jako ideologię nienawiści ludobójczą i imperialistyczną w swej istocie&#8221; [1356]. Uważa, że naziści nie mogą być tolerowani ze względu na antysemityzm i proislamskie sympatie [1237, 1355, 1367, 1374]. Odrzuca wszelkie odwołania do &#8222;rasy, etniczności i nienawiści do Żydów&#8221; [661, 666, 1363].</p>
<p style="text-align: justify;">Podstawą &#8222;europejskiego konserwatyzmu kulturowego&#8221; ma być &#8222;chrześcijaństwo kulturowe&#8221; (Christendom), które ABB odróżniał od religii chrześcijańskiej (Christianity) [1307]. Jego stosunek do chrześcijaństwa rodzi najwięcej nieporozumień. Choć ABB określa się jako &#8222;(kulturowy) chrześcijanin&#8221; to rozumie przez to &#8222;europejskie dziedzictwo kulturowe, nasze normy (włączając kodeksy moralne i struktury społeczne), nasze tradycje&#8221; [1361]. Przyznaje, że nie jest &#8222;szczególnie religijnym człowiekiem&#8221; [1403] uzasadniając, że &#8222;nasza definicja bycia chrześcijaninem nie zakłada koniecznie, iż wymagane są osobiste relacje z Bogiem czy Jezusem&#8221; [1361]. W ten sposób w szeregach KT znaleźć mieli się obok chrześcijan także odyniści (1360), obok wierzących &#8211; ateiści [817, 1353] (ABB przyznaje nawet, że ateiści stanowią większość &#8222;bojowników&#8221; [1363]). Nie ukrywa, że jego wybór chrześcijaństwa jest &#8222;oparty na czystym pragmatyzmie&#8221; [1380], gdyż &#8222;Chrześcijaństwo jest jedyną platformą kulturową mogącą połączyć wszystkich Europejczyków&#8221; [1361]. Do chrześcijaństwa podchodzi selektywnie: krytykuje &#8222;pacyfistyczno-humanistyczne&#8221; tendencje w jego łonie [1307] (stwierdzając przy tym, że kościoły fundamentalistyczne nie są lepsze od liberalnych [674]), pochwala natomiast Kościół wojujący wieków średnich [1324-1334] (choć skłonny jest widzieć w nim wpływ tradycji pogańskich [676]). Gotów jest jednak zapewnić chrześcijaństwu religijny monopol w Europie [1403], pod warunkiem wszakże głębokiej reformy. ABB planował Wielki Europejski Kongres Chrześcijański, który dokonałby zjednoczenia chrześcijan oczyszczając zarazem religię z rozkładowych tendencji [1136-1137]. Nowy Europejski Kościół Chrześcijański miał być syntezą kalwińskiej etyki i katolickiej estetyki, porzucając błędy &#8222;sentymentalizmu&#8221;, &#8222;samobójczego humanizmu&#8221; i &#8222;proletariackiej świadomości&#8221; [1130-1136].</p>
<p style="text-align: justify;">Co ciekawe, chrześcijaństwo nie było jedyną inspiracją ABB, który za integralną część europejskiego dziedzictwa uważał też filozofię Oświecenia [1235, 1361]. Pisał: &#8222;Logika i racjonalistyczne myślenie [...] powinny być fundamentem naszych społeczeństw&#8221; [1386]. Podkreślany przez niego często racjonalizm [1403] (sugerujący wręcz emocjonalną oziębłość) korespondował z wrogością wobec &#8222;emocjonalizmu&#8221; [343]. Wynikało z tego nie tylko instrumentalne traktowanie religii chrześcijańskiej ale też hipokrytyczny stosunek do chrześcijańskiej etyki: choć ABB krytykował upadek moralności seksualnej w Europie [1169-1179] to nie tylko sam prowadził życie dalekie od purytanizmu ale też postulował częściowe zachowanie zdobyczy rewolucji seksualnej w wydzielonych &#8222;liberalnych strefach&#8221; na wzór Las Vegas [1168-1169]. Odcina się też ABB od homofobii [1357]. Obca chrześcijańskiemu nauczaniu jest wreszcie eugeniczna idea &#8222;reprogenetyki&#8221; mającej na celu osiągnięcie &#8222;biologicznej doskonałości&#8221; [1200].</p>
<p style="text-align: justify;">Deklarowanie chrześcijaństwa nie przeszkadzało ABB w postulowaniu współpracy z hinduistami, buddystami a zwłaszcza Żydami [1259, 1384-1385]. Żydzi mieli być głównym sojusznikiem &#8222;Judeochrześcijańskiej Europy&#8221; w walce z islamem. Polemizując z nazistami ABB twierdził, że Żydzi nie są dla Europejczyków zagrożeniem [1368-1373], dlatego domagał się pełnego poparcia Izraela [1215].</p>
<p style="text-align: justify;">&#8222;Chrześcijaństwo kulturowe&#8221; ma mieć dwojakiego wroga: wewnętrznego i zewnętrznego. Wróg wewnętrzny to &#8222;kulturowy marksizm&#8221; oparty na Gramscim, Lukacsu i Szkole Frankfurckiej [12-25, 30-37, 364-375] i radykalny feminizm [28-30, 343-356], wróg zewnętrzny to islam zarówno w przeszłości [60-279, 710-716] jak i obecnie [417-611, 723-731, 762-763]. Oba te zagrożenia kulminowały się w &#8222;Eurabia Project&#8221; &#8211; wdrażanej jakoby przez Unię Europejską strategii mającej na celu islamizację Europy, co umożliwi z kolei stworzenie bloku Europy i świata arabskiego [280-283, 308-312].</p>
<p style="text-align: justify;">Prowadzi to ABB do hasła zniszczenia Unii Europejskiej jako organizacji kontrolowanej przez marksistowskie elity [313-328]. Jednak &#8211; choć ABB nieraz deklaruje się jako &#8222;nacjonalista&#8221; [744, 1355] &#8211; alternatywą ma nie być państwo narodowe ale Federacja Europejska stanowiąca jedność ekonomiczną, kulturową i militarną. Federacja miałaby objąć Europę wraz z Rosją, Amerykę Północną oraz Australię z Nową Zelandią [1196, 1308-1312], pozostawałaby zaś w sojuszu z Indiami i chrześcijańską Afryką [1409]. Nowe supermocarstwo, planuje ABB, nie tylko deportuje muzułmanów ze swego obszaru [753-758] ale dokona też rekonkwisty Bliskiego Wschodu: Turcja zostałaby zepchnięta do wnętrza Anatolii przez Grecję i Wielką Armenię, lewantyńskie wybrzeże kontrolowałby Izrael i chrześcijański Liban [1316-1323].</p>
<p style="text-align: justify;">Federacja Europejska stanowiłaby zamknięty blok handlowy. Pod względem gospodarczym program KT ma charakter liberalny [1368] &#8211; ABB propaguje &#8222;zrównoważoną gospodarkę opartą na mechanizmach wolnorynkowych&#8221;, dlatego domaga się redukcji sektora publicznego [1195] i zniesienia systemu emerytalnego opartego na solidarności pokoleń [751]. Zarazem jednak, popierając wolną przedsiębiorczość na poziomie narodowym i europejskim, ABB występuje przeciw &#8222;globalistycznemu kapitalizmowi&#8221; [1409] i uważa, że &#8222;czysty leseferystyczny kapitalizm jest koncepcją globalistyczną&#8221; [1195] jako że wielki kapitał wspiera imigrację [403-407]. Uzupełnieniem tego programu jest koncepcja &#8222;klasy służebnej&#8221; &#8211; taniej siły roboczej złożonej z imigrantów zatrudnianych na co najwyżej roczne kontrakty [1196-1198].</p>
<p style="text-align: justify;">Również ustrój polityczny miał zostać zreformowany. ABB konstatuje kryzys demokracji [376-380, 695-696], krytykuje ją za sprzyjanie tendencjom roszczeniowym, partykularyzmowi, krótkowzroczności [746]. Głosi: &#8222;Musimy zbudować system który zrównoważy ludowe żądania i myślenie długofalowe&#8221; [749]. Odrzuca wprawdzie system monopartyjny (istniałaby &#8222;zrównoważona reprezentacja polityczna&#8221;) tym niemniej demokrację chciałby poddać restrykcjom [1188] i ograniczyć &#8222;fanatyczny egalitaryzm&#8221; [1386]. Wśród wysuwanych pomysłów odnotujmy dożywotnie członkostwo senatu, oficjalny system sprzedawania głosów przez wyborców [750], prawo weta dla &#8222;Nadzorcy Kulturowo-Naukowego&#8221; [1188], jednorazową ośmioletnią kadencję prezydenta [752] (choć pozytywnie pisze też o konstytucyjnych monarchiach [742]). Marksizm byłby zdelegalizowany [1188].</p>
<p style="text-align: justify;">Jak widzimy, już wstępna analiza poglądów ABB/KT przekonuje nas, że mamy do czynienia z ideologią nową, różną zarówno od chrześcijańskiego fundamentalizmu jak od tradycyjnego faszyzmu.</p>
<p style="text-align: justify;"><strong><em>autor: Jarosław Tomasiewicz</em></strong></p>
<p style="text-align: justify;">[w nawiasach kwadratowych numery stron publikacji elektronicznej "2083"]</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.terroryzm.com/powrot-templariuszy/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Zielony terror</title>
		<link>http://www.terroryzm.com/zielony-terror/</link>
		<comments>http://www.terroryzm.com/zielony-terror/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 30 Mar 2012 13:24:41 +0000</pubDate>
		<dc:creator>admin</dc:creator>
				<category><![CDATA[Ciekawe artykuły]]></category>
		<category><![CDATA[zielony terror]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.terroryzm.com/?p=1652</guid>
		<description><![CDATA[1. Geneza 25 maja 1978 r. na terenie Uniwersytetu Illinois w Chicago znaleziono paczkę adresowaną do jednego z profesorów, której nadawcą miał być naukowiec z pobliskiego Uniwersytetu Northwestern. Gdy odesłano mu przesyłkę, tenże &#8211; nie rozpoznając pakunku jako swojego &#8211; przekazał go pracownikowi uczelnianej administracji. Podczas sprawdzania zawartości paczka eksplodowała okaleczając pracownika. Był to pierwszy [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<h2 style="text-align: justify;"><strong>1. Geneza</strong></h2>
<p style="text-align: justify;"><strong>25 maja 1978 r. na terenie Uniwersytetu Illinois w Chicago znaleziono paczkę adresowaną do jednego z profesorów, której nadawcą miał być naukowiec z pobliskiego Uniwersytetu Northwestern. Gdy odesłano mu przesyłkę, tenże &#8211; nie rozpoznając pakunku jako swojego &#8211; przekazał go pracownikowi uczelnianej administracji. Podczas sprawdzania zawartości paczka eksplodowała okaleczając pracownika. Był to pierwszy zamach „anarchistycznej grupie FC”, pod którym to szyldem ukrył się „Unabomber” &#8211; Theodore Kaczynski. Zanim aresztowano go na początku kwietnia 1996 r. „Unabomber” dokonał 16 ataków bombowych na naukowców i menadżerów. Swoje credo Kaczynski zawarł w manifeście „The Industrial Society and its Future” (opublikowanym 22 IX 1995 przez „Washington Post”), w którym oskarżał cywilizację naukowo-techniczną o całe zło tego świata.</strong></p>
<p style="text-align: justify;">Jego śladami poszli inni. W 1980 r. sabotażyści włamali się do laboratoriów w New York University Medical Center i wypuścili trzymane tam zwierzęta &#8211; była to pierwsza na obszarze USA akcja komórki Animal Liberation Front. Organizacja ta ma brytyjski rodowód. W 1927 r. w Wielkiej Brytanii powstała League Against Cruel Sports, zwalczająca polowania metodami prawno-parlamentarnymi. Pod wpływem ruchu antynuklearnego w Lidze uformowała się frakcja stosująca akcje bezpośrednie przez blokowanie i czynne zakłócanie polowań; w 1963 r. wyodrębniła się w Hunt Saboteurs Association (John Prestige). Działalność HSA polegała na pozostawianiu w miejscach planowanych polowań substancji odstraszających zwierzynę łowną i mylących psy, ale w 1972 r. pojawiła się Band of Mercy, która posuwa się do dewastowania ekwipunku i samochodów myśliwych (później rozszerza swe działania na niszczenie łodzi łowców fok i laboratoriów farmaceutycznych). Mimo aresztowaniu dwóch członków BoM popularność takich metod rośnie i w 1976 r. Ronnie Lee tworzy Animal Liberation Front. Akcje ALF to niszczenie mienia, podpalenia, uwalnianie zwierząt z laboratoriów i ferm futrzarskich. Dla ekstremistów Front nie jest wystarczająco radykalny. Około 1990 r. daje o sobie znać Animal Rights Militia, która stosuje nie tylko podpalenia i uwalnianie zwierząt, ale też szantaż i groźby jako sabotaż ekonomiczny, a nawet zastraszanie wiwisektorów przez ataki na konkretne osoby. Inna grupa, Justice Department, prowadzi kampanie terroru wobec eksporterów żywych zwierząt, myśliwych, handlarzy futrami i wiwisektorów, wysyłając im listy-pułapki (bomby albo żyletki pokryte trucizną lub krwią zainfekowaną AIDS). Wreszcie w 1991 r. opublikowana w Kalifornii książka „Declaration of War: Killing People, to Save Animals &amp; the Environment” obwieściła istnienie najskrajniejszego, jak dotąd, ugrupowania &#8211; Wyzwolicieli (Liberators). Mają to być dawni członkowie ALF, którzy odrzucili zasadę nie krzywdzenia żadnej istoty. Ich zdaniem uznanie równości życia nie oznacza bynajmniej jego całkowitej ochrony, ludzie wykorzystujący w okrutny sposób zwierzęta i przyrodę zasługują na śmierć.</p>
<p><span id="more-1652"></span></p>
<p style="text-align: justify;">Radykalni ekologiści uznali, że można stosować przemoc w obronie nie tylko zwierząt, ale całej w ogóle przyrody, także nieożywionej. W USA na czołowego eksponenta radykalizmu ekologicznego wyrosła grupa Earth First!, utworzona w 1981 r. pod przywództwem działacza Dave’a Foremana. EF! występując przeciwko wyrębowi lasów, górnictwu, budowie dróg, rozwojowi przedmieść i spółkom energetycznym zastosowała radykalną taktykę nieposłuszeństwa obywatelskiego i sabotażu, obok tradycyjnych pikiet takie metody jak np. tree-sitting (okupowanie drzew) i tree-spiking (szpikowania drzew długimi gwoździami). 7 XI 1987 r. ujawniła się bojówka Evan Mecham Eco-terrorist International Conspiracy (EMETIC) grożąc sabotażem ośrodka narciarskiego Fairfield Snowbowl w Flagstaff. Odtąd ataki były coraz częstsze. Aresztowanie Foremana w związku ze sprawą EMETIC przyczyniło się wprawdzie do poniechania przemocy przez Earth First!, zmiana taktyki zaowocowała jednak narodzinami podziemia ekoterrorystycznego. Już w 1992 r. w brytyjskim odgałęzieniu EF! doszło do rozłamu: część członków protestując przeciw wyrzeczeniu się sabotażu przez organizację postanowiła utworzyć w Brighton nielegalny Earth Liberation Front. 27 X 1996 r. Earth Liberation Front dał znać o swoim istnieniu w USA podpalając ciężarówkę US Forest Service w Detroit (Oregon). Nowa organizacja połączyła antykapitalistyczną ideologię lewicy z sabotażową taktyką „starego” EF!. Sądzić można, że ruch ten wyrósł na styku Earth First! i ALF. W marcu 1997 r. ALF zadeklarował solidarność z ELF, zaczęto przeprowadzać wspólne akcje. Ron Arnold, autor książki “Ecoterror: The Violent Agenda to Save Nature” uważa wręcz, że ELF i ALF tworzą ci sami ludzie występujący pod różnymi szyldami. Rzecznikiem ELF jest Craig Rosebraugh, od 1990 r. aktywista ruchu praw zwierząt, członek Liberation Collective na Marylhurst University. Aresztowany w kwietniu 1997 r. po zamieszkach na University of California w Davis dzielił celę z Jonathanem Paulem, który w latach 1991-1992 przeprowadził wraz z Rodneyem Coronado szereg akcji sabotażowych pod szyldem ALF. Natomiast Coronado to weteran radykalnego ekologizmu i animalizmu: w 1986 r. jako członek Sea Shepherd atakował islandzkie statki wielorybnicze, później w Anglii sabotował polowania, po powrocie do USA współpracował z „Earth First! Journal”.</p>
<p style="text-align: justify;">W marcu 2001 r. FBI uznało Earth Liberation Front za najgroźniejszą rodzimą grupę terrorystyczną. „Washington Times” skomentował (7 X 2001): „ELF i ALF mogą być nazwane kluczowymi ogniwami w sieci wojowniczych grup ekologicznych &#8211; eko-al-Kajda”.</p>
<h2 style="text-align: justify;"><strong>2. Aktywność</strong></h2>
<p style="text-align: justify;">Według North American Research doszło do ponad 1400 aktów sabotażu (od wybijania okien po usiłowanie zabójstwa) związanych z ochroną środowiska lub prawami zwierząt. „The Report on the Extent and Effects of Domestic and International Terrorism on Animal Enterprises” (wspólne sprawozdanie Departamentów Sprawiedliwości i Rolnictwa na zlecenie Kongresu) dokumentuje 313 akcji bezpośrednich w obronie praw zwierząt w latach 1979-1993. Zaobserwować można eskalację tych działań: 201 z 313 zdarzeń miało miejsce w latach 1987-1991; także Phil Donegan, agent FBI z Portland zaobserwował coraz większą częstotliwość akcji. James Jarboe, szef Counterterrorism Division FBI twierdzi, że w latach 1996-2002 organizacje Animal Liberation Front i Earth Liberation Front dokonały ponad 600 ataków ze stratami rzędu 43 mln USD. Wspólne oświadczenie ALF-ELF bierze odpowiedzialność za 67 ataków w 2001 r., w tym m.in. podpalenie na University of Washington (5,4 mln USD strat). Akcje mają też coraz większe skutki: o ile straty na skutek ekotażu w zachodniej części USA w latach 1980-1994 wyniosły łącznie 14,7 mln USD, o tyle w latach 1995-1999 osiągnęły wysokość 28,8 mln USD.</p>
<p style="text-align: justify;">Obiektem ataków ALF były przede wszystkim uniwersytety i rolnictwo. W latach 1979-1993 zaatakowane zostały 63 instytuty akademickie i 21 prywatnych laboratoriów badawczych (straty ponad 6,5 miliona USD) oraz 76 przedsiębiorstw branży rolno-spożywczej (straty ponad 1,1 miliona USD). Na uniwersytetach uderzano w laboratoria prowadzące doświadczenia na zwierzętach a później też &#8211; w ośrodki bioinżynierii (według GenetiX Alert z Tennessee od listopada 1998 do maja 2001 r. przeprowadzono ponad 40 akcji tego typu). Do drugiej grupy celów zaliczymy fermy hodowlane, zakłady przemysłu spożywczego (zwłaszcza rzeźnie), spółdzielnie spożywców, sklepy mięsne i rybne, restauracje. Ponadto ALF przeprowadzał akcje przeciw ogrodom zoologicznym, oceanariom, cyrkom, rodeo, widowiskom w których konkurują zwierzęta, a także kuśnierzom, weterynarzom, właścicielom znęcającym się nad zwierzętami, osobom ubranym w futra (oblewając ich farbą).</p>
<p style="text-align: justify;">Bojownicy ELF i EF! prowadzili tradycyjną kampanię przeciw przemysłowi drzewnemu, polegającą już nie tylko na niszczeniu tablic, szpikowaniu drzew i uszkadzaniu sprzętu, ale też na takich akcjach jak np. spalenie magazynu papierniczego Valley Veal Inc. w San Jose, Kalifornia (1 IX 1987). Oprócz tego atakują wyciągi narciarskie (najkosztowniejsza &#8211; straty 12 mln UD &#8211; akcja ELF: podpalenie ośrodka w Vail, Kolorado 19 X 1998), nowobudowane domy mieszkalne (zwłaszcza w Phoenix w 1998 r., na Long Island w 2000 r.), linie energetyczne (np. w 1990 r. koło Santa Cruz, w 2001 r. koło Mount Graham Observatory), tamy, mosty, autostrady; sabotują polowania (np. na bawoła w pobliżu West Yellowstone w 1990 r.), rajdy samochodowe i motorowe (podpalenie klubu motocyklowego w Littlerock, Washington w 1996 r.), nawet grę w golfa (Stevenson, Washington w 1995 r.). Od animalistów wyraźnie odróżniały nurt ekologistyczny akcje przeciw intensywnej hodowli takie jak zabicie 31 krów koło Deming (New Mexico) 15 IV 1995.</p>
<p style="text-align: justify;">Zauważyć można tu wyraźny trend rozwojowy: od pełzającego terroryzmu atakującego cele najbliższe (np. sklepy futrzarskie) do taktyki ciosów w newralgiczne punkty systemu. Przy atakach na detaliczne punkty sprzedaży, zauważa strona internetowa ALF, skutki nie są warte ryzyka. Zamiast więc uderzać w poszczególne farmy &#8211; atakuje się transport żywego inwentarza, miejsca aukcji, rzeźnie, hurtownie, magazyny, przedsiębiorstwa zaopatrzenia rolnictwa (przykładem może być zniszczenie składu pasz należącego do Ferrara Meat Company w San Jose 26 XI 1987). W sposób modelowy taktyka uderzenia pośredniego została zastosowana w kampanii przeciw Huntingdon Life Sciences &#8211; obiektem presji stały się m.in. Barclay’s Bank (udzielający kredytu HLS), biuro maklerskie Charlesa Schwaba (handlujące akcjami firmy), przedsiębiorstwa ubezpieczeniowe Marsh i Etna (w których ubezpieczeni byli pracownicy).</p>
<p style="text-align: justify;">Wybierane są też coraz większe cele. Większe cele oznaczają większe szkody a większe szkody &#8211; większy rozgłos. Agent James N. Damitio z Forest Service w Corvallis powiedział: „Celem tych ludzi [ekoterrorystów - J.T.] jest skupienie uwagi [opinii publicznej - J.T.] na ich sprawie&#8230; I jeśli im się nie udaje to próbują raz jeszcze.” Po demonstracjach antyglobalistów w Seattle w 1999 r. ELF zrozumiał dwie rzeczy: 1) przemoc przyciąga uwagę, 2) cele nie mogą być zbyt wąskie, potrzebny jest wróg globalny &#8211; kapitalizm. Zaczyna się nowa faza w rozwoju ekologicznego ekstremizmu: atak na symbole kapitalizmu. Charakterystyczne jest wybieranie obiektów mających zarówno aspekt ekologiczny jak społeczny. Pod koniec 2000 r. rozwinął się tzw. Anti-SUV Movement &#8211; kampania przeciw samochodom terenowym, w latach 2001-2002 doszło do kilkunastu ataków na nie (m.in. Eugene, Oregon w 2000 r., Richmond, Virginia w listopadzie 2002 r., Los Angeles 22 VIII 2003). Podstawowym motywem działań był fakt, że samochody terenowe emitują dużo więcej zanieczyszczeń niż pasażerskie, ale C. Marshall (odpowiedzialny za atak na Joe Romania Chevrolet Dealership w Eugene) podkreślał, że SUV to zarazem „symbol statusu bogatych amerykańskich konsumentów, którzy zabijają więcej ludzi na tej planecie niż ktokolwiek inny”. Zniszczenia na placach budów w Phoenix czy Long Island uzasadniano koniecznością ochrony miejscowych ekosystemów, ale równocześnie podkreślano, że te mieszkania byłyby „norami bogatej elity”.</p>
<p style="text-align: justify;">Areną ekoterroryzmu jest Północna Karolina i Nowa Anglia ale przede wszystkim Zachód USA (Kolorado, Oregon). Według „The Oregonian” w latach 1980-1999 w 11 zachodnich stanach miało miejsce około 100 aktów ekologicznego sabotażu, z tego 1/3 w ciągu ostatniego pięciolecia (do maja 2001 r. ta liczba wzrosła o 28 proc.). Co piąta akcja została przeprowadzona w Oregonie, tam zaś największe nasilenie działań sabotażowych odnotowano w Eugene.</p>
<h2 style="text-align: justify;"><strong>3. Struktury</strong></h2>
<p style="text-align: justify;">Earth Liberation Front i Animal Liberation Front zostały zorganizowane wedle modelu „leaderless resistance”, opisanego w 1962 r. przez płk. Uliusa Louisa Amossa. W opublikowanej w 1972 r. książce „Ecotage!” znajdziemy już próbę zastosowania tych zasad w ruchu ekologicznym: &#8222;Siłą ruchu jest, że nie ma formalnej struktury i nie może zostać powstrzymany przez wyeliminowanie przywódców. Chociaż nie jest oparty sztywnych regułach, to jednoczy go filozofia szacunku dla życia”. W ELF (tak jak i innych grupach tego nurtu) nie ma centralnego kierownictwa ani nawet ośrodka koordynującego, nie ma formalnego członkostwa, nie ma jednolitego systemu komunikacji wewnętrznej. Zasadą jest, że „każdy człowiek będący wegetarianinem lub weganinem i przeprowadzający bezpośrednie akcje zgodnie z zasadami ALF ma prawo uważać się za część ALF”. Sympatycy ruchu działają w pojedynkę lub łączą się w małe grupy (2-6 osób), skupiające przyjaciół znających się od dawna i mających wspólne poglądy. Rzecznik ELF Rosebraugh w video „Igniting Revolution: Introduction to Earth Liberation Front” pouczał: „nie ma realnej szansy działania w już istniejącej komórce”, jeśli chcesz działać „bierz inicjatywę w swoje ręce, stwórz własną komórkę”. Grupy działają niezależnie od siebie, kontaktują się ze sobą sporadycznie, nieraz w ogóle nie wiedzą o sobie nawzajem.</p>
<p style="text-align: justify;">Komórki występują pod różnymi nazwami. Gary R. Perlstein z Portland State University, autor „Perspectives of Terrorism”, odnotował: „Wielokrotnie te grupy są odpryskami głównego nurtu ruchu ekologicznego, ale zmieniają nazwę, przez co wydają się być nieznaną organizacją. Podobną technikę zastosowali Palestyńczycy kiedy zaatakowali izraelskich sportowców na igrzyskach olimpijskich &#8211; nazwa grupy była właściwie nazwą dla tamtej misji”. Ci sami ludzie używają różnych nazw dla działań legalnych i podziemnych. Np. animaliści Thurston i Barbarash podejrzewani byli o przynależność do &#8211; równocześnie! &#8211; Earth First!, Animal Liberation Front, Justice Department, Militant Direct Action Task Force i być może David Organization.<br />
Każda komórka ponosi odpowiedzialność tylko za swoje akcje, nawet więc rozpracowawszy ją nie można dojść „po nitce do kłębka”. Jak zauważył detektyw Bob Holland z Eugene ELF-ALF nie można zinfiltrować jak np. mafii, bo nikt nie może polecić kandydata. Spoiwem jest ideologia, rozpowszechniana &#8211; w zastępstwie rewolucyjnej organizacji &#8211; przez niezależne media! Taki ruch wydaje się być możliwy tylko w ustroju liberalno-demokratycznym, gwarantującym wolność słowa.</p>
<p style="text-align: justify;">Strukturami stanowiącymi łącznik między podziemiem a mediami i społeczeństwem są „nadziemne” przybudówki ruchu takie jak Earth Liberation Prisoners Support Network i North American Earth Liberation Front Press Office, jak najściślej odseparowane od grup uderzeniowych. ELF-PO jest, według własnych słów, „legalnym serwisem informacyjnym poświęconym wyjaśnianiu politycznych i społecznych motywów akcji bezpośrednich ELF”. Jego działalność polega na otrzymywaniu anonimowych komunikatów od ELF i przekazywaniu ich mediom.</p>
<p style="text-align: justify;">Przyjrzyjmy się celom ALF Supporters Group: 1. wspieranie uwięzionych aktywistów, 2. poparcie i obrona ALF, 3. kształcenie społeczeństwa co do potrzeby akcji bezpośrednich i racjonalne uzasadnianie ich, 4. zapewnianie forum komunikacji przez biuletyn, 5. zbiórka pieniędzy na rzecz działalności ALF-SG. Wachlarz proponowanych sympatykom działań jest bardzo szeroki: od edukowania się o problematyce ekologicznej i praktykowania wegetarianizmu, przez przekonywanie i organizowanie, po nieposłuszeństwo obywatelskie i sabotaż. Wytyczne ALF przestrzegały jednak przed zrażaniem potencjalnych zwolenników: „Ludzie, którzy przyjdą pierwszy raz na spotkania grupy AR [Animal Rights] muszą być pewni, że nie wiążą się z ekstremistami, i nie będą zmuszeni do ekstremalnych działań”.</p>
<p style="text-align: justify;">O ile czynni sympatycy ELF i ALF stanowią jak gdyby „drugi krąg” ruchu, o tyle kręgiem trzecim są legalne organizacje ekologiczne czy animalistyczne, które same nie angażują się w przemoc i sabotaż. Granica między tymi kręgami jest płynna. Grupę, która 31 III 1997 wypuściła 1500 norek z farmy w pobliżu Windsor (Ontario), tworzyli członkowie legalnych organizacji Humanitarians for Animal Rights Education i Animals Deserve Adequate Protection Too, w tym Pat Dodson, założyciel i prezydent HARE. Za zaplecze ELF uważana jest Earth First!, ALF ma związki z People for the Ethical Treatment of Animals, grupa SHAC (Stop Huntingdon Animal Cruelty), będąca koordynatorem kampanii przeciw firmie HLS, współpracowała z Physicians Committee for Responsible Medicine.</p>
<p style="text-align: justify;">Legalne grupy postrzegają ekoterroryzm jako wartościową broń (Newkirk z PETA powiedziała: „Nasza taktyka nonviolent nie jest tak skuteczna. Latami prosimy grzecznie i nic nie dostajemy. Ktoś grozi i to skutkuje”) a bojowników ELF jako bohaterów. Często usprawiedliwiają akcje sabotażowe (np. PETA wzięło w obronę atak na laboratorium Texas Tech University w Lubbock w lipcu 1989 r.) zaś bardzo rzadko je potępiają. Wojownicza retoryka ich aktywistów może być postrzegana jako podżeganie do bezprawnych akcji, np. dyrektor PETA Alex Pacheco powiedział, że zniszczenie własności, włamanie i kradzież są „dopuszczalną zbrodnią kiedy dokonuje się ich dla ochrony zwierząt”. Na Animal Rights Convention w lipcu 2001 r. rzecznik PETA Bruce Friedrich otwarcie bronił przemocy mówiąc, że „byłoby naprawdę wspaniale, gdyby wszystkie jadłodajnie fast-food, rzeźnie, laboratoria i banki, które je finansują, jutro zostały wysadzone”. Ale to nie tylko tworzenie sprzyjającego klimatu, mamy też do czynienia z bezpośrednimi kontaktami. Według Richarda Bermana z Center for Consumer Freedom PETA udzielała finansowego wsparcia Rodneyowi Coronado i Joshowi Harperowi (skazanym za stosowanie przemocy) a sumą 1500 USD wsparła ELF, sama zaś otrzymywała i wykorzystywała nagrania video z akcji sabotażowych (dokumentujące nadużycia wobec zwierząt).</p>
<h2 style="text-align: justify;"><strong>4. Taktyka</strong></h2>
<p style="text-align: justify;">Ruch ekologistyczny dysponuje bogatą literaturą fachową poświęconą taktyce ekotażu. Już w 1970 r. ukazała się pierwszy „podręcznik” z tej dziedziny („Tool Earth Kit”), dwa lata później kolejny &#8211; „Ecotage!”, zredagowany przez Roberta Townsenda, Sama Love i Davida Obsta. W 1985 r. Dave Foreman i Bill Haywood (pseudonim) opublikowali „Ecodefense: Guide Field do Monkeywrenching”, opisując tam np. szpikowanie drzew, niszczenie sprzętu i dróg, utrudnianie polowań, blokowanie zamków, robienie bomb dymnych, propagandę, kryptografię i unikanie schwytania. Kolejną pozycją była Paula Watsona „Earthforce! Guide Warrior Earth To Strategy” z 1993 r. Na stronach internetowych ekologicznych radykałów można znaleźć też takie publikacje jak „The Politics and Practicalities of Arson”, „Setting Fires With Electrical Timers” czy „If an Agent Knocks”, przepisy na zapalniki z aluminium i siarki bądź na napalm domowej roboty.</p>
<p style="text-align: justify;">Foreman pisał: „Gdy przeciwnik przewyższa cię liczebnością i uzbrojeniem, wówczas szukasz jego słabego miejsca, w które on nie chce być uderzony. W przypadku korporacyjnej Ameryki takim miejscem jest z reguły książeczka czekowa”. Do tego celu wszelkie środki są dobre, EF! obwieszcza, że używa wszystkich metod od prawnych przez cywilne nieposłuszeństwo po sabotaż. Charakterystyczne dla tego nurtu jest płynne przechodzenie między różnymi formami protestu. Dochodzi do &#8211; spontanicznego lub zorganizowanego &#8211; podziału zadań, np. podczas akcji nad Creek Fall w marcu 1998 r. mainstreamowe grupy ekologiczne pozwały Forest Service do sądu a radykałowie zablokowali drogę do wyrębu.</p>
<p style="text-align: justify;">Ekoterroryści do perfekcji opracowali zasady konspiracji. Radykalni aktywiści z zasady nie należą do oficjalnych organizacji i nie uczestniczą w publicznych spotkaniach z powodu infiltracji policji. Rzecznik Frontu otrzymuje anonimowe sprawozdania o akcjach. Od niego zależy, które zostaną autoryzowane: zasadą jest, że ELF-ALF nie przyznają się do akcji niepopularnych (sugerując, że są one dziełem zakamuflowanych „wrogów ruchu”). Dotyczy to szczególnie aktów przemocy. ALF podkreśla: „Jakakolwiek akcja z użyciem przemocy przeciwko człowiekowi lub zwierzęciu nie jest akcją ALF, a osoba, biorąca udział w takiej akcji, nie jest członkiem ALF.” W konsekwencji, jak widzimy, ta sama osoba w zależności od rodzaju akcji może być uważana za członka Frontu lub nie!</p>
<h2 style="text-align: justify;">Akcje mają być przeprowadzane według zasad takich jak:</h2>
<p style="text-align: justify;">1. Cele należy ustalić samodzielnie: „otwórz pierwszą lepszą książkę telefoniczną”, radzą autorzy poradnika na stronie internetowej ALF, „żółte strony dadzą ci nazwiska, numery telefonów i adresy niezliczonych wyzyskiwaczy zwierząt”.</p>
<p style="text-align: justify;">2. Przed przystąpieniem do akcji należy zapoznać się z dostępną literaturą na ten temat. Literatura ta powinna być zamówiona pocztą dla fałszywego odbiorcy na skrytkę pocztową lub cudzy adres (niezaangażowanego w podziemie przyjaciela). Można też znaleźć te informacje w internecie, korzystając jednak z ogólnodostępnych łączy w bibliotece, na uczelni lub w cyber-caffe.</p>
<p style="text-align: justify;">3. Konieczne jest wcześniejsze zbadanie terenu: trzeba sprawdzić obecność ludzi wewnątrz obiektu (np. na podstawie świateł w budynku, samochodów pracowników na parkingu), natężenie ruchu, obecność policji, oświetlenie obiektu i jego otoczenia, rozmieszczenie kamer bezpieczeństwa etc.; trzeba też znaleźć jakąś drogę ewakuacyjną.</p>
<p style="text-align: justify;">4. Środki potrzebne do sabotażu powinno się wykonać samemu (Marshall i Luers sporządzali bomby zapalające z dzbanków na mleko, gąbek i benzyny). Wszelki niezbędny sprzęt (np. klej, farba, rękawiczki ogrodowe) należy kupować w różnych sklepach, płacąc gotówką.</p>
<p style="text-align: justify;">5. Na akcję należy ubrać pospolitą, trudną do zapamiętania odzież, za duże buty, rękawiczki, maski. Używać można tylko samochodów wypożyczonych na fałszywe nazwisko. Podróżując na miejsce akcji (aktów sabotażu często dokonują grupy przybyłe z innego stanu ale kontaktujące się z grupą lokalną) powinno się jeść swoje własne jedzenie („Nie powinieneś być widziany w restauracji Taco Bell w obcym mieście tej samej nocy, gdy McDonald w sąsiednim budynku spłonie”) i nocować w samochodzie („nie zostaniesz zarejestrowany, rozpoznany”).</p>
<p style="text-align: justify;">6. Sporządzając sprawozdanie z akcji (data, czas, miejsce, kilka szczegółów) należy pisać je na zwykłym papierze, używając liter wyciętych z gazet lub ogólnodostępnej maszyny do pisania; na rękach trzeba mieć rękawiczki. Nie wolno lizać znaczka ani koperty, tylko moczyć gąbką.</p>
<p style="text-align: justify;">7. Nie wolno nigdy rozmawiać o akcjach w domu albo samochodzie. Nie wolno zwracać na siebie uwagi, najlepiej stosować kamuflaż ukrywając swe rzeczywiste poglądy (np. nie powinno się trzymać w widocznym miejscu literatury o ekotażu). Nie należy zażywać narkotyków.</p>
<p style="text-align: justify;">Komórka musi być samofinansująca. Można korzystać z darów sponsorów-sympatyków, którzy nie chcą włączać się osobiście w akcje. Sponsor musi być świadomy, że może zostać oskarżony z ustawy o Racketeer Influenced and Corupt Organizations, dlatego dobrze jest poznać zawczasu jego opinię o pozaprawnych działaniach. Trzeba szanować go jak członka komórki i otrzymane pieniądze wydawać zgodnie z przeznaczeniem. Sponsor nie powinien jednak kontaktować się z komórką, nie może znać jej planów. Jeśli chce wiedzieć na co jego pieniądze zostały wydane można mu anonimowo podrzucić wycinek z gazety z opisem akcji. Jeśli sponsor zadaje zbyt wiele pytań, chce spotkać innych członków komórki, etc., trzeba mu przypomnieć o warunkach bezpieczeństwa. Jeśli upiera się, lepiej znaleźć innego. Nie wolno używać żadnych kont bankowych dla pieniędzy wykorzystywanych na akcje. Wszystkie finansowe transakcje muszą pozostać niezaksięgowane, wszystkie rachunki zniszczone.</p>
<p style="text-align: justify;">Ekstremiści skrupulatnie wykorzystują przysługujące im prawa obywatelskie: Rosebraugh konsekwentnie powołuje się na wolność słowa gwarantowaną przez Konstytucję, przedstawiciele władzy są zaskarżani (jak w Okanogan County, Humboldt County, Eureka, Eugene).</p>
<p style="text-align: justify;">Ekologiczni i animalistyczni ekstremiści podkreślają swoją niechęć do przemocy (punkt 4 założeń ALF nakazuje „przedsięwziąć wszystkie konieczne środki ostrożności przeciw krzywdzeniu jakiegokolwiek zwierzęcia, ludzkiego czy nieludzkiego”), w praktyce jednak ich działania zagrażały nieraz życiu i zdrowiu ludzi. W 1987 r. w Cloverdale (Kalifornia) robotnik tartaczny został ranny na skutek szpikowania drzewa (w Ukiah miało dojść w podobnej sytuacji do śmierci drwala). Dwa lata później podpalenie rzeźni w Monterey (Kalifornia) zagroziło życiu pracowników. Pożar magazynu chemicznego Carolina Biological Supply Company (10 V 1994) zmusza do ewakuacji 1000 ludzi. Na początku 1997 r. stróż nocny pilnujący sklepu w Ogden (Utah) oskarżył animalistów o zamiar spalenia go wraz z budynkiem. 27 V 2001 doszło do próby podpalenia cysterny z paliwem w Eugene, wybuch mógłby uszkodzić dwa bloki; podobna sytuacja miała miejsce przy wspomnianym podpaleniu Romania Chevrolet. Uszkodzenie przez ALF hamulców w ciężarówkach Supreme Lobster and Seafood Co. w Villa Park (2 II 2003) niosło zagrożenie dla kierowców.</p>
<p style="text-align: justify;">Towarzyszą temu wojownicze wypowiedzi niektórych aktywistów. Założyciel ALF R. Lee pochwalał pobicie Briana Cassa, dyrektora naczelnego HLS („Daily Telegraph”, 24 II 2001). Keith Mann przestrzegał: „Nikt jeszcze nie zginął, ale czas nadejdzie” („Evening Standard”, 8 XII 1998). Rzeczniczka Frontu Viven Smith posunęła się do stwierdzenia „Byłabym uradowana gdyby pierwszy naukowiec został zabity przez aktywistę wyzwolenia [zwierząt - J.T.]” („USA Today”, 3 IX 1991). Osoby pozostające w konflikcie z ekologistami (farmerzy, urzędnicy) niejednokrotnie otrzymywały anonimowe pogróżki. Nic dziwnego, że np. pogróżki ARM o zatruciu słodyczy Mars Bars (Wielka Brytania, 1984) i Cold Buster (Kanada, 1992) oraz indyczego mięsa w sklepach Safeway i Save-On-Foods (Vancouver, 1994) były traktowane bardzo poważnie.</p>
<p style="text-align: justify;">Do tej pory mieliśmy w zasadzie do czynienia z dwoma rodzajami zdarzeń: stwarzaniem niezamierzonego zagrożenia dla ludzi i nierealizowanymi groźbami. Realną jest jednak możliwość, że zostaną one połączone w nową metodę walki. Nowe pokolenie aktywistów, rekrutujących się m.in. z subkultury SE, wydaje się być bardziej skłonne do przemocy (R. Coronado powiedział „Dallas Morning News” z 15 II 1998: „Widzę dążenie do akcji, które uczynią więcej zniszczenia”). Niekontrolowane wybuchy agresji podczas demonstracji i innych akcji (jak pobicie dwóch ludzi przez uczestnika protestu przeciw polowaniom w West Yellowstone) stają się dziś coraz częstsze.</p>
<p style="text-align: justify;">Przedsmak tego zjawiska dała kampania przeciw Huntingdon Life Sciences (2000-2002), w czasie której planowo zastraszano pracowników, klientów, dostawców, inwestorów i kredytodawców firmy. Dyrektor naczelny został ciężko pobity, innemu menadżerowi oblano twarz żrącą substancją. Pracownicy otrzymywali paczki z kałem i martwymi gryzoniami albo z żyletkami. Podpalono 11 samochodów (w tym dwa w pobliżu zamieszkałych budynków), domy oblewano czerwoną farbą. Oblegano i dewastowano biura, atakowano strony internetowe, zablokowano faks i pocztę elektroniczną zalewem listów.</p>
<p style="text-align: justify;">Ekspert od terroryzmu Gary Perlstein obawia się, że ekoterroryści w końcu przejdą do zabijania ludzi jako skuteczniejszej metody. Thad Buchanan, policjant z Eugene mówi: „Myślę, że to tylko kwestia czasu, zanim ktoś zostanie zraniony”. Cechujący ekologistyczne podziemie brak centralnej koordynacji może doprowadzić do niekontrolowanej radykalizacji części aktywistów, a w konsekwencji &#8211; do autentycznego terroryzmu.</p>
<p style="text-align: justify;"><strong><em>autor: Jarosław Tomasiewicz</em></strong></p>
<p style="text-align: justify;">[autor jest adiunktem w Zakładzie Historii Najnowszej Uniwersytetu Śląskiego, wykładowcą bezpieczeństwa narodowego w Wyższej Szkole Bankowości i Finansów w Bielsku-Białej]</p>
<div id="_mcePaste" class="mcePaste" style="position: absolute; left: -10000px; top: 0px; width: 1px; height: 1px; overflow: hidden; text-align: justify;">
<p>Zielony terror</p>
<p>1. Geneza</p>
<p>25 maja 1978 r. na terenie Uniwersytetu Illinois w Chicago znaleziono paczkę adresowaną do jednego z profesorów, której nadawcą miał być naukowiec z pobliskiego Uniwersytetu Northwestern. Gdy odesłano mu przesyłkę, tenże &#8211; nie rozpoznając pakunku jako swojego &#8211; przekazał go pracownikowi uczelnianej administracji. Podczas sprawdzania zawartości paczka eksplodowała okaleczając pracownika. Był to pierwszy zamach „anarchistycznej grupie FC”, pod którym to szyldem ukrył się „Unabomber” &#8211; Theodore Kaczynski. Zanim aresztowano go na początku kwietnia 1996 r. „Unabomber” dokonał 16 ataków bombowych na naukowców i menadżerów. Swoje credo Kaczynski zawarł w manifeście „The Industrial Society and its Future” (opublikowanym 22 IX 1995 przez „Washington Post”), w którym oskarżał cywilizację naukowo-techniczną o całe zło tego świata.</p>
<p>Jego śladami poszli inni. W 1980 r. sabotażyści włamali się do laboratoriów w New York University Medical Center i wypuścili trzymane tam zwierzęta &#8211; była to pierwsza na obszarze USA akcja komórki Animal Liberation Front. Organizacja ta ma brytyjski rodowód. W 1927 r. w Wielkiej Brytanii powstała League Against Cruel Sports, zwalczająca polowania metodami prawno-parlamentarnymi. Pod wpływem ruchu antynuklearnego w Lidze uformowała się frakcja stosująca akcje bezpośrednie przez blokowanie i czynne zakłócanie polowań; w 1963 r. wyodrębniła się w Hunt Saboteurs Association (John Prestige). Działalność HSA polegała na pozostawianiu w miejscach planowanych polowań substancji odstraszających zwierzynę łowną i mylących psy, ale w 1972 r. pojawiła się Band of Mercy, która posuwa się do dewastowania ekwipunku i samochodów myśliwych (później rozszerza swe działania na niszczenie łodzi łowców fok i laboratoriów farmaceutycznych). Mimo aresztowaniu dwóch członków BoM popularność takich metod rośnie i w 1976 r. Ronnie Lee tworzy Animal Liberation Front. Akcje ALF to niszczenie mienia, podpalenia, uwalnianie zwierząt z laboratoriów i ferm futrzarskich. Dla ekstremistów Front nie jest wystarczająco radykalny. Około 1990 r. daje o sobie znać Animal Rights Militia, która stosuje nie tylko podpalenia i uwalnianie zwierząt, ale też szantaż i groźby jako sabotaż ekonomiczny, a nawet zastraszanie wiwisektorów przez ataki na konkretne osoby. Inna grupa, Justice Department, prowadzi kampanie terroru wobec eksporterów żywych zwierząt, myśliwych, handlarzy futrami i wiwisektorów, wysyłając im listy-pułapki (bomby albo żyletki pokryte trucizną lub krwią zainfekowaną AIDS). Wreszcie w 1991 r. opublikowana w Kalifornii książka „Declaration of War: Killing People, to Save Animals &amp; the Environment” obwieściła istnienie najskrajniejszego, jak dotąd, ugrupowania &#8211; Wyzwolicieli (Liberators). Mają to być dawni członkowie ALF, którzy odrzucili zasadę nie krzywdzenia żadnej istoty. Ich zdaniem uznanie równości życia nie oznacza bynajmniej jego całkowitej ochrony, ludzie wykorzystujący w okrutny sposób zwierzęta i przyrodę zasługują na śmierć.</p>
<p>Radykalni ekologiści uznali, że można stosować przemoc w obronie nie tylko zwierząt, ale całej w ogóle przyrody, także nieożywionej. W USA na czołowego eksponenta radykalizmu ekologicznego wyrosła grupa Earth First!, utworzona w 1981 r. pod przywództwem działacza Dave’a Foremana. EF! występując przeciwko wyrębowi lasów, górnictwu, budowie dróg, rozwojowi przedmieść i spółkom energetycznym zastosowała radykalną taktykę nieposłuszeństwa obywatelskiego i sabotażu, obok tradycyjnych pikiet takie metody jak np. tree-sitting (okupowanie drzew) i tree-spiking (szpikowania drzew długimi gwoździami). 7 XI 1987 r. ujawniła się bojówka Evan Mecham Eco-terrorist International Conspiracy (EMETIC) grożąc sabotażem ośrodka narciarskiego Fairfield Snowbowl w Flagstaff. Odtąd ataki były coraz częstsze. Aresztowanie Foremana w związku ze sprawą EMETIC przyczyniło się wprawdzie do poniechania przemocy przez Earth First!, zmiana taktyki zaowocowała jednak narodzinami podziemia ekoterrorystycznego. Już w 1992 r. w brytyjskim odgałęzieniu EF! doszło do rozłamu: część członków protestując przeciw wyrzeczeniu się sabotażu przez organizację postanowiła utworzyć w Brighton nielegalny Earth Liberation Front. 27 X 1996 r. Earth Liberation Front dał znać o swoim istnieniu w USA podpalając ciężarówkę US Forest Service w Detroit (Oregon). Nowa organizacja połączyła antykapitalistyczną ideologię lewicy z sabotażową taktyką „starego” EF!. Sądzić można, że ruch ten wyrósł na styku Earth First! i ALF. W marcu 1997 r. ALF zadeklarował solidarność z ELF, zaczęto przeprowadzać wspólne akcje. Ron Arnold, autor książki “Ecoterror: The Violent Agenda to Save Nature” uważa wręcz, że ELF i ALF tworzą ci sami ludzie występujący pod różnymi szyldami. Rzecznikiem ELF jest Craig Rosebraugh, od 1990 r. aktywista ruchu praw zwierząt, członek Liberation Collective na Marylhurst University. Aresztowany w kwietniu 1997 r. po zamieszkach na University of California w Davis dzielił celę z Jonathanem Paulem, który w latach 1991-1992 przeprowadził wraz z Rodneyem Coronado szereg akcji sabotażowych pod szyldem ALF. Natomiast Coronado to weteran radykalnego ekologizmu i animalizmu: w 1986 r. jako członek Sea Shepherd atakował islandzkie statki wielorybnicze, później w Anglii sabotował polowania, po powrocie do USA współpracował z „Earth First! Journal”.</p>
<p>W marcu 2001 r. FBI uznało Earth Liberation Front za najgroźniejszą rodzimą grupę terrorystyczną. „Washington Times” skomentował (7 X 2001): „ELF i ALF mogą być nazwane kluczowymi ogniwami w sieci wojowniczych grup ekologicznych &#8211; eko-al-Kajda”.<br />
2. Aktywność</p>
<p>Według North American Research doszło do ponad 1400 aktów sabotażu (od wybijania okien po usiłowanie zabójstwa) związanych z ochroną środowiska lub prawami zwierząt. „The Report on the Extent and Effects of Domestic and International Terrorism on Animal Enterprises” (wspólne sprawozdanie Departamentów Sprawiedliwości i Rolnictwa na zlecenie Kongresu) dokumentuje 313 akcji bezpośrednich w obronie praw zwierząt w latach 1979-1993. Zaobserwować można eskalację tych działań: 201 z 313 zdarzeń miało miejsce w latach 1987-1991; także Phil Donegan, agent FBI z Portland zaobserwował coraz większą częstotliwość akcji. James Jarboe, szef Counterterrorism Division FBI twierdzi, że w latach 1996-2002 organizacje Animal Liberation Front i Earth Liberation Front dokonały ponad 600 ataków ze stratami rzędu 43 mln USD. Wspólne oświadczenie ALF-ELF bierze odpowiedzialność za 67 ataków w 2001 r., w tym m.in. podpalenie na University of Washington (5,4 mln USD strat). Akcje mają też coraz większe skutki: o ile straty na skutek ekotażu w zachodniej części USA w latach 1980-1994 wyniosły łącznie 14,7 mln USD, o tyle w latach 1995-1999 osiągnęły wysokość 28,8 mln USD.</p>
<p>Obiektem ataków ALF były przede wszystkim uniwersytety i rolnictwo. W latach 1979-1993 zaatakowane zostały 63 instytuty akademickie i 21 prywatnych laboratoriów badawczych (straty ponad 6,5 miliona USD) oraz 76 przedsiębiorstw branży rolno-spożywczej (straty ponad 1,1 miliona USD). Na uniwersytetach uderzano w laboratoria prowadzące doświadczenia na zwierzętach a później też &#8211; w ośrodki bioinżynierii (według GenetiX Alert z Tennessee od listopada 1998 do maja 2001 r. przeprowadzono ponad 40 akcji tego typu). Do drugiej grupy celów zaliczymy fermy hodowlane, zakłady przemysłu spożywczego (zwłaszcza rzeźnie), spółdzielnie spożywców, sklepy mięsne i rybne, restauracje. Ponadto ALF przeprowadzał akcje przeciw ogrodom zoologicznym, oceanariom, cyrkom, rodeo, widowiskom w których konkurują zwierzęta, a także kuśnierzom, weterynarzom, właścicielom znęcającym się nad zwierzętami, osobom ubranym w futra (oblewając ich farbą).</p>
<p>Bojownicy ELF i EF! prowadzili tradycyjną kampanię przeciw przemysłowi drzewnemu, polegającą już nie tylko na niszczeniu tablic, szpikowaniu drzew i uszkadzaniu sprzętu, ale też na takich akcjach jak np. spalenie magazynu papierniczego Valley Veal Inc. w San Jose, Kalifornia (1 IX 1987). Oprócz tego atakują wyciągi narciarskie (najkosztowniejsza &#8211; straty 12 mln UD &#8211; akcja ELF: podpalenie ośrodka w Vail, Kolorado 19 X 1998), nowobudowane domy mieszkalne (zwłaszcza w Phoenix w 1998 r., na Long Island w 2000 r.), linie energetyczne (np. w 1990 r. koło Santa Cruz, w 2001 r. koło Mount Graham Observatory), tamy, mosty, autostrady; sabotują polowania (np. na bawoła w pobliżu West Yellowstone w 1990 r.), rajdy samochodowe i motorowe (podpalenie klubu motocyklowego w Littlerock, Washington w 1996 r.), nawet grę w golfa (Stevenson, Washington w 1995 r.). Od animalistów wyraźnie odróżniały nurt ekologistyczny akcje przeciw intensywnej hodowli takie jak zabicie 31 krów koło Deming (New Mexico) 15 IV 1995.</p>
<p>Zauważyć można tu wyraźny trend rozwojowy: od pełzającego terroryzmu atakującego cele najbliższe (np. sklepy futrzarskie) do taktyki ciosów w newralgiczne punkty systemu. Przy atakach na detaliczne punkty sprzedaży, zauważa strona internetowa ALF, skutki nie są warte ryzyka. Zamiast więc uderzać w poszczególne farmy &#8211; atakuje się transport żywego inwentarza, miejsca aukcji, rzeźnie, hurtownie, magazyny, przedsiębiorstwa zaopatrzenia rolnictwa (przykładem może być zniszczenie składu pasz należącego do Ferrara Meat Company w San Jose 26 XI 1987). W sposób modelowy taktyka uderzenia pośredniego została zastosowana w kampanii przeciw Huntingdon Life Sciences &#8211; obiektem presji stały się m.in. Barclay’s Bank (udzielający kredytu HLS), biuro maklerskie Charlesa Schwaba (handlujące akcjami firmy), przedsiębiorstwa ubezpieczeniowe Marsh i Etna (w których ubezpieczeni byli pracownicy).<br />
Wybierane są też coraz większe cele. Większe cele oznaczają większe szkody a większe szkody &#8211; większy rozgłos. Agent James N. Damitio z Forest Service w Corvallis powiedział: „Celem tych ludzi [ekoterrorystów - J.T.] jest skupienie uwagi [opinii publicznej - J.T.] na ich sprawie&#8230; I jeśli im się nie udaje to próbują raz jeszcze.” Po demonstracjach antyglobalistów w Seattle w 1999 r. ELF zrozumiał dwie rzeczy: 1) przemoc przyciąga uwagę, 2) cele nie mogą być zbyt wąskie, potrzebny jest wróg globalny &#8211; kapitalizm. Zaczyna się nowa faza w rozwoju ekologicznego ekstremizmu: atak na symbole kapitalizmu. Charakterystyczne jest wybieranie obiektów mających zarówno aspekt ekologiczny jak społeczny. Pod koniec 2000 r. rozwinął się tzw. Anti-SUV Movement &#8211; kampania przeciw samochodom terenowym, w latach 2001-2002 doszło do kilkunastu ataków na nie (m.in. Eugene, Oregon w 2000 r., Richmond, Virginia w listopadzie 2002 r., Los Angeles 22 VIII 2003). Podstawowym motywem działań był fakt, że samochody terenowe emitują dużo więcej zanieczyszczeń niż pasażerskie, ale C. Marshall (odpowiedzialny za atak na Joe Romania Chevrolet Dealership w Eugene) podkreślał, że SUV to zarazem „symbol statusu bogatych amerykańskich konsumentów, którzy zabijają więcej ludzi na tej planecie niż ktokolwiek inny”. Zniszczenia na placach budów w Phoenix czy Long Island uzasadniano koniecznością ochrony miejscowych ekosystemów, ale równocześnie podkreślano, że te mieszkania byłyby „norami bogatej elity”.</p>
<p>Areną ekoterroryzmu jest Północna Karolina i Nowa Anglia ale przede wszystkim Zachód USA (Kolorado, Oregon). Według „The Oregonian” w latach 1980-1999 w 11 zachodnich stanach miało miejsce około 100 aktów ekologicznego sabotażu, z tego 1/3 w ciągu ostatniego pięciolecia (do maja 2001 r. ta liczba wzrosła o 28 proc.). Co piąta akcja została przeprowadzona w Oregonie, tam zaś największe nasilenie działań sabotażowych odnotowano w Eugene.</p>
<p>3. Struktury</p>
<p>Earth Liberation Front i Animal Liberation Front zostały zorganizowane wedle modelu „leaderless resistance”, opisanego w 1962 r. przez płk. Uliusa Louisa Amossa. W opublikowanej w 1972 r. książce „Ecotage!” znajdziemy już próbę zastosowania tych zasad w ruchu ekologicznym: &#8222;Siłą ruchu jest, że nie ma formalnej struktury i nie może zostać powstrzymany przez wyeliminowanie przywódców. Chociaż nie jest oparty sztywnych regułach, to jednoczy go filozofia szacunku dla życia”. W ELF (tak jak i innych grupach tego nurtu) nie ma centralnego kierownictwa ani nawet ośrodka koordynującego, nie ma formalnego członkostwa, nie ma jednolitego systemu komunikacji wewnętrznej. Zasadą jest, że „każdy człowiek będący wegetarianinem lub weganinem i przeprowadzający bezpośrednie akcje zgodnie z zasadami ALF ma prawo uważać się za część ALF”. Sympatycy ruchu działają w pojedynkę lub łączą się w małe grupy (2-6 osób), skupiające przyjaciół znających się od dawna i mających wspólne poglądy. Rzecznik ELF Rosebraugh w video „Igniting Revolution: Introduction to Earth Liberation Front” pouczał: „nie ma realnej szansy działania w już istniejącej komórce”, jeśli chcesz działać „bierz inicjatywę w swoje ręce, stwórz własną komórkę”. Grupy działają niezależnie od siebie, kontaktują się ze sobą sporadycznie, nieraz w ogóle nie wiedzą o sobie nawzajem.</p>
<p>Komórki występują pod różnymi nazwami. Gary R. Perlstein z Portland State University, autor „Perspectives of Terrorism”, odnotował: „Wielokrotnie te grupy są odpryskami głównego nurtu ruchu ekologicznego, ale zmieniają nazwę, przez co wydają się być nieznaną organizacją. Podobną technikę zastosowali Palestyńczycy kiedy zaatakowali izraelskich sportowców na igrzyskach olimpijskich &#8211; nazwa grupy była właściwie nazwą dla tamtej misji”. Ci sami ludzie używają różnych nazw dla działań legalnych i podziemnych. Np. animaliści Thurston i Barbarash podejrzewani byli o przynależność do &#8211; równocześnie! &#8211; Earth First!, Animal Liberation Front, Justice Department, Militant Direct Action Task Force i być może David Organization.<br />
Każda komórka ponosi odpowiedzialność tylko za swoje akcje, nawet więc rozpracowawszy ją nie można dojść „po nitce do kłębka”. Jak zauważył detektyw Bob Holland z Eugene ELF-ALF nie można zinfiltrować jak np. mafii, bo nikt nie może polecić kandydata. Spoiwem jest ideologia, rozpowszechniana &#8211; w zastępstwie rewolucyjnej organizacji &#8211; przez niezależne media! Taki ruch wydaje się być możliwy tylko w ustroju liberalno-demokratycznym, gwarantującym wolność słowa.</p>
<p>Strukturami stanowiącymi łącznik między podziemiem a mediami i społeczeństwem są „nadziemne” przybudówki ruchu takie jak Earth Liberation Prisoners Support Network i North American Earth Liberation Front Press Office, jak najściślej odseparowane od grup uderzeniowych. ELF-PO jest, według własnych słów, „legalnym serwisem informacyjnym poświęconym wyjaśnianiu politycznych i społecznych motywów akcji bezpośrednich ELF”. Jego działalność polega na otrzymywaniu anonimowych komunikatów od ELF i przekazywaniu ich mediom.</p>
<p>Przyjrzyjmy się celom ALF Supporters Group: 1. wspieranie uwięzionych aktywistów, 2. poparcie i obrona ALF, 3. kształcenie społeczeństwa co do potrzeby akcji bezpośrednich i racjonalne uzasadnianie ich, 4. zapewnianie forum komunikacji przez biuletyn, 5. zbiórka pieniędzy na rzecz działalności ALF-SG. Wachlarz proponowanych sympatykom działań jest bardzo szeroki: od edukowania się o problematyce ekologicznej i praktykowania wegetarianizmu, przez przekonywanie i organizowanie, po nieposłuszeństwo obywatelskie i sabotaż. Wytyczne ALF przestrzegały jednak przed zrażaniem potencjalnych zwolenników: „Ludzie, którzy przyjdą pierwszy raz na spotkania grupy AR [Animal Rights] muszą być pewni, że nie wiążą się z ekstremistami, i nie będą zmuszeni do ekstremalnych działań”.</p>
<p>O ile czynni sympatycy ELF i ALF stanowią jak gdyby „drugi krąg” ruchu, o tyle kręgiem trzecim są legalne organizacje ekologiczne czy animalistyczne, które same nie angażują się w przemoc i sabotaż. Granica między tymi kręgami jest płynna. Grupę, która 31 III 1997 wypuściła 1500 norek z farmy w pobliżu Windsor (Ontario), tworzyli członkowie legalnych organizacji Humanitarians for Animal Rights Education i Animals Deserve Adequate Protection Too, w tym Pat Dodson, założyciel i prezydent HARE. Za zaplecze ELF uważana jest Earth First!, ALF ma związki z People for the Ethical Treatment of Animals, grupa SHAC (Stop Huntingdon Animal Cruelty), będąca koordynatorem kampanii przeciw firmie HLS, współpracowała z Physicians Committee for Responsible Medicine.</p>
<p>Legalne grupy postrzegają ekoterroryzm jako wartościową broń (Newkirk z PETA powiedziała: „Nasza taktyka nonviolent nie jest tak skuteczna. Latami prosimy grzecznie i nic nie dostajemy. Ktoś grozi i to skutkuje”) a bojowników ELF jako bohaterów. Często usprawiedliwiają akcje sabotażowe (np. PETA wzięło w obronę atak na laboratorium Texas Tech University w Lubbock w lipcu 1989 r.) zaś bardzo rzadko je potępiają. Wojownicza retoryka ich aktywistów może być postrzegana jako podżeganie do bezprawnych akcji, np. dyrektor PETA Alex Pacheco powiedział, że zniszczenie własności, włamanie i kradzież są „dopuszczalną zbrodnią kiedy dokonuje się ich dla ochrony zwierząt”. Na Animal Rights Convention w lipcu 2001 r. rzecznik PETA Bruce Friedrich otwarcie bronił przemocy mówiąc, że „byłoby naprawdę wspaniale, gdyby wszystkie jadłodajnie fast-food, rzeźnie, laboratoria i banki, które je finansują, jutro zostały wysadzone”. Ale to nie tylko tworzenie sprzyjającego klimatu, mamy też do czynienia z bezpośrednimi kontaktami. Według Richarda Bermana z Center for Consumer Freedom PETA udzielała finansowego wsparcia Rodneyowi Coronado i Joshowi Harperowi (skazanym za stosowanie przemocy) a sumą 1500 USD wsparła ELF, sama zaś otrzymywała i wykorzystywała nagrania video z akcji sabotażowych (dokumentujące nadużycia wobec zwierząt).</p>
<p>4. Taktyka</p>
<p>Ruch ekologistyczny dysponuje bogatą literaturą fachową poświęconą taktyce ekotażu. Już w 1970 r. ukazała się pierwszy „podręcznik” z tej dziedziny („Tool Earth Kit”), dwa lata później kolejny &#8211; „Ecotage!”, zredagowany przez Roberta Townsenda, Sama Love i Davida Obsta. W 1985 r. Dave Foreman i Bill Haywood (pseudonim) opublikowali „Ecodefense: Guide Field do Monkeywrenching”, opisując tam np. szpikowanie drzew, niszczenie sprzętu i dróg, utrudnianie polowań, blokowanie zamków, robienie bomb dymnych, propagandę, kryptografię i unikanie schwytania. Kolejną pozycją była Paula Watsona „Earthforce! Guide Warrior Earth To Strategy” z 1993 r. Na stronach internetowych ekologicznych radykałów można znaleźć też takie publikacje jak „The Politics and Practicalities of Arson”, „Setting Fires With Electrical Timers” czy „If an Agent Knocks”, przepisy na zapalniki z aluminium i siarki bądź na napalm domowej roboty.</p>
<p>Foreman pisał: „Gdy przeciwnik przewyższa cię liczebnością i uzbrojeniem, wówczas szukasz jego słabego miejsca, w które on nie chce być uderzony. W przypadku korporacyjnej Ameryki takim miejscem jest z reguły książeczka czekowa”. Do tego celu wszelkie środki są dobre, EF! obwieszcza, że używa wszystkich metod od prawnych przez cywilne nieposłuszeństwo po sabotaż. Charakterystyczne dla tego nurtu jest płynne przechodzenie między różnymi formami protestu. Dochodzi do &#8211; spontanicznego lub zorganizowanego &#8211; podziału zadań, np. podczas akcji nad Creek Fall w marcu 1998 r. mainstreamowe grupy ekologiczne pozwały Forest Service do sądu a radykałowie zablokowali drogę do wyrębu.</p>
<p>Ekoterroryści do perfekcji opracowali zasady konspiracji. Radykalni aktywiści z zasady nie należą do oficjalnych organizacji i nie uczestniczą w publicznych spotkaniach z powodu infiltracji policji. Rzecznik Frontu otrzymuje anonimowe sprawozdania o akcjach. Od niego zależy, które zostaną autoryzowane: zasadą jest, że ELF-ALF nie przyznają się do akcji niepopularnych (sugerując, że są one dziełem zakamuflowanych „wrogów ruchu”). Dotyczy to szczególnie aktów przemocy. ALF podkreśla: „Jakakolwiek akcja z użyciem przemocy przeciwko człowiekowi lub zwierzęciu nie jest akcją ALF, a osoba, biorąca udział w takiej akcji, nie jest członkiem ALF.” W konsekwencji, jak widzimy, ta sama osoba w zależności od rodzaju akcji może być uważana za członka Frontu lub nie!</p>
<p>Akcje mają być przeprowadzane według zasad takich jak:</p>
<p>1. Cele należy ustalić samodzielnie: „otwórz pierwszą lepszą książkę telefoniczną”, radzą autorzy poradnika na stronie internetowej ALF, „żółte strony dadzą ci nazwiska, numery telefonów i adresy niezliczonych wyzyskiwaczy zwierząt”.</p>
<p>2. Przed przystąpieniem do akcji należy zapoznać się z dostępną literaturą na ten temat. Literatura ta powinna być zamówiona pocztą dla fałszywego odbiorcy na skrytkę pocztową lub cudzy adres (niezaangażowanego w podziemie przyjaciela). Można też znaleźć te informacje w internecie, korzystając jednak z ogólnodostępnych łączy w bibliotece, na uczelni lub w cyber-caffe.</p>
<p>3. Konieczne jest wcześniejsze zbadanie terenu: trzeba sprawdzić obecność ludzi wewnątrz obiektu (np. na podstawie świateł w budynku, samochodów pracowników na parkingu), natężenie ruchu, obecność policji, oświetlenie obiektu i jego otoczenia, rozmieszczenie kamer bezpieczeństwa etc.; trzeba też znaleźć jakąś drogę ewakuacyjną.</p>
<p>4. Środki potrzebne do sabotażu powinno się wykonać samemu (Marshall i Luers sporządzali bomby zapalające z dzbanków na mleko, gąbek i benzyny). Wszelki niezbędny sprzęt (np. klej, farba, rękawiczki ogrodowe) należy kupować w różnych sklepach, płacąc gotówką.</p>
<p>5. Na akcję należy ubrać pospolitą, trudną do zapamiętania odzież, za duże buty, rękawiczki, maski. Używać można tylko samochodów wypożyczonych na fałszywe nazwisko. Podróżując na miejsce akcji (aktów sabotażu często dokonują grupy przybyłe z innego stanu ale kontaktujące się z grupą lokalną) powinno się jeść swoje własne jedzenie („Nie powinieneś być widziany w restauracji Taco Bell w obcym mieście tej samej nocy, gdy McDonald w sąsiednim budynku spłonie”) i nocować w samochodzie („nie zostaniesz zarejestrowany, rozpoznany”).</p>
<p>6. Sporządzając sprawozdanie z akcji (data, czas, miejsce, kilka szczegółów) należy pisać je na zwykłym papierze, używając liter wyciętych z gazet lub ogólnodostępnej maszyny do pisania; na rękach trzeba mieć rękawiczki. Nie wolno lizać znaczka ani koperty, tylko moczyć gąbką.</p>
<p>7. Nie wolno nigdy rozmawiać o akcjach w domu albo samochodzie. Nie wolno zwracać na siebie uwagi, najlepiej stosować kamuflaż ukrywając swe rzeczywiste poglądy (np. nie powinno się trzymać w widocznym miejscu literatury o ekotażu). Nie należy zażywać narkotyków.</p>
<p>Komórka musi być samofinansująca. Można korzystać z darów sponsorów-sympatyków, którzy nie chcą włączać się osobiście w akcje. Sponsor musi być świadomy, że może zostać oskarżony z ustawy o Racketeer Influenced and Corupt Organizations, dlatego dobrze jest poznać zawczasu jego opinię o pozaprawnych działaniach. Trzeba szanować go jak członka komórki i otrzymane pieniądze wydawać zgodnie z przeznaczeniem. Sponsor nie powinien jednak kontaktować się z komórką, nie może znać jej planów. Jeśli chce wiedzieć na co jego pieniądze zostały wydane można mu anonimowo podrzucić wycinek z gazety z opisem akcji. Jeśli sponsor zadaje zbyt wiele pytań, chce spotkać innych członków komórki, etc., trzeba mu przypomnieć o warunkach bezpieczeństwa. Jeśli upiera się, lepiej znaleźć innego. Nie wolno używać żadnych kont bankowych dla pieniędzy wykorzystywanych na akcje. Wszystkie finansowe transakcje muszą pozostać niezaksięgowane, wszystkie rachunki zniszczone.</p>
<p>Ekstremiści skrupulatnie wykorzystują przysługujące im prawa obywatelskie: Rosebraugh konsekwentnie powołuje się na wolność słowa gwarantowaną przez Konstytucję, przedstawiciele władzy są zaskarżani (jak w Okanogan County, Humboldt County, Eureka, Eugene).</p>
<p>Ekologiczni i animalistyczni ekstremiści podkreślają swoją niechęć do przemocy (punkt 4 założeń ALF nakazuje „przedsięwziąć wszystkie konieczne środki ostrożności przeciw krzywdzeniu jakiegokolwiek zwierzęcia, ludzkiego czy nieludzkiego”), w praktyce jednak ich działania zagrażały nieraz życiu i zdrowiu ludzi. W 1987 r. w Cloverdale (Kalifornia) robotnik tartaczny został ranny na skutek szpikowania drzewa (w Ukiah miało dojść w podobnej sytuacji do śmierci drwala). Dwa lata później podpalenie rzeźni w Monterey (Kalifornia) zagroziło życiu pracowników. Pożar magazynu chemicznego Carolina Biological Supply Company (10 V 1994) zmusza do ewakuacji 1000 ludzi. Na początku 1997 r. stróż nocny pilnujący sklepu w Ogden (Utah) oskarżył animalistów o zamiar spalenia go wraz z budynkiem. 27 V 2001 doszło do próby podpalenia cysterny z paliwem w Eugene, wybuch mógłby uszkodzić dwa bloki; podobna sytuacja miała miejsce przy wspomnianym podpaleniu Romania Chevrolet. Uszkodzenie przez ALF hamulców w ciężarówkach Supreme Lobster and Seafood Co. w Villa Park (2 II 2003) niosło zagrożenie dla kierowców.</p>
<p>Towarzyszą temu wojownicze wypowiedzi niektórych aktywistów. Założyciel ALF R. Lee pochwalał pobicie Briana Cassa, dyrektora naczelnego HLS („Daily Telegraph”, 24 II 2001). Keith Mann przestrzegał: „Nikt jeszcze nie zginął, ale czas nadejdzie” („Evening Standard”, 8 XII 1998). Rzeczniczka Frontu Viven Smith posunęła się do stwierdzenia „Byłabym uradowana gdyby pierwszy naukowiec został zabity przez aktywistę wyzwolenia [zwierząt - J.T.]” („USA Today”, 3 IX 1991). Osoby pozostające w konflikcie z ekologistami (farmerzy, urzędnicy) niejednokrotnie otrzymywały anonimowe pogróżki. Nic dziwnego, że np. pogróżki ARM o zatruciu słodyczy Mars Bars (Wielka Brytania, 1984) i Cold Buster (Kanada, 1992) oraz indyczego mięsa w sklepach Safeway i Save-On-Foods (Vancouver, 1994) były traktowane bardzo poważnie.</p>
<p>Do tej pory mieliśmy w zasadzie do czynienia z dwoma rodzajami zdarzeń: stwarzaniem niezamierzonego zagrożenia dla ludzi i nierealizowanymi groźbami. Realną jest jednak możliwość, że zostaną one połączone w nową metodę walki. Nowe pokolenie aktywistów, rekrutujących się m.in. z subkultury SE, wydaje się być bardziej skłonne do przemocy (R. Coronado powiedział „Dallas Morning News” z 15 II 1998: „Widzę dążenie do akcji, które uczynią więcej zniszczenia”). Niekontrolowane wybuchy agresji podczas demonstracji i innych akcji (jak pobicie dwóch ludzi przez uczestnika protestu przeciw polowaniom w West Yellowstone) stają się dziś coraz częstsze.</p>
<p>Przedsmak tego zjawiska dała kampania przeciw Huntingdon Life Sciences (2000-2002), w czasie której planowo zastraszano pracowników, klientów, dostawców, inwestorów i kredytodawców firmy. Dyrektor naczelny został ciężko pobity, innemu menadżerowi oblano twarz żrącą substancją. Pracownicy otrzymywali paczki z kałem i martwymi gryzoniami albo z żyletkami. Podpalono 11 samochodów (w tym dwa w pobliżu zamieszkałych budynków), domy oblewano czerwoną farbą. Oblegano i dewastowano biura, atakowano strony internetowe, zablokowano faks i pocztę elektroniczną zalewem listów.</p>
<p>Ekspert od terroryzmu Gary Perlstein obawia się, że ekoterroryści w końcu przejdą do zabijania ludzi jako skuteczniejszej metody. Thad Buchanan, policjant z Eugene mówi: „Myślę, że to tylko kwestia czasu, zanim ktoś zostanie zraniony”. Cechujący ekologistyczne podziemie brak centralnej koordynacji może doprowadzić do niekontrolowanej radykalizacji części aktywistów, a w konsekwencji &#8211; do autentycznego terroryzmu.<br />
Jarosław Tomasiewicz</p>
<p>[autor jest adiunktem w Zakładzie Historii Najnowszej Uniwersytetu Śląskiego, wykładowcą bezpieczeństwa narodowego w Wyższej Szkole Bankowości i Finansów w Bielsku-Białej]</p>
<p>Zielony terror</p>
<p>1. Geneza</p>
<p>25 maja 1978 r. na terenie Uniwersytetu Illinois w Chicago znaleziono paczkę adresowaną do jednego z profesorów, której nadawcą miał być naukowiec z pobliskiego Uniwersytetu Northwestern. Gdy odesłano mu przesyłkę, tenże &#8211; nie rozpoznając pakunku jako swojego &#8211; przekazał go pracownikowi uczelnianej administracji. Podczas sprawdzania zawartości paczka eksplodowała okaleczając pracownika. Był to pierwszy zamach „anarchistycznej grupie FC”, pod którym to szyldem ukrył się „Unabomber” &#8211; Theodore Kaczynski. Zanim aresztowano go na początku kwietnia 1996 r. „Unabomber” dokonał 16 ataków bombowych na naukowców i menadżerów. Swoje credo Kaczynski zawarł w manifeście „The Industrial Society and its Future” (opublikowanym 22 IX 1995 przez „Washington Post”), w którym oskarżał cywilizację naukowo-techniczną o całe zło tego świata.</p>
<p>Jego śladami poszli inni. W 1980 r. sabotażyści włamali się do laboratoriów w New York University Medical Center i wypuścili trzymane tam zwierzęta &#8211; była to pierwsza na obszarze USA akcja komórki Animal Liberation Front. Organizacja ta ma brytyjski rodowód. W 1927 r. w Wielkiej Brytanii powstała League Against Cruel Sports, zwalczająca polowania metodami prawno-parlamentarnymi. Pod wpływem ruchu antynuklearnego w Lidze uformowała się frakcja stosująca akcje bezpośrednie przez blokowanie i czynne zakłócanie polowań; w 1963 r. wyodrębniła się w Hunt Saboteurs Association (John Prestige). Działalność HSA polegała na pozostawianiu w miejscach planowanych polowań substancji odstraszających zwierzynę łowną i mylących psy, ale w 1972 r. pojawiła się Band of Mercy, która posuwa się do dewastowania ekwipunku i samochodów myśliwych (później rozszerza swe działania na niszczenie łodzi łowców fok i laboratoriów farmaceutycznych). Mimo aresztowaniu dwóch członków BoM popularność takich metod rośnie i w 1976 r. Ronnie Lee tworzy Animal Liberation Front. Akcje ALF to niszczenie mienia, podpalenia, uwalnianie zwierząt z laboratoriów i ferm futrzarskich. Dla ekstremistów Front nie jest wystarczająco radykalny. Około 1990 r. daje o sobie znać Animal Rights Militia, która stosuje nie tylko podpalenia i uwalnianie zwierząt, ale też szantaż i groźby jako sabotaż ekonomiczny, a nawet zastraszanie wiwisektorów przez ataki na konkretne osoby. Inna grupa, Justice Department, prowadzi kampanie terroru wobec eksporterów żywych zwierząt, myśliwych, handlarzy futrami i wiwisektorów, wysyłając im listy-pułapki (bomby albo żyletki pokryte trucizną lub krwią zainfekowaną AIDS). Wreszcie w 1991 r. opublikowana w Kalifornii książka „Declaration of War: Killing People, to Save Animals &amp; the Environment” obwieściła istnienie najskrajniejszego, jak dotąd, ugrupowania &#8211; Wyzwolicieli (Liberators). Mają to być dawni członkowie ALF, którzy odrzucili zasadę nie krzywdzenia żadnej istoty. Ich zdaniem uznanie równości życia nie oznacza bynajmniej jego całkowitej ochrony, ludzie wykorzystujący w okrutny sposób zwierzęta i przyrodę zasługują na śmierć.</p>
<p>Radykalni ekologiści uznali, że można stosować przemoc w obronie nie tylko zwierząt, ale całej w ogóle przyrody, także nieożywionej. W USA na czołowego eksponenta radykalizmu ekologicznego wyrosła grupa Earth First!, utworzona w 1981 r. pod przywództwem działacza Dave’a Foremana. EF! występując przeciwko wyrębowi lasów, górnictwu, budowie dróg, rozwojowi przedmieść i spółkom energetycznym zastosowała radykalną taktykę nieposłuszeństwa obywatelskiego i sabotażu, obok tradycyjnych pikiet takie metody jak np. tree-sitting (okupowanie drzew) i tree-spiking (szpikowania drzew długimi gwoździami). 7 XI 1987 r. ujawniła się bojówka Evan Mecham Eco-terrorist International Conspiracy (EMETIC) grożąc sabotażem ośrodka narciarskiego Fairfield Snowbowl w Flagstaff. Odtąd ataki były coraz częstsze. Aresztowanie Foremana w związku ze sprawą EMETIC przyczyniło się wprawdzie do poniechania przemocy przez Earth First!, zmiana taktyki zaowocowała jednak narodzinami podziemia ekoterrorystycznego. Już w 1992 r. w brytyjskim odgałęzieniu EF! doszło do rozłamu: część członków protestując przeciw wyrzeczeniu się sabotażu przez organizację postanowiła utworzyć w Brighton nielegalny Earth Liberation Front. 27 X 1996 r. Earth Liberation Front dał znać o swoim istnieniu w USA podpalając ciężarówkę US Forest Service w Detroit (Oregon). Nowa organizacja połączyła antykapitalistyczną ideologię lewicy z sabotażową taktyką „starego” EF!. Sądzić można, że ruch ten wyrósł na styku Earth First! i ALF. W marcu 1997 r. ALF zadeklarował solidarność z ELF, zaczęto przeprowadzać wspólne akcje. Ron Arnold, autor książki “Ecoterror: The Violent Agenda to Save Nature” uważa wręcz, że ELF i ALF tworzą ci sami ludzie występujący pod różnymi szyldami. Rzecznikiem ELF jest Craig Rosebraugh, od 1990 r. aktywista ruchu praw zwierząt, członek Liberation Collective na Marylhurst University. Aresztowany w kwietniu 1997 r. po zamieszkach na University of California w Davis dzielił celę z Jonathanem Paulem, który w latach 1991-1992 przeprowadził wraz z Rodneyem Coronado szereg akcji sabotażowych pod szyldem ALF. Natomiast Coronado to weteran radykalnego ekologizmu i animalizmu: w 1986 r. jako członek Sea Shepherd atakował islandzkie statki wielorybnicze, później w Anglii sabotował polowania, po powrocie do USA współpracował z „Earth First! Journal”.</p>
<p>W marcu 2001 r. FBI uznało Earth Liberation Front za najgroźniejszą rodzimą grupę terrorystyczną. „Washington Times” skomentował (7 X 2001): „ELF i ALF mogą być nazwane kluczowymi ogniwami w sieci wojowniczych grup ekologicznych &#8211; eko-al-Kajda”.<br />
2. Aktywność</p>
<p>Według North American Research doszło do ponad 1400 aktów sabotażu (od wybijania okien po usiłowanie zabójstwa) związanych z ochroną środowiska lub prawami zwierząt. „The Report on the Extent and Effects of Domestic and International Terrorism on Animal Enterprises” (wspólne sprawozdanie Departamentów Sprawiedliwości i Rolnictwa na zlecenie Kongresu) dokumentuje 313 akcji bezpośrednich w obronie praw zwierząt w latach 1979-1993. Zaobserwować można eskalację tych działań: 201 z 313 zdarzeń miało miejsce w latach 1987-1991; także Phil Donegan, agent FBI z Portland zaobserwował coraz większą częstotliwość akcji. James Jarboe, szef Counterterrorism Division FBI twierdzi, że w latach 1996-2002 organizacje Animal Liberation Front i Earth Liberation Front dokonały ponad 600 ataków ze stratami rzędu 43 mln USD. Wspólne oświadczenie ALF-ELF bierze odpowiedzialność za 67 ataków w 2001 r., w tym m.in. podpalenie na University of Washington (5,4 mln USD strat). Akcje mają też coraz większe skutki: o ile straty na skutek ekotażu w zachodniej części USA w latach 1980-1994 wyniosły łącznie 14,7 mln USD, o tyle w latach 1995-1999 osiągnęły wysokość 28,8 mln USD.</p>
<p>Obiektem ataków ALF były przede wszystkim uniwersytety i rolnictwo. W latach 1979-1993 zaatakowane zostały 63 instytuty akademickie i 21 prywatnych laboratoriów badawczych (straty ponad 6,5 miliona USD) oraz 76 przedsiębiorstw branży rolno-spożywczej (straty ponad 1,1 miliona USD). Na uniwersytetach uderzano w laboratoria prowadzące doświadczenia na zwierzętach a później też &#8211; w ośrodki bioinżynierii (według GenetiX Alert z Tennessee od listopada 1998 do maja 2001 r. przeprowadzono ponad 40 akcji tego typu). Do drugiej grupy celów zaliczymy fermy hodowlane, zakłady przemysłu spożywczego (zwłaszcza rzeźnie), spółdzielnie spożywców, sklepy mięsne i rybne, restauracje. Ponadto ALF przeprowadzał akcje przeciw ogrodom zoologicznym, oceanariom, cyrkom, rodeo, widowiskom w których konkurują zwierzęta, a także kuśnierzom, weterynarzom, właścicielom znęcającym się nad zwierzętami, osobom ubranym w futra (oblewając ich farbą).</p>
<p>Bojownicy ELF i EF! prowadzili tradycyjną kampanię przeciw przemysłowi drzewnemu, polegającą już nie tylko na niszczeniu tablic, szpikowaniu drzew i uszkadzaniu sprzętu, ale też na takich akcjach jak np. spalenie magazynu papierniczego Valley Veal Inc. w San Jose, Kalifornia (1 IX 1987). Oprócz tego atakują wyciągi narciarskie (najkosztowniejsza &#8211; straty 12 mln UD &#8211; akcja ELF: podpalenie ośrodka w Vail, Kolorado 19 X 1998), nowobudowane domy mieszkalne (zwłaszcza w Phoenix w 1998 r., na Long Island w 2000 r.), linie energetyczne (np. w 1990 r. koło Santa Cruz, w 2001 r. koło Mount Graham Observatory), tamy, mosty, autostrady; sabotują polowania (np. na bawoła w pobliżu West Yellowstone w 1990 r.), rajdy samochodowe i motorowe (podpalenie klubu motocyklowego w Littlerock, Washington w 1996 r.), nawet grę w golfa (Stevenson, Washington w 1995 r.). Od animalistów wyraźnie odróżniały nurt ekologistyczny akcje przeciw intensywnej hodowli takie jak zabicie 31 krów koło Deming (New Mexico) 15 IV 1995.</p>
<p>Zauważyć można tu wyraźny trend rozwojowy: od pełzającego terroryzmu atakującego cele najbliższe (np. sklepy futrzarskie) do taktyki ciosów w newralgiczne punkty systemu. Przy atakach na detaliczne punkty sprzedaży, zauważa strona internetowa ALF, skutki nie są warte ryzyka. Zamiast więc uderzać w poszczególne farmy &#8211; atakuje się transport żywego inwentarza, miejsca aukcji, rzeźnie, hurtownie, magazyny, przedsiębiorstwa zaopatrzenia rolnictwa (przykładem może być zniszczenie składu pasz należącego do Ferrara Meat Company w San Jose 26 XI 1987). W sposób modelowy taktyka uderzenia pośredniego została zastosowana w kampanii przeciw Huntingdon Life Sciences &#8211; obiektem presji stały się m.in. Barclay’s Bank (udzielający kredytu HLS), biuro maklerskie Charlesa Schwaba (handlujące akcjami firmy), przedsiębiorstwa ubezpieczeniowe Marsh i Etna (w których ubezpieczeni byli pracownicy).<br />
Wybierane są też coraz większe cele. Większe cele oznaczają większe szkody a większe szkody &#8211; większy rozgłos. Agent James N. Damitio z Forest Service w Corvallis powiedział: „Celem tych ludzi [ekoterrorystów - J.T.] jest skupienie uwagi [opinii publicznej - J.T.] na ich sprawie&#8230; I jeśli im się nie udaje to próbują raz jeszcze.” Po demonstracjach antyglobalistów w Seattle w 1999 r. ELF zrozumiał dwie rzeczy: 1) przemoc przyciąga uwagę, 2) cele nie mogą być zbyt wąskie, potrzebny jest wróg globalny &#8211; kapitalizm. Zaczyna się nowa faza w rozwoju ekologicznego ekstremizmu: atak na symbole kapitalizmu. Charakterystyczne jest wybieranie obiektów mających zarówno aspekt ekologiczny jak społeczny. Pod koniec 2000 r. rozwinął się tzw. Anti-SUV Movement &#8211; kampania przeciw samochodom terenowym, w latach 2001-2002 doszło do kilkunastu ataków na nie (m.in. Eugene, Oregon w 2000 r., Richmond, Virginia w listopadzie 2002 r., Los Angeles 22 VIII 2003). Podstawowym motywem działań był fakt, że samochody terenowe emitują dużo więcej zanieczyszczeń niż pasażerskie, ale C. Marshall (odpowiedzialny za atak na Joe Romania Chevrolet Dealership w Eugene) podkreślał, że SUV to zarazem „symbol statusu bogatych amerykańskich konsumentów, którzy zabijają więcej ludzi na tej planecie niż ktokolwiek inny”. Zniszczenia na placach budów w Phoenix czy Long Island uzasadniano koniecznością ochrony miejscowych ekosystemów, ale równocześnie podkreślano, że te mieszkania byłyby „norami bogatej elity”.</p>
<p>Areną ekoterroryzmu jest Północna Karolina i Nowa Anglia ale przede wszystkim Zachód USA (Kolorado, Oregon). Według „The Oregonian” w latach 1980-1999 w 11 zachodnich stanach miało miejsce około 100 aktów ekologicznego sabotażu, z tego 1/3 w ciągu ostatniego pięciolecia (do maja 2001 r. ta liczba wzrosła o 28 proc.). Co piąta akcja została przeprowadzona w Oregonie, tam zaś największe nasilenie działań sabotażowych odnotowano w Eugene.</p>
<p>3. Struktury</p>
<p>Earth Liberation Front i Animal Liberation Front zostały zorganizowane wedle modelu „leaderless resistance”, opisanego w 1962 r. przez płk. Uliusa Louisa Amossa. W opublikowanej w 1972 r. książce „Ecotage!” znajdziemy już próbę zastosowania tych zasad w ruchu ekologicznym: &#8222;Siłą ruchu jest, że nie ma formalnej struktury i nie może zostać powstrzymany przez wyeliminowanie przywódców. Chociaż nie jest oparty sztywnych regułach, to jednoczy go filozofia szacunku dla życia”. W ELF (tak jak i innych grupach tego nurtu) nie ma centralnego kierownictwa ani nawet ośrodka koordynującego, nie ma formalnego członkostwa, nie ma jednolitego systemu komunikacji wewnętrznej. Zasadą jest, że „każdy człowiek będący wegetarianinem lub weganinem i przeprowadzający bezpośrednie akcje zgodnie z zasadami ALF ma prawo uważać się za część ALF”. Sympatycy ruchu działają w pojedynkę lub łączą się w małe grupy (2-6 osób), skupiające przyjaciół znających się od dawna i mających wspólne poglądy. Rzecznik ELF Rosebraugh w video „Igniting Revolution: Introduction to Earth Liberation Front” pouczał: „nie ma realnej szansy działania w już istniejącej komórce”, jeśli chcesz działać „bierz inicjatywę w swoje ręce, stwórz własną komórkę”. Grupy działają niezależnie od siebie, kontaktują się ze sobą sporadycznie, nieraz w ogóle nie wiedzą o sobie nawzajem.</p>
<p>Komórki występują pod różnymi nazwami. Gary R. Perlstein z Portland State University, autor „Perspectives of Terrorism”, odnotował: „Wielokrotnie te grupy są odpryskami głównego nurtu ruchu ekologicznego, ale zmieniają nazwę, przez co wydają się być nieznaną organizacją. Podobną technikę zastosowali Palestyńczycy kiedy zaatakowali izraelskich sportowców na igrzyskach olimpijskich &#8211; nazwa grupy była właściwie nazwą dla tamtej misji”. Ci sami ludzie używają różnych nazw dla działań legalnych i podziemnych. Np. animaliści Thurston i Barbarash podejrzewani byli o przynależność do &#8211; równocześnie! &#8211; Earth First!, Animal Liberation Front, Justice Department, Militant Direct Action Task Force i być może David Organization.<br />
Każda komórka ponosi odpowiedzialność tylko za swoje akcje, nawet więc rozpracowawszy ją nie można dojść „po nitce do kłębka”. Jak zauważył detektyw Bob Holland z Eugene ELF-ALF nie można zinfiltrować jak np. mafii, bo nikt nie może polecić kandydata. Spoiwem jest ideologia, rozpowszechniana &#8211; w zastępstwie rewolucyjnej organizacji &#8211; przez niezależne media! Taki ruch wydaje się być możliwy tylko w ustroju liberalno-demokratycznym, gwarantującym wolność słowa.</p>
<p>Strukturami stanowiącymi łącznik między podziemiem a mediami i społeczeństwem są „nadziemne” przybudówki ruchu takie jak Earth Liberation Prisoners Support Network i North American Earth Liberation Front Press Office, jak najściślej odseparowane od grup uderzeniowych. ELF-PO jest, według własnych słów, „legalnym serwisem informacyjnym poświęconym wyjaśnianiu politycznych i społecznych motywów akcji bezpośrednich ELF”. Jego działalność polega na otrzymywaniu anonimowych komunikatów od ELF i przekazywaniu ich mediom.</p>
<p>Przyjrzyjmy się celom ALF Supporters Group: 1. wspieranie uwięzionych aktywistów, 2. poparcie i obrona ALF, 3. kształcenie społeczeństwa co do potrzeby akcji bezpośrednich i racjonalne uzasadnianie ich, 4. zapewnianie forum komunikacji przez biuletyn, 5. zbiórka pieniędzy na rzecz działalności ALF-SG. Wachlarz proponowanych sympatykom działań jest bardzo szeroki: od edukowania się o problematyce ekologicznej i praktykowania wegetarianizmu, przez przekonywanie i organizowanie, po nieposłuszeństwo obywatelskie i sabotaż. Wytyczne ALF przestrzegały jednak przed zrażaniem potencjalnych zwolenników: „Ludzie, którzy przyjdą pierwszy raz na spotkania grupy AR [Animal Rights] muszą być pewni, że nie wiążą się z ekstremistami, i nie będą zmuszeni do ekstremalnych działań”.</p>
<p>O ile czynni sympatycy ELF i ALF stanowią jak gdyby „drugi krąg” ruchu, o tyle kręgiem trzecim są legalne organizacje ekologiczne czy animalistyczne, które same nie angażują się w przemoc i sabotaż. Granica między tymi kręgami jest płynna. Grupę, która 31 III 1997 wypuściła 1500 norek z farmy w pobliżu Windsor (Ontario), tworzyli członkowie legalnych organizacji Humanitarians for Animal Rights Education i Animals Deserve Adequate Protection Too, w tym Pat Dodson, założyciel i prezydent HARE. Za zaplecze ELF uważana jest Earth First!, ALF ma związki z People for the Ethical Treatment of Animals, grupa SHAC (Stop Huntingdon Animal Cruelty), będąca koordynatorem kampanii przeciw firmie HLS, współpracowała z Physicians Committee for Responsible Medicine.</p>
<p>Legalne grupy postrzegają ekoterroryzm jako wartościową broń (Newkirk z PETA powiedziała: „Nasza taktyka nonviolent nie jest tak skuteczna. Latami prosimy grzecznie i nic nie dostajemy. Ktoś grozi i to skutkuje”) a bojowników ELF jako bohaterów. Często usprawiedliwiają akcje sabotażowe (np. PETA wzięło w obronę atak na laboratorium Texas Tech University w Lubbock w lipcu 1989 r.) zaś bardzo rzadko je potępiają. Wojownicza retoryka ich aktywistów może być postrzegana jako podżeganie do bezprawnych akcji, np. dyrektor PETA Alex Pacheco powiedział, że zniszczenie własności, włamanie i kradzież są „dopuszczalną zbrodnią kiedy dokonuje się ich dla ochrony zwierząt”. Na Animal Rights Convention w lipcu 2001 r. rzecznik PETA Bruce Friedrich otwarcie bronił przemocy mówiąc, że „byłoby naprawdę wspaniale, gdyby wszystkie jadłodajnie fast-food, rzeźnie, laboratoria i banki, które je finansują, jutro zostały wysadzone”. Ale to nie tylko tworzenie sprzyjającego klimatu, mamy też do czynienia z bezpośrednimi kontaktami. Według Richarda Bermana z Center for Consumer Freedom PETA udzielała finansowego wsparcia Rodneyowi Coronado i Joshowi Harperowi (skazanym za stosowanie przemocy) a sumą 1500 USD wsparła ELF, sama zaś otrzymywała i wykorzystywała nagrania video z akcji sabotażowych (dokumentujące nadużycia wobec zwierząt).</p>
<p>4. Taktyka</p>
<p>Ruch ekologistyczny dysponuje bogatą literaturą fachową poświęconą taktyce ekotażu. Już w 1970 r. ukazała się pierwszy „podręcznik” z tej dziedziny („Tool Earth Kit”), dwa lata później kolejny &#8211; „Ecotage!”, zredagowany przez Roberta Townsenda, Sama Love i Davida Obsta. W 1985 r. Dave Foreman i Bill Haywood (pseudonim) opublikowali „Ecodefense: Guide Field do Monkeywrenching”, opisując tam np. szpikowanie drzew, niszczenie sprzętu i dróg, utrudnianie polowań, blokowanie zamków, robienie bomb dymnych, propagandę, kryptografię i unikanie schwytania. Kolejną pozycją była Paula Watsona „Earthforce! Guide Warrior Earth To Strategy” z 1993 r. Na stronach internetowych ekologicznych radykałów można znaleźć też takie publikacje jak „The Politics and Practicalities of Arson”, „Setting Fires With Electrical Timers” czy „If an Agent Knocks”, przepisy na zapalniki z aluminium i siarki bądź na napalm domowej roboty.</p>
<p>Foreman pisał: „Gdy przeciwnik przewyższa cię liczebnością i uzbrojeniem, wówczas szukasz jego słabego miejsca, w które on nie chce być uderzony. W przypadku korporacyjnej Ameryki takim miejscem jest z reguły książeczka czekowa”. Do tego celu wszelkie środki są dobre, EF! obwieszcza, że używa wszystkich metod od prawnych przez cywilne nieposłuszeństwo po sabotaż. Charakterystyczne dla tego nurtu jest płynne przechodzenie między różnymi formami protestu. Dochodzi do &#8211; spontanicznego lub zorganizowanego &#8211; podziału zadań, np. podczas akcji nad Creek Fall w marcu 1998 r. mainstreamowe grupy ekologiczne pozwały Forest Service do sądu a radykałowie zablokowali drogę do wyrębu.</p>
<p>Ekoterroryści do perfekcji opracowali zasady konspiracji. Radykalni aktywiści z zasady nie należą do oficjalnych organizacji i nie uczestniczą w publicznych spotkaniach z powodu infiltracji policji. Rzecznik Frontu otrzymuje anonimowe sprawozdania o akcjach. Od niego zależy, które zostaną autoryzowane: zasadą jest, że ELF-ALF nie przyznają się do akcji niepopularnych (sugerując, że są one dziełem zakamuflowanych „wrogów ruchu”). Dotyczy to szczególnie aktów przemocy. ALF podkreśla: „Jakakolwiek akcja z użyciem przemocy przeciwko człowiekowi lub zwierzęciu nie jest akcją ALF, a osoba, biorąca udział w takiej akcji, nie jest członkiem ALF.” W konsekwencji, jak widzimy, ta sama osoba w zależności od rodzaju akcji może być uważana za członka Frontu lub nie!</p>
<p>Akcje mają być przeprowadzane według zasad takich jak:</p>
<p>1. Cele należy ustalić samodzielnie: „otwórz pierwszą lepszą książkę telefoniczną”, radzą autorzy poradnika na stronie internetowej ALF, „żółte strony dadzą ci nazwiska, numery telefonów i adresy niezliczonych wyzyskiwaczy zwierząt”.</p>
<p>2. Przed przystąpieniem do akcji należy zapoznać się z dostępną literaturą na ten temat. Literatura ta powinna być zamówiona pocztą dla fałszywego odbiorcy na skrytkę pocztową lub cudzy adres (niezaangażowanego w podziemie przyjaciela). Można też znaleźć te informacje w internecie, korzystając jednak z ogólnodostępnych łączy w bibliotece, na uczelni lub w cyber-caffe.</p>
<p>3. Konieczne jest wcześniejsze zbadanie terenu: trzeba sprawdzić obecność ludzi wewnątrz obiektu (np. na podstawie świateł w budynku, samochodów pracowników na parkingu), natężenie ruchu, obecność policji, oświetlenie obiektu i jego otoczenia, rozmieszczenie kamer bezpieczeństwa etc.; trzeba też znaleźć jakąś drogę ewakuacyjną.</p>
<p>4. Środki potrzebne do sabotażu powinno się wykonać samemu (Marshall i Luers sporządzali bomby zapalające z dzbanków na mleko, gąbek i benzyny). Wszelki niezbędny sprzęt (np. klej, farba, rękawiczki ogrodowe) należy kupować w różnych sklepach, płacąc gotówką.</p>
<p>5. Na akcję należy ubrać pospolitą, trudną do zapamiętania odzież, za duże buty, rękawiczki, maski. Używać można tylko samochodów wypożyczonych na fałszywe nazwisko. Podróżując na miejsce akcji (aktów sabotażu często dokonują grupy przybyłe z innego stanu ale kontaktujące się z grupą lokalną) powinno się jeść swoje własne jedzenie („Nie powinieneś być widziany w restauracji Taco Bell w obcym mieście tej samej nocy, gdy McDonald w sąsiednim budynku spłonie”) i nocować w samochodzie („nie zostaniesz zarejestrowany, rozpoznany”).</p>
<p>6. Sporządzając sprawozdanie z akcji (data, czas, miejsce, kilka szczegółów) należy pisać je na zwykłym papierze, używając liter wyciętych z gazet lub ogólnodostępnej maszyny do pisania; na rękach trzeba mieć rękawiczki. Nie wolno lizać znaczka ani koperty, tylko moczyć gąbką.</p>
<p>7. Nie wolno nigdy rozmawiać o akcjach w domu albo samochodzie. Nie wolno zwracać na siebie uwagi, najlepiej stosować kamuflaż ukrywając swe rzeczywiste poglądy (np. nie powinno się trzymać w widocznym miejscu literatury o ekotażu). Nie należy zażywać narkotyków.</p>
<p>Komórka musi być samofinansująca. Można korzystać z darów sponsorów-sympatyków, którzy nie chcą włączać się osobiście w akcje. Sponsor musi być świadomy, że może zostać oskarżony z ustawy o Racketeer Influenced and Corupt Organizations, dlatego dobrze jest poznać zawczasu jego opinię o pozaprawnych działaniach. Trzeba szanować go jak członka komórki i otrzymane pieniądze wydawać zgodnie z przeznaczeniem. Sponsor nie powinien jednak kontaktować się z komórką, nie może znać jej planów. Jeśli chce wiedzieć na co jego pieniądze zostały wydane można mu anonimowo podrzucić wycinek z gazety z opisem akcji. Jeśli sponsor zadaje zbyt wiele pytań, chce spotkać innych członków komórki, etc., trzeba mu przypomnieć o warunkach bezpieczeństwa. Jeśli upiera się, lepiej znaleźć innego. Nie wolno używać żadnych kont bankowych dla pieniędzy wykorzystywanych na akcje. Wszystkie finansowe transakcje muszą pozostać niezaksięgowane, wszystkie rachunki zniszczone.</p>
<p>Ekstremiści skrupulatnie wykorzystują przysługujące im prawa obywatelskie: Rosebraugh konsekwentnie powołuje się na wolność słowa gwarantowaną przez Konstytucję, przedstawiciele władzy są zaskarżani (jak w Okanogan County, Humboldt County, Eureka, Eugene).</p>
<p>Ekologiczni i animalistyczni ekstremiści podkreślają swoją niechęć do przemocy (punkt 4 założeń ALF nakazuje „przedsięwziąć wszystkie konieczne środki ostrożności przeciw krzywdzeniu jakiegokolwiek zwierzęcia, ludzkiego czy nieludzkiego”), w praktyce jednak ich działania zagrażały nieraz życiu i zdrowiu ludzi. W 1987 r. w Cloverdale (Kalifornia) robotnik tartaczny został ranny na skutek szpikowania drzewa (w Ukiah miało dojść w podobnej sytuacji do śmierci drwala). Dwa lata później podpalenie rzeźni w Monterey (Kalifornia) zagroziło życiu pracowników. Pożar magazynu chemicznego Carolina Biological Supply Company (10 V 1994) zmusza do ewakuacji 1000 ludzi. Na początku 1997 r. stróż nocny pilnujący sklepu w Ogden (Utah) oskarżył animalistów o zamiar spalenia go wraz z budynkiem. 27 V 2001 doszło do próby podpalenia cysterny z paliwem w Eugene, wybuch mógłby uszkodzić dwa bloki; podobna sytuacja miała miejsce przy wspomnianym podpaleniu Romania Chevrolet. Uszkodzenie przez ALF hamulców w ciężarówkach Supreme Lobster and Seafood Co. w Villa Park (2 II 2003) niosło zagrożenie dla kierowców.</p>
<p>Towarzyszą temu wojownicze wypowiedzi niektórych aktywistów. Założyciel ALF R. Lee pochwalał pobicie Briana Cassa, dyrektora naczelnego HLS („Daily Telegraph”, 24 II 2001). Keith Mann przestrzegał: „Nikt jeszcze nie zginął, ale czas nadejdzie” („Evening Standard”, 8 XII 1998). Rzeczniczka Frontu Viven Smith posunęła się do stwierdzenia „Byłabym uradowana gdyby pierwszy naukowiec został zabity przez aktywistę wyzwolenia [zwierząt - J.T.]” („USA Today”, 3 IX 1991). Osoby pozostające w konflikcie z ekologistami (farmerzy, urzędnicy) niejednokrotnie otrzymywały anonimowe pogróżki. Nic dziwnego, że np. pogróżki ARM o zatruciu słodyczy Mars Bars (Wielka Brytania, 1984) i Cold Buster (Kanada, 1992) oraz indyczego mięsa w sklepach Safeway i Save-On-Foods (Vancouver, 1994) były traktowane bardzo poważnie.</p>
<p>Do tej pory mieliśmy w zasadzie do czynienia z dwoma rodzajami zdarzeń: stwarzaniem niezamierzonego zagrożenia dla ludzi i nierealizowanymi groźbami. Realną jest jednak możliwość, że zostaną one połączone w nową metodę walki. Nowe pokolenie aktywistów, rekrutujących się m.in. z subkultury SE, wydaje się być bardziej skłonne do przemocy (R. Coronado powiedział „Dallas Morning News” z 15 II 1998: „Widzę dążenie do akcji, które uczynią więcej zniszczenia”). Niekontrolowane wybuchy agresji podczas demonstracji i innych akcji (jak pobicie dwóch ludzi przez uczestnika protestu przeciw polowaniom w West Yellowstone) stają się dziś coraz częstsze.</p>
<p>Przedsmak tego zjawiska dała kampania przeciw Huntingdon Life Sciences (2000-2002), w czasie której planowo zastraszano pracowników, klientów, dostawców, inwestorów i kredytodawców firmy. Dyrektor naczelny został ciężko pobity, innemu menadżerowi oblano twarz żrącą substancją. Pracownicy otrzymywali paczki z kałem i martwymi gryzoniami albo z żyletkami. Podpalono 11 samochodów (w tym dwa w pobliżu zamieszkałych budynków), domy oblewano czerwoną farbą. Oblegano i dewastowano biura, atakowano strony internetowe, zablokowano faks i pocztę elektroniczną zalewem listów.</p>
<p>Ekspert od terroryzmu Gary Perlstein obawia się, że ekoterroryści w końcu przejdą do zabijania ludzi jako skuteczniejszej metody. Thad Buchanan, policjant z Eugene mówi: „Myślę, że to tylko kwestia czasu, zanim ktoś zostanie zraniony”. Cechujący ekologistyczne podziemie brak centralnej koordynacji może doprowadzić do niekontrolowanej radykalizacji części aktywistów, a w konsekwencji &#8211; do autentycznego terroryzmu.<br />
Jarosław Tomasiewicz</p>
<p>[autor jest adiunktem w Zakładzie Historii Najnowszej Uniwersytetu Śląskiego, wykładowcą bezpieczeństwa narodowego w Wyższej Szkole Bankowości i Finansów w Bielsku-Białej]</p>
</div>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.terroryzm.com/zielony-terror/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Konferencja naukowa: &#8222;10 LAT WOJNY Z TERRORYZMEM&#8221;</title>
		<link>http://www.terroryzm.com/konferencja-naukowa-10-lat-wojny-z-terroryzmem/</link>
		<comments>http://www.terroryzm.com/konferencja-naukowa-10-lat-wojny-z-terroryzmem/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 19 Oct 2011 12:58:17 +0000</pubDate>
		<dc:creator>admin</dc:creator>
				<category><![CDATA[Zaproszenia]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.terroryzm.com/?p=1647</guid>
		<description><![CDATA[PROGRAM KONFERENCJI „10 LAT WOJNY Z TERRORYZMEM” Wrocław, Wyższa Szkoła Oficerska Wojsk Lądowych im. gen. Tadeusza Kościuszki 9.00 – UROCZYSTE ROZPOCZĘCIE KONERENCJI - płk dr hab. Wojciech Horyń – opiekun NKP Sekcji Bezpieczeństwa i Spraw Międzynarodowych przy WSOWL im. gen. T. Kościuszki we Wrocławiu I Panel ekspercki 10.00 – 10.30 Wykład  nt. „Problematyka islamskiego fundamentalizmu [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><a href="http://www.terroryzm.com/wp-content/uploads/2011/10/plakat-WSOWL.jpg"><img class="aligncenter size-full wp-image-1648" title="plakat WSOWL" src="http://www.terroryzm.com/wp-content/uploads/2011/10/plakat-WSOWL.jpg" alt="" width="392" height="485" /></a><br />
<span id="more-1647"></span></p>
<h2><strong>PROGRAM KONFERENCJI</strong></h2>
<h2><strong><em>„10 LAT WOJNY Z TERRORYZMEM”</em></strong></h2>
<p>Wrocław, Wyższa Szkoła Oficerska Wojsk Lądowych im. gen. Tadeusza Kościuszki</p>
<p>9.00 – UROCZYSTE ROZPOCZĘCIE KONERENCJI</p>
<p>- płk dr hab. Wojciech Horyń – opiekun NKP Sekcji Bezpieczeństwa i Spraw Międzynarodowych przy WSOWL im. gen. T. Kościuszki we Wrocławiu</p>
<h2><strong>I Panel ekspercki</strong></h2>
<p>10.00 – 10.30 Wykład  nt. „Problematyka islamskiego fundamentalizmu oraz „korzeni” terroryzmu” –<br />
dr Bartosz Bolechów z Uniwersytetu Wrocławskiego, Centrum Badań Nad Terroryzmem</p>
<p>10.30 – 10.50 Dyskusja</p>
<p>10.50 – 11.20 Wykład&#8221; Społeczny wymiar terroryzmu”– ppłk dr Tomasz Białek – Dyrektor Departamentu Ochrony w CBA</p>
<p>11.20 – 11.40 Dyskusja</p>
<p>11.40 – 12.00 Przerwa kawowa</p>
<h2><strong>II Panel ekspercki</strong></h2>
<p>12.50 – 13.30 Wykład „Służby Specjalne w walce z terroryzmem” dr Mirosław Minkina</p>
<p>13.30 – 13.50 Dyskusja</p>
<p>14.00 – 14.40 Obiad</p>
<h2><strong>III Panel Ekspercki</strong></h2>
<p>15.00 – 15.30 Wykład „Terroryzm, media, wojna i propaganda” dr Rafał Pęksa</p>
<p>15.30 – 15.20 Dyskusja</p>
<p>15.30 – 16.00 Wykład „Nowe aspekty terroryzmu” Krzysztof Liedel Dyrektor  Centrum Badań nad Terroryzmem Collegium Civitas</p>
<p>16.00 – 16.20 Dyskusja</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.terroryzm.com/konferencja-naukowa-10-lat-wojny-z-terroryzmem/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Bezpieczeństwo jest pierwszym i najpoważniejszym obowiązkiem państwa</title>
		<link>http://www.terroryzm.com/bezpieczenstwo-jest-pierwszym-i-najpowazniejszym-obowiazkiem-panstwa/</link>
		<comments>http://www.terroryzm.com/bezpieczenstwo-jest-pierwszym-i-najpowazniejszym-obowiazkiem-panstwa/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 26 Apr 2011 11:09:36 +0000</pubDate>
		<dc:creator>admin</dc:creator>
				<category><![CDATA[Ciekawe artykuły]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.terroryzm.com/?p=1637</guid>
		<description><![CDATA[Problem ataków terrorystycznych,  związanych z przesyłkami pocztowymi i kurierskimi  istnieje. Ostatnie miesiące potwierdziły dobitnie, że infrastruktury operatorów pocztowych i firm kurierskich są używane przez terrorystów. Nie można demonizować zagrożenia, ale brakiem rozsądku byłoby bagatelizowanie problemu. Wiedzą o tym, zarówno, inwestujące w najnowsze środki bezpieczeństwa firmy, jak i odpowiedzialne za bezpieczeństwo obywateli organy państwa. Zagrożenie może [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify;">Problem  ataków terrorystycznych,  związanych z przesyłkami pocztowymi i  kurierskimi  istnieje. Ostatnie miesiące potwierdziły dobitnie, że <strong>infrastruktury operatorów pocztowych </strong>i firm kurierskich są używane przez terrorystów.</p>
<p style="text-align: justify;"><a href="http://www.terroryzm.com/wp-content/uploads/2011/04/liedel.jpg"><img class="alignleft size-full wp-image-1638" title="liedel" src="http://www.terroryzm.com/wp-content/uploads/2011/04/liedel.jpg" alt="" width="216" height="138" /></a>Nie można demonizować zagrożenia, ale brakiem rozsądku byłoby  bagatelizowanie problemu.   Wiedzą o tym, zarówno,  inwestujące w  najnowsze środki bezpieczeństwa firmy,  jak i odpowiedzialne za bezpieczeństwo obywateli organy państwa.  Zagrożenie może być zminimalizowane, o ile zainteresowane strony będą  działać wspólnie.</p>
<p style="text-align: justify;">pocztowokurierski.pl rozmawia z dr. <strong>Krzysztofem LIEDELEM</strong>, Zastępcą Dyrektora Departamentu Bezpieczeństwa Pozamilitarnego<strong> Biura Bezpieczeństwa Narodowego.</strong><br />
<span id="more-1637"></span><br />
<strong>Miłosz Kołodziej:</strong> Ostatnie  miesiące przyniosły akty terroru, w których wykorzystywano  infrastruktury operatorów pocztowych i firm kurierskich. Zastanawiam się  jak Biuro Bezpieczeństwa Narodowego może pomóc i co doradzić:  powszechnemu operatorowi – Poczcie  Polskiej S.A., cały czas rozbudowującym się operatorom alternatywnym,  takim jak InPost oraz firmom kurierskim? Jak jeszcze bardziej poprawić  bezpieczeństwo ich pracowników i klientów? Przecież Polska, ze względu  na swoje zaangażowanie w niektóre misje na świecie, także na takie  zagrożenie może być narażona.</p>
<p style="text-align: justify;"><strong>Dr Krzysztof Liedel</strong>:  Najistotniejszym aspektem przeciwdziałania potencjalnym zagrożeniom  jest zwiększanie świadomości u osób, które mogą się z nimi zetknąć.  Pracownicy Poczty czy też innych operatorów muszą nie tylko zdawać sobie  sprawę z istnienia takiego zagrożenia, ale także być odpowiednio  przeszkoleni i przygotowani do reagowania na sygnały o zagrożeniu.  Konieczne jest opracowanie i wdrożenie procedur i algorytmów, które będą  pozwalały na minimalizowanie prawdopodobieństwa zaistnienia zagrożenia  oraz pomogą pracownikom we właściwym reagowaniu w sytuacji, gdyby  zagrożenie rzeczywiście zaistniało. Kolejnym ważnym elementem systemu  bezpieczeństwa jest także komponent technologiczny. Postęp cywilizacyjny  zapewnia istnienie różnorodnych narzędzi, jak detektory, skanery czy  inne narzędzia monitorowania zagrożenia, które mogą zostać wykorzystane  podczas budowania kolejnych warstw zabezpieczeń. Bieżące monitorowanie  tego, jak terroryści wykorzystują operatorów pocztowych, pozwala  natomiast na takie dostosowywanie systemu bezpieczeństwa do nowych  wyzwań, który zapobiega wykorzystywaniu przez ugrupowania terrorystyczne  luk i niedoskonałości tych systemów.</p>
<p style="text-align: justify;">W  marcu ładunki wybuchowe ukryte w dostarczanej przez pocztę  korespondencji raniły w Szwajcarii i Włoszech 3 osoby. W listopadzie i  grudniu byliśmy już świadkami ataków bombowych dokonywanych w identyczny  sposób. Jeśli chodzi o świat przesyłek kurierskich głośno jest ostatnio  komentowany kolejny &#8222;incydent&#8221;. Chodzi o atrapę bomby, która  przemierzyła samolotem znanej firmy kurierskiej dystans z Londynu do Istambułu.  W zeszłym roku, nie atrapy a prawdziwe bomby, były znajdowane  w  samolotach znanych światowych kurierskich marek. Nie ma Pan wrażenia, że  wyraźnie widać, że nie za bardzo wiadomo jak radzić sobie z  monitorowaniem zawartości przesyłek? Może wiadomo, ale jest to źle  robione?</p>
<p style="text-align: justify;">Nie ma doskonałych systemów zabezpieczeń, nie jest możliwe stworzenie  narzędzi, które stworzą 100-procentową gwarancję bezpieczeństwa. Jednak  ciągłe działanie na rzecz poprawiania proaktywnej fazy przeciwdziałania  terroryzmowi – a zatem doskonalenia sposobu realizowania działań  operacyjno-rozpoznawczych, pozwalających na wczesne wykrywanie zagrożeń  oraz zwiększanie zaawansowania mechanicznych sposobów wykrywania  zagrożeń są szansą na to, aby poprawiać z dnia na dzień bezpieczeństwo  antyterrorystyczne.</p>
<p style="text-align: justify;">Brytyjski  Departament Transportu grzecznie, acz stanowczo, zapowiedział kontrolę  &#8222;procedur&#8221; jednej z firm kurierskich. Czy możemy powiedzieć, że to  kontrola rutynowa, czy jednak, brytyjski rząd dostrzega wagę problemu,  realnie szacuje potencjalne zagrożenie i nie ma zaufania do procedur  owej firmy?</p>
<p style="text-align: justify;">Wiele  rządów krajów europejskich dostrzega wagę tego problemu. Kontrole  procedur, doskonalenie systemów bezpieczeństwa, doskonalenie mechanizmów  współpracy sektora prywatnego i publicznego dla zapewnienia wspólnego  bezpieczeństwa &#8211; to narzędzia, które służą nie tylko pewnego rodzaju  audytowi bezpieczeństwa, ale też jego bieżącemu dostosowywaniu do nowych  i zmieniających się wyzwań współczesnego świata. Istotne jest zatem  monitorowanie tych zmian w środowisku bezpieczeństwa oraz wyciąganie  wniosków z kolejnych zagrożeń i incydentów, czemu służyć mają właśnie  takie przeglądy bezpieczeństwa.</p>
<p style="text-align: justify;">Rynek  paczek w ostatnich latach przeżywa niezwykle intensywny rozwój. Firmy  kurierskie z dumą ogłaszają bicie kolejnych rekordów w milionach  dostarczanych przesyłek dziennie. Operatorzy pocztowi zgodnie twierdzą,  że paczkowy boom często rekompensuje spadające wolumeny tradycyjnej  korespondencji. Tylko czy ilość nie zakłóca jakości kontroli przesyłek &#8211;  co w efekcie rzutuje na bezpieczeństwo?</p>
<p style="text-align: justify;">Ilość przesyłek i paczek przekazywanych przez operatorów pocztowych może  utrudniać szczegółową kontrolę bezpieczeństwa. Jednak wspomniane  wcześniej, często <strong>zautomatyzowane systemy kontroli</strong> pozwalają niwelować związane z tym zagrożenia, a zwiększanie skali  ilości przesyłek pozwala na całościowe inwestycje w budowanie  odpowiednich systemów bezpieczeństwa. Tym samym, to od naszego  nastawienia do śledzenia najnowszych technologicznych i organizacyjnych  rozwiązań w obszarze bezpieczeństwa może zależeć skuteczność  przeciwdziałania zagrożeniom.</p>
<p style="text-align: justify;">Jak  państwo ma odnieść się do pomocy narodowemu operatorowi pocztowemu i  działającym na komercyjnych zasadach firmom kurierskim? Przecież  prywatny operator pocztowy, czy firma kurierska także są narażone na to,  że ktoś z ich usług skorzysta w niewłaściwym celu. Czy takie firmy są – w pewnym sensie –  obligowane do podwyższenia standardów bezpieczeństwa? Może to państwo, w  określonym zakresie, stara się pomóc także im. Jeśli tak, to w jakim  zakresie taka pomoc jest możliwa?</p>
<p style="text-align: justify;">Bezpieczeństwo jest pierwszym i najpoważniejszym obowiązkiem państwa.  Tym samym państwo zawsze – czy to przez kontrole systemów  bezpieczeństwa, czy przez audyt ekspercki, czy też przez narzucanie  określanych standardów bezpieczeństwa, zawsze powinno brać udział w  zwiększaniu bezpieczeństwa. Operatorzy pocztowi, niezależnie od tego,  czy są to przedsiębiorstwa państwowe, czy prywatne, działają na rzecz i w  środowisku obywateli i mieszkańców danego państwa, a to właśnie ich  bezpieczeństwo indywidualne i zbiorowe jest najważniejszym z zadań  kraju.</p>
<p style="text-align: justify;">Panie dyrektorze, czy sądzi Pan, że możemy być świadkami nasilania się aktów terroru z użyciem infrastruktury pocztowej i kurierskiej? Czy raczej będą to incydentalne przypadki, eliminowane przez coraz  lepiej działające służby i urządzenia, które odpowiednio wcześnie  zapobiegną zagrożeniu?</p>
<p style="text-align: justify;">W mojej ocenie, ostatnie alarmy i zagrożenia, związane z  wykorzystywaniem operatorów pocztowych i kurierskich, są wynikiem  reaktywacji działalności starych organizacji ekstremistycznych i  terrorystycznych. Ugrupowania lewackie i anarchistyczne w swojej  historii posługiwały się tego typu taktyką i teraz do niej powracają.  Trzeba jednak pamiętać, że jakościowe zmiany w działaniu systemów  bezpieczeństwa będą eliminowały – miejmy nadzieję, że z maksymalną  skutecznością – tego typu zagrożenia, pozwalając na bezpieczne  funkcjonowanie zarówno firm pocztowych i kurierskich, jak i ich  klientów.</p>
<p style="text-align: justify;"><strong>Autor: Miłosz Kołodziej</strong></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.terroryzm.com/bezpieczenstwo-jest-pierwszym-i-najpowazniejszym-obowiazkiem-panstwa/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Terroryzm pocztą i kurierem</title>
		<link>http://www.terroryzm.com/terroryzm-poczta-i-kurierem/</link>
		<comments>http://www.terroryzm.com/terroryzm-poczta-i-kurierem/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 22 Apr 2011 13:54:47 +0000</pubDate>
		<dc:creator>admin</dc:creator>
				<category><![CDATA[Ciekawe artykuły]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.terroryzm.com/?p=1632</guid>
		<description><![CDATA[Krótko przed świętami Bożego Narodzenia w ambasadach Szwajcarii i Chile w Rzymie dwie osoby zostały ranne przy odpakowywaniu zaadresowanych do dyplomatycznych placówek przesyłek zawierających bomby. Już po świętach odnaleziono także paczkę zawierającą ładunek wybuchowy, która została doręczona do rzymskiej ambasady Grecji. Niebezpieczna przesyłka została na szczęście wykryta i rozbrojona. Do zamachów przyznali się włoscy anarchiści, [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify;"><strong>Krótko przed świętami Bożego Narodzenia w ambasadach Szwajcarii i Chile w Rzymie dwie osoby zostały ranne przy odpakowywaniu zaadresowanych do dyplomatycznych placówek przesyłek zawierających bomby.</strong></p>
<p style="text-align: justify;"><a href="http://www.terroryzm.com/wp-content/uploads/2011/04/terroryzm_poczta.jpg"><img class="alignleft size-medium wp-image-1633" title="terroryzm_poczta" src="http://www.terroryzm.com/wp-content/uploads/2011/04/terroryzm_poczta-300x225.jpg" alt="" width="300" height="225" /></a>Już po świętach odnaleziono także paczkę zawierającą ładunek wybuchowy, która została doręczona do rzymskiej ambasady Grecji. Niebezpieczna przesyłka została na szczęście wykryta i rozbrojona. Do zamachów przyznali się włoscy anarchiści, którzy korzystali, jak twierdzi policja, z włoskiej infrastruktury pocztowej. Nie było to pierwsze działanie  anarchistów z Italii, w 2003 roku dwie przesyłki eksplodowały w domu ówczesnego szefa Komisji Europejskiej, byłego premiera Włoch – Romano Prodiego. Znacznie dalej idące plany mieli anarchiści z Grecji, którzy &#8222;bombowe&#8221; przesyłki rozsyłali do celów zarówno w Grecji jak i w Europie. Część prawie dotarła do adresatów. Przesyłka do Kanclerz Niemiec Angeli Merkel została unieszkodliwiona już w Urzędzie Kanclerskim w Berlinie, wśród szczęśliwców, którzy nie znaleźli się w pobliżu &#8222;zabójczej korespondencji&#8221; byli m.in. Prezydent Francji &#8211; Nicolas Sarkozy i premier Włoch Silvio Berlusconi.</p>
<p><span id="more-1632"></span></p>
<p style="text-align: justify;">Ataki greckich terrorystów wywołały bezprecedensowe w Helladzie 48 godzinne wstrzymanie poczty lotniczej. Początek listopada przyniósł także bomby na pokładach samolotów kuriersko &#8211; logistycznych potentatów. W przypadku paczek transportowanych przez FedEx i UPS terrorystyczny trop prowadzi do Jemenu.</p>
<p style="text-align: justify;">Historia zna wiele przypadków dostarczania niebezpiecznych przesyłek pocztą. Czy ostatnie natężenie działań terrorystycznych &#8222;z użyciem&#8221; usług pocztowych i kurierskich wskazuje na &#8222;odkurzenie&#8221; tej metody w terrorystycznym arsenale? Czy operatorzy pocztowi i firmy kurierskie są w stanie przechwycić niebezpieczne przesyłki na etapie ich sortowania? Czy zapewnienie bezpieczeństwa, finalnie, i tak nie spadnie na korzystających z usług poczt i kurierów?</p>
<h2 style="text-align: justify;"><strong>Bomba w paczce, wąglik w liście</strong></h2>
<p style="text-align: justify;">Wysłanie materiałów wybuchowych pocztą nie jest żadną nowością i jak twierdzi mój rozmówca – doktor Bartosz Bolechów z Wydziału Nauk Społecznych Uniwersytetu Wrocławskiego – tego typu metody wpisane są w działania terrorystów: &#8211; &#8222;Terroryści zawsze byli skłonni korzystać z infrastruktury przeciwnika, na obu poziomach: komunikacyjnym i taktycznym. Usługi pocztowe, czy kurierskie w pełni wpisują się w logikę terroryzmu, podobnie jak usługi komunikacyjne, np. porwanie samolotu i wykorzystanie go jako ładunku wybuchowego.&#8221; &#8211; mówi doktor Bolechów. Można śmiało powiedzieć, że dostarczanie materiałów wybuchowych za pomocą poczty ma solidnie udokumentowaną historię, jednak nie można stwierdzić, że jest to najskuteczniejsza z metod w terrorystycznym arsenale. &#8211; &#8222;Jest to praktyczna metoda wykorzystywana do precyzyjnego dostarczania ładunku wybuchowego konkretnemu adresatowi. Jak pokazuje historia, metoda jest jednak stosunkowo zawodna. Istnieje przecież szansa wykrycia ładunku zanim dotrze do adresata, przedwczesnej jego detonacji, otwarcia i zdetonowania ładunku przez niewłaściwego odbiorcę.&#8221;- tłumaczy doktor Bolechów.</p>
<p style="text-align: justify;">Wraz z rozwojem usług pocztowych i kurierskich, terroryści mieli większe możliwości dotarcia do instytucji, czy osób, które miały być celem terrorystycznego ataku. Różnie, policja i służby specjalne radziły sobie z wykrywaniem sprawców. Słynnego Unabombera, schwytano 17 lat po wysłaniu pierwszej bomby. Theodore Kaczynski – terrorysta – odludek, kiedyś świetnie zapowiadający się matematyk miał wysłać 16 bomb, cały czas trwają dyskusje, czy nie było ich więcej. &#8222;Udowodnione&#8221; ładunki wybuchowe w przesyłkach kosztowały życie 3 osoby, 23 raniły. Unabombera tropiła: Policja, FBI i oddelegowani specjaliści z amerykańskiej poczty. Sześciocyfrowa nagroda za pomoc w ustaleniu sprawcy bardzo długo nie mogła zostać wypłacona. Z pewnością &#8222;paczkowa&#8221; anonimowość dosyć długo pozwalała terroryście żyć na wolności.</p>
<p style="text-align: justify;">Ksenofob z Austrii – Franz Fuchs przez 4 lata starał się &#8222;rozwiązać&#8221; problem mniejszości narodowych w swoim kraju, przy pomocy dostarczanych przez pocztę paczek z bombami. Na jego celowniku znajdowali się nie tylko znienawidzeni obcokrajowcy, ale także Ci którzy według terrorysty mieli im pomagać. Efekt? Ponad 20 wysłanych paczek, 4 ofiary śmiertelne, 15 rannych.</p>
<p style="text-align: justify;">Bomba w paczce to także metoda walki partyzanckiej, czego najlepszym przykładem jest działanie argentyńskiej peronistowskiej grupy Montoneros. Także służby specjalne nie stroniły od tej metody &#8222;rozwiązywania problemów&#8221;. Nie jest tajemnicą, że m.in. izraelski Mossad korzystał z usług poczty, aby nadawać &#8222;zabójcze paczki&#8221; celom, które miały być zlikwidowane.</p>
<p style="text-align: justify;">Nie paczki, a zwykłe listy w 2001 roku służyły do wysyłania &#8222;korespondencji&#8221; ze śmiertelnymi laseczkami wąglika w Stanach Zjednoczonych. 22 osoby zostały zakażone, 5 osób zmarło a kraj na długo pogrążył się w &#8222;wąglikowej&#8221; panice. Po tych wydarzeniach amerykańska poczta zainstalowała w największych centrach dystrybucyjnych specjalne urządzenia mające wykrywać wąglika w transportowanej korespondencji.</p>
<p style="text-align: justify;">Czy mimo wielu udokumentowanych przypadków używania infrastruktury pocztowej i kurierskiej do dystrybucji ładunków wybuchowych, czy szerzenia bioterrorystycznego zagrożenia, możemy mówić, że nie będzie to metoda, która teraz z dużą siłą wróci &#8222;do łask&#8221; terrorystów? Czy świat w którym codziennie dostarczane są setki milionów przesyłek, gdzie czas dostawy skraca się, nie stwarza dodatkowego argumentu dla rozmaitych organizacji na takie prowadzenie terrorystycznych działań?</p>
<p style="text-align: justify;">Doktor Bolechów dostrzega problem, ale jest daleki od jego demonizowania. &#8211; &#8222;Problemem może się okazać nie tyle wykorzystywanie przesyłek do ataków na konkretne osoby, co do wywoływania paniki i zakłócania usług pocztowych i kurierskich. Proszę sobie wyobrazić konsekwencje wysyłania w falach „podejrzanych” paczek, niekoniecznie rzeczywiście niebezpiecznych. Moim zdaniem, tego rodzaju zachowania należy traktować jako metodę destabilizowania funkcjonowania jednej z ważniejszych infrastruktur współczesnych społeczeństw, ale nie przeceniałbym jej skuteczności. Nieprzypadkowo jest to cały czas stosunkowo rzadko stosowana taktyka w terrorystycznym arsenale.&#8221;</p>
<h2 style="text-align: justify;"><strong>Kto zapłaci za bezpieczeństwo?</strong></h2>
<p style="text-align: justify;">Usługi pocztowe i kurierskie służyły, służą i zapewne jeszcze nie raz posłużą terrorystom. Zawsze w takich przypadkach kluczowe jest pytanie o bezpieczeństwo. Jak je zapewnić, wszystkim tym, którzy na drodze przesyłki znajdują się od momentu jej nadania? Bezpieczeństwo jest kwestią nadrzędną, ale niezwykle istotną sprawą jest kwestia jego finansowania. Niektóre pocztowo-kuriersko-logistyczne korporacje, tuż po listopadowych zamachach, wysyłały uspokajające komunikaty z informacjami o poprawie bezpieczeństwa i niezbędnych inwestycjach. Historia uczy, że trzeba działać błyskawicznie, przecież expressowo doręczona przesyłka, która ostatecznie pozbawia adresata życia lub zdrowia, nie jest najlepszą reklamą dla firmy.</p>
<p style="text-align: justify;">Amerykański powszechny operator pocztowy musiał podejmować jak najszybsze kroki po atakach wąglikiem. Z jednej strony, kluczowe było, aby śmiertelną substancję, w razie ponownego zagrożenia wykryć, z drugiej zaś strony, aby zażegnać gigantyczną falę paniki po atakach, która ze względu na &#8222;listową&#8221; specyfikę utożsamiana było jednoznacznie z pocztą. Czy jednak nie okazuje się, że w końcu bezpieczeństwo sami sobie zapewnią&#8230;konsumenci? &#8211; &#8222;Ponoszenie kosztów bezpieczeństwa to problem szerszej natury. Możemy tutaj mówić o swoistej &#8222;prywatyzacji bezpieczeństwa&#8221;, która musi prowadzić do wielu paradoksów. Takim jest oczekiwanie ze strony firm prywatnych, iż podatnicy będą nie tylko korzystać z ich usług na zasadach w pełni komercyjnych, ale również przyczyniać się do ich bezpieczeństwa na zasadach „odpowiedzialności społecznej”. Jest w takiej „hybrydyzacji” systemów spora doza hipokryzji. Jeśli środki bezpieczeństwa będą także dotowane ze środków budżetowych, to będzie można śmiało powiedzieć, że koszty przerzucone są na usługobiorców.&#8221; &#8211; argumentuje doktor Bolechów.</p>
<p style="text-align: justify;"><strong>autor: Miłosz Kołodziej</strong><br />
<em>artykuł pochodzi ze strony www.pocztowokurierski.pl</em></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.terroryzm.com/terroryzm-poczta-i-kurierem/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>INTELLIGENCE SUPPORT ACTIVITY (ISA)</title>
		<link>http://www.terroryzm.com/intelligence-support-activity-isa/</link>
		<comments>http://www.terroryzm.com/intelligence-support-activity-isa/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 27 Mar 2009 18:58:01 +0000</pubDate>
		<dc:creator>admin</dc:creator>
				<category><![CDATA[Ciekawe artykuły]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://blindson.lh.pl/terroryzm/?p=1285</guid>
		<description><![CDATA[Jednym z rzadziej poruszanych aspektów działania jednostek specjalnych, jest dostarczenie im odpowiednich danych wywiadowczych. W kilku przypadkach zaowocowało to utworzeniem struktur wyspecjalizowanych w pozyskiwaniu tego rodzaju informacji. Jedną z najbardziej znanych (co nie oznacza, że jest to jednostka szeroko znana) jest amerykańska Intelligence Support Activity. Jednostka ta bierze swój początek od doraźnie zorganizowanej grupy rozpoznawczej, [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify;">Jednym z rzadziej poruszanych aspektów działania jednostek specjalnych,  jest dostarczenie im odpowiednich danych wywiadowczych. W kilku  przypadkach zaowocowało to utworzeniem struktur wyspecjalizowanych w  pozyskiwaniu tego rodzaju informacji. Jedną z najbardziej znanych (co  nie oznacza, że jest to jednostka szeroko znana) jest amerykańska  Intelligence Support Activity.</p>
<p><span id="more-1285"></span></p>
<p style="text-align: justify;">Jednostka ta bierze swój początek od  doraźnie zorganizowanej grupy rozpoznawczej, użytej w Nikaragui w  roku 1979. Po zwycięstwie Sandinistów, władze USA obawiały się, że  niedawni lewaccy partyzanci mogą zająć ambasadę USA i wziąć zakładników.  Aby przygotować zawczasu odpowiednie dane wywiadowcze, do Managui  wysłano doraźnie zmontowaną grupę komandosów. Grupa ta dyskretnie  sporządziła szczegółowe plany ambasady i jej otoczenia, łącznie z takimi  szczegółami jak rodzaje i gabaryty drzwi, okien, zamków nich  zamontowanych, wytypowała także możliwe lądowiska śmigłowców oraz drogi  przerzutu i ewakuacji sił specjalnych na wypadek konieczności podjęcia  operacji ratowniczej. Rezultaty tej misji zostały wysoko ocenione przez  dowództwo, które skierowało FOG do innych krajów gdzie obawiano się  ataków na ambasady USA. Jak na ironię, jednym z obiektów zaplanowanych  do zbadania była ambasada w Iranie, ale została zaatakowana przez  „studentów”. Po nieudanej operacji ratunkowej w Iranie, siły specjalne  USA zaczęły planowanie drugiej. Ponieważ informacje wywiadowcze  dostarczane przez CIA były nie wystarczające i nie odpowiadały potrzebom  sił specjalnych, do przygotowania drugiej operacji zdecydowano się  wykorzystać wspomnianą grupę. Oznaczono ją kryptonimem FOG (Foregin  Operations Group) i skierowano do Teheranu. Dostarczone przez nią dane  były tym razem dokładne i pełne, jednak rozproszenie zakładników  spowodowało, że nie zdecydowano się na podjęcie opcji siłowej. Jednostka  rozpoznawcza dowiodła jednak swojej przydatności i zdecydowano się  przekształcić ją w stałą strukturę. Nadano jej nazwę ISA (Intelligence  Suport Activity), przydzielono budżet w początkowej wysokości 2 milionów  dolarów (inne źródła mówią o 7) a dowódcą został płk Jerry Kong,  dowodzący wcześniej FOG w Iranie. Zadaniem ISA miało być gromadzenie  danych wywiadowczych na potrzeby sił specjalnych, przede wszystkim w  operacjach kontrterrorystycznych. Odnosiło się to szczególnie do  gromadzenia informacji o miejscu operacji, terrorystach, możliwych  drogach infiltracji i ewakuacji, a także ubezpieczania tych miejsc.</p>
<p style="text-align: justify;"><img class="aligncenter" src="http://terroryzm.com/uploads/images/ISAA.jpg" alt="" /></p>
<p style="text-align: justify;">ISA  ,będąca częścią US Army, liczyła około 100 – 120 ludzi, podzielonych na  trzy elementy bojowe : HUMINT (rozpoznania osobowego), SIGINT  (rozpoznania elektronicznego) oraz małą grupę DA (akcji bezpośrednich,  zwany „strzelcami”). Selekcja personelu opierała się zarówno na  umiejętnościach typowo szpiegowskich, jak również „komandoskich”,  podobnie (prawdopodobnie) szkolenie. Przejście do ISA proponowano  głównie osobom wcześniej z nią współpracującym, prawdopodobnie głównie z  „Delty” oraz USSF („Zielone Berety”). Budżet ISA nie był wykazywany w  budżecie Pentagonu, a dane osobowe jej żołnierzy były usuwane z ogólne  dostępnych spisów personelu. Dla zamaskowania jej istnienia, w każdej  operacji posługiwano się kryptonimami takimi jak Powder Keg, Centra  Spike,Torn Victor itp.</p>
<p>Przez pierwsze dwa lata jej istnienie nie  było ujawniane władzom cywilnym, a kontrolę nad jednostką była znikoma.  Przez ten czas ISA przeprowadził kilka operacji w tym między innymi  udzieliła pomocy włoskim służbom po porwaniu amerykańskiego gen Doziera  przez Czerwone Brygady. Był on najwyższym rangą oficerem amerykańskim w  sztabie Południowoeuropejskiego Dowództwa NATO, a terroryści próbowali  wydobyć z niego m.in. informacje o miejscach składowania broni jądrowej  we Włoszech. Inne zespoły doradcze z USA m.in. z Delty nie osiągnęły  wiele. Dopiero po przybyciu ISA, dzięki wykorzystaniu nowoczesnego  sprzętu , w tym śmigłowców z wyposażeniem do rozpoznania  elektronicznego, udało się pochwycić wielu terrorystów a także  prawdopodobnie ustalić miejsce przetrzymywania zakładnika, który został  uwolniony przez włoską jednostkę NOCS. Inną operacją ISA była próba  pozyskania z Iraku czołgu T-72. „Zapłatą” dla władz irackich miały być  dostawy haubic 175mm. Irakijczycy byli skłonni przekazać także  śmigłowiec Mi-24D oraz samolot MiG-25, ale negocjacje przerwano w  ostatniej chwili. Na Bliskim wschodzie, ISA była podobno zaangażowana w  operację przewiezienia do Libanu przywódcy chrześcijańskiego ugrupowania  Falanga, Bashira Jumayyila po odbyciu przez niego tajnych rozmów z  prezydentem Reaganem, zapewniając wsparcie w zakresie łączności  satelitarnej.</p>
<p>ISA była także zaangażowana w operacje w Ameryce  Środkowej, w tym w monitorowanie sytuacji w Nikaragui i Salwadorze. W  tych operacjach używane były zmodyfikowane , i zaopatrzone w wyposażenie  do rozpoznania radioelektronicznego, samoloty Beechcraft, należące do  specjalnej jednostki lotniczej CIA „Seaspray”. Inne działania w tym  regionie obejmowały operacje rozpoznawania i oznaczania dróg przerzutu,  miejsc na bazy dla sił specjalnych USA, prowadzone przez zespoły  określane jako „pathfinders”.</p>
<p>Operacją która doprowadził do  ujawnienia istnienia tej formacji, była sprawa domniemanych  amerykańskich jeńców wojennych w Wietnamie. Impulsem do podjęcia działań  w tej sprawie były zdjęcia lotnicze, na których widoczne były miejsca w  Wietnamie mogące być obozami jenieckimi oraz zdjęcia pracujących na  polach ryżowych osób, których wzrost (określony na podstawie cieni  rzucanych przez te osoby) określono jako wysoki, a więc nietypowy dla  Azjatów. Mimo tak słabych dowodów, rozpoczęto planowanie operacji  ratunkowej. Przy wsparciu ISA, weteran wojenny, podpułkownik Bo Girtz i  jego 25 kolegów, podjęło przygotowania do „prywatnej” operacji pod  kryptonimem „Velvet Hammer”. Jej celem miało być zdobycie pewnych  dowodów na obecność jeńców ,a być może nawet ich uwolnienie. Plany te  zastopowane zostały przez władze, a ppłk Girtz i inni zaangażowani w tą  sprawę zostali przesłuchani przez komisję Kongresu ds. nadzoru nad  wywiadem. Oprócz samego faktu istnienia ISA, ujawniono także brak  nadzoru nad nią, i łamanie obowiązującego od 1981 roku (na mocy decyzji  prezydenta EO 12333) podziału na operacje specjalne wojska i tajne  operacje (covert operations – prowadzone bez zdradzania roli USA),  należące do właściwości CIA, chyba, że konkretna operacja zostanie  zlecona przez prezydenta wojsku. ISA miała zostać rozwiązana, ale  ostatecznie zachowano ją, z uwagi na jej szczególne możliwości i decyzją  prezydenta, podporządkowano Agencji Wywiadu Obronnego (Defense  Intelligence Agency – DIA), a nadzór nad nią powierzono sekretarzowi  stanu w Departamencie Obrony ds. wojsk lądowych (sekretarzowi armii) i  asystentowi szefa sztabu wojsk lądowych ds. wywiadu.</p>
<p>Następne  operacje ISA wiążą się z organizowaniem systemu ochrony VIP-ów w Sudanie  i Arabii Saudyjskiej. Wysłano tam zespoły złożone ze specjalistów od  wywiadu, ochrony, pirotechników i zespoły z psami. Działania w Sudanie  podjęto, aby uniknąć zamachu na prezydenta Gaafara Nimeirę ze strony  Libii, a w Arabii Saudyjskiej – aby zapewnić bezpieczeństwo członkom  rodziny królewskiej (prawdopodobnie obawiano się służb irańskich, było  to niedawno po zamieszkach w Mekce). Obie te misje zakończyły się po  wyszkoleniu lokalnych służb ochrony, a w Arabii wyszkolono dodatkowo  specjalną jednostkę tamtejszej Gwardii Narodowej. Następne operacje ISA  wiążą się z Libanem. W roku 1983, skierowano tam pięcioosobowy zespół  pod dowództwem ppłk Williama Cowana, który dokonał oceny zagrożenia dla  placówek amerykańskich i zaproponował wprowadzenie zmian w systemie ich  ochrony. Zalecenia te nie zostały wzięte pod uwagę, a po zamachu na  koszary Marines i francuskich spadochroniarzy z sił pokojowych 23  .10.1983, zespół Cowana powrócił do Bejrutu. Oprócz analizy  zabezpieczenia instalacji USA, przygotował on dokładne plany na użytek  akcji kontrującej, przeciwko Syryjczykom i Hezbollahowi. Mimo dokładnych  danych wywiadowczych i przygotowania zaplecza dla sił specjalnych,  operacja nie doszła do skutku, z braku decyzji politycznej. W roku 1984  ISA została zaangażowana w przygotowania do operacji ewakuacyjnej na  Seszelach, po wojskowym zamachu stanu. Mimo, że operacja była  zaplanowana, wątpliwości natury politycznej opóźniły decyzję, a sytuacja  na wyspach uspokoiła się w tym czasie na tyle, aby operacja ewakuacyjna  okazała się zbędna. Porwanie samolotu linii TWA (lot 847) 14.06.1985  było jednym z najpoważniejszych kryzysów związanych z terroryzmem w  historii USA. Tuz po porwaniu, kiedy jednostki kontrterrorystyczne :  Delta i Seal Team Six nie uzyskały zgody na wylot na Bliski Wschód, ISA  przerzuciła do Bejrutu i Algieru swoich wywiadowców, a plan szturmu  przygotowali komandosi z Direct Action Element. Gdy pojawiły się już  główne siły, ISA przeszła do wywiadowczego przygotowywania operacji. ISA  była w stanie dostarczyć potrzebne informacje zarówno na początku  kryzysu, kiedy zakładnicy pozostawali w samolocie „skaczącym” z Bejrutu  do Algieru i vice versa, a także później, gdy zakładnicy zostali  rozproszeni w Bejrucie. Rząd USA zdecydował się jednak – także w wyniku  skutecznego wykorzystania amerykańskich mediów przez terrorystów – na  rozwiązywanie sytuacji drogą dyplomatyczną i poprzez tajne układy z  Iranem. W tym samym roku, komandosi ISA byli gotowi do uderzenia na  porwany statek „Achille Lauro” ale również ani oni, ani żaden inny  oddział specjalny, nie otrzymały zgody na atak. Po części było to  związane z nieciekawą opinią jaka panowała na temat jednostki, która  właśnie „zaliczała” kolejną aferę. Kilku oficerom i co najmniej jednemu  podoficerowi udowodniono oszustwa finansowe, sprzeniewierzenie funduszy  operacyjnych, co było ułatwione z uwagi na posługiwanie się licznymi  fasadowymi instytucjami , licznymi niejawnymi drogami przepływu  pieniędzy, co znacząco utrudniało kontrolę nad nimi. Takie sytuacje na  różna skalę, zdarzały się zresztą właściwie wszystkim amerykańskim  organizacjom wywiadowczym, ale ISA przez kilka następnych lat cierpiała z  powodu złej reputacji. Między innymi, nie włączono jej do operacji w  Panamie, w 1989 roku. Włączono ja natomiast do operacji w Kolumbii w  latach 1989 – 93. Celem tej operacji był Pablo Escobar, którego chyba  nie trzeba szeroko przedstawiać. ISA, operująca jako „Centra Spike”  prowadziła rozpoznanie radioelektroniczne z samolotów Beechcraft 300 i  350. Zostały one zaopatrzone w systemy pozwalające na lokowanie i  podsłuch transmisji radiowych, w tym telefonów komórkowych. Anteny były  chowane w kadłubie i skrzydłach , tak aby ukryć przeznaczenie samolotów,  i wysuwane do położenia roboczego w powietrzu. Dane z rozpoznania  przekazywano policji kolumbijskiej, ale ta skorumpowana i niezdolna do  skutecznych działań, nie wykorzystywała ich. Operację odwołano gdy  Escobar poddał się władzom, ale rok później gdy uciekł ze specjalnie dla  niego zbudowanego luksusowego więzienia, Centra Spike wróciła do  Kolumbii. Tym razem policja kolumbijska sformowała specjalną jednostkę –  Serach Block, której dowódca płk Hugo Martinez był zdeterminowany i  skuteczny w swoich działaniach. Dane z rozpoznania były skutecznie  wykorzystywane, i 2 grudnia 1993, Escobar został zastrzelony w trakcie  próby ucieczki.</p>
<p>Inne operacje ISA, to Somalia, również w roku  1993, gdzie ISA wspierała siły Task Force Ranger, polujące na  somalijskich watażków, a także Bośnia, gdzie ISA – występująca jako  „Torn Victor”- wspierała przygotowania do ujęcia Radko Mladicia i  Radovana Karadżicia. Operacja nie doszła do skutku z powodu przecieków  do Serbów, i braku przekonania politycznych ośrodków decyzyjnych co do  skuteczności akcji (kluczowe było pojmanie obu Serbów żywcem, ich śmierć  mogła mieć poważne konsekwencje polityczne).</p>
<p>Późniejsze operacje  ISA nie są znane, prawdopodobnie nie brała ona udziału w działaniach  przeciw Al-Kaidzie przed 11 września (raport komisji do zbadania  okoliczności zamachu wskazuje CIA jako wiodącą agencję w tych  wysiłkach), ale prawdopodobnie była i jest zaangażowana w obecne  operacje w Iraku, Afganistanie i być może w innych miejscach (Pakistan,  Róg Afryki).</p>
<p>Obecnie ISA liczy około 250 – 275 operatorów,  podzielonych na grupy HUMINT, SIGINT i DA oraz sekcje administracyjna i  szkoleniową. Nie ma żadnych dostępnych informacji o procesie naboru i  szkolenia, ale prawdopodobnie kandydaci rekrutowani są z szeregów innych  jednostek specjalnych wojsk lądowych. Szkolenie prawdopodobnie opiera  się na nauce i doskonaleniu umiejętności zdobywania informacji,  szkoleniu językowym, i prawdopodobnie także podtrzymywaniu umiejętności  typowych dla sił specjalnych. Nie jest jasne czy ISA opiera się tylko na  pełnoetatowej kadrze, czy też do konkretnych operacji mogą być  werbowani ludzie z zewnątrz (być może byli żołnierze sił specjalnych i  inni specjaliści), co być może miało miejsce w czasie działań w Sudanie i  Arabii Saudyjskiej.</p>
<p>Wydaje się, że jednym z mocnych punktów ISA  jest rozpoznanie radioelektroniczne, prowadzone ze statków powietrznych,  co można wysnuć z dostępnych informacji o jej operacjach (Ameryka  Środkowa, Włochy, Kolumbia). Możliwe wydaje się też prowadzenie operacji  SIGINT z platform lądowych i wodnych, uwzględniwszy oczywiście aspekty  techniczne. Trudno wskazać na jakim poziomie kształtuje się skuteczność  operacji HUMINT oraz wskazać przykłady zastosowania w praktyce zespołu  DA.</p>
<p>ISA wydaje się być unikatową jednostką w szeregach sił  specjalnych USA, zdolną do zapewnienia precyzyjnych i dopasowanych do  potrzeb odbiorców końcowych, jakimi są siły specjalne, informacji  wywiadowczych. Podporządkowana jest prawdopodobnie bezpośrednio US  SOCOM.</p>
<p>Prawdopodobnie specjalne komponenty rozpoznawcze posiadają  także inne jednostki specjalne USA (Delta i DEVGRU), ale ich zadania są  nieco inne, i ukierunkowane raczej na bezpośrednie wspieranie  macierzystej jednostki, skromniejsze są prawdopodobnie ich zasoby  ludzkie i sprzętowe. Wobec ewolucji zagrożeń, zwłaszcza  terrorystycznych, narastać będzie proces tworzenia podobnych formacji  łączących zadania typowe dla sił specjalnych i służb wywiadowczych.  Odpowiednikiem (chociaż nie do końca) ISA w USA są siły specjalne CIA, w  innych krajach, specjalną jednostką wywiadu dysponuje Francja, w  Izraelu z wywiadem wojskowym blisko współpracuje kilka jednostek, w tym  Sayeret Mat’kal, Wielka Brytania tworzy obecnie jednostkę SRR. Żadna z  tych jednostek nie może być jednak bezpośrednio porównywana z innymi tu  wymienionymi, z uwagi na różnice w ich podporządkowaniu i zadaniowaniu.</p>
<p><em><strong>Michał Piekarski</strong></em><br />
<em>www.antyterroryzm.republika.pl</em></p>
<p><em>Artykuł po raz pierwszy opublikowany w miesięczniku „Komandos” numer 12/2006</em></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.terroryzm.com/intelligence-support-activity-isa/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>

