Szukaj w:
„Kaczor i terroryści” – polemika
21.06.2005 19:09

Tygodnik „Nie” z 23 czerwca 2005 roku zamieszcza artykuł na temat sytuacji, która miała miejsce w Warszawie 10 czerwca w przejściu podziemnym obok Rotundy. Artykuł jest pełen nieprawdziwych stwierdzeń, wniosków i uwag, które osobom zajmującym się problematyką terroryzmu wydają się konieczne do sprostowania.

Autorem tekstu jest pan Stefan Cwigun, który jak widać od samego początku nawet nie zadał sobie trudu, aby śledzić doniesienia medialne na temat zdarzenia. Pierwszym oczywistym błędem jest stwierdzenie, że w e-mailu było podane miejsce: stacja metra Centrum – każdy, kto oglądał chociażby „Fakty” TVN z 11 czerwca, miał okazję samemu przeczytać treść, która wyraźnie mówiła o przejściu podziemnym pod Rotundą (wyraźnie i jasno określone miejsce).

Kolejnym fałszywym zdaniem jest stwierdzenie, że nadawca się „specjalnie nie ukrywał” – owszem przesłał e-mail z domu, jednak jedynie brak wiedzy komputerowej z jego strony sprawił, że policja była w stanie z pomocą innych – wojskowych służb, namierzyć go w bardzo krótkim czasie – zajęło im to dwa dni. Proszę wybaczyć, że nie będę pisał o trudnościach, jakie Wydział do walki z Terrorem Kryminalnym i Zabójstw Komendy Stołecznej Policji, napotkał w namierzeniu autora anonimu, podpisującego się „Poszmorga”.

Co więcej, anonimowy e-mail nie był jedynym sygnałem, który miała policja, ale tej informacji oczywiście „rzetelny” dziennikarz w osobie pana Cwiguna, nie mógł zdobyć, bo i po co? Od razu po zatrzymaniu Robert O., sprawca całego zamieszania, został poddany badaniom psychologicznym i psychiatrycznym, które pobieżnie wykazały, że nie jest niezrównoważony.

Kłamstwem jest także przypisywanie przesłuchania Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego. Robert O. przesłuchiwany był przez policję oraz oficera z pewnej instytucji koordynującej zwalczanie terroryzmu, tam też opowiedział całą historię o Irańczyku, którego poznał przez swojego kolegę o imieniu Borys.

Wypowiedź „byłego oficera AT” zakrawa na żart, który pozwolę sobie zacytować: „(…)prawdziwi terroryści nigdy nie informują o miejscu i czasie planowanej akcji. Jeśli zaś to robią, można być pewnym, że atak nastąpi w innym miejscu, w innym czasie i przy użyciu innej broni.” Pan „były oficer” widocznie nie zajmował się terroryzmem chociażby separatystów irlandzkich, czy baskijskich (ETA informuje o każdym zamachu, ale przecież w ujęciu pana „byłego oficera” pewnie to nie są „prawdziwi terroryści”), że o Frakcji Armii Czerwonej w Niemczech nie wspomnę. Przykładów na fałszywość stwierdzenia owego „byłego oficera” można mnożyć, jednak nie czas i miejsce tutaj na to.

„Ekspert”, z którym konsultował się autor tekstu dał popis nieznajomości tematu także w dalszej części swej wypowiedzi. Według analiz, prowadzonych przez policję i zespoły analityczne, zajmujące się przeciwdziałaniem terroryzmowi, produkcja sarinu nie jest wcale taka trudna. W tej sprawie wypowiadali się wybitni fachowcy z całego kraju, którzy zostali poproszeni o pomoc – w kwestii użycia sarinu ogromną rolę odegrał dr Maciej Kisiel, Główny Inspektor Sanitarny. Co więcej w konsultacje w kwestii interpretacji anonimowego maila włączony był także dr Bartosz Bolechów, wybitny znawca problematyki terroryzmu, członek rady programowej Centrum Badań nad Terroryzmem Collegium Civitas i pracownik Uniwersytetu Wrocławskiego.

Konsultacje naukowe pokazały, że nowopowstałe Centrum Badań nad Terroryzmem nie tylko ma rację bytu, ale może się przyczynić do zapobiegnięcia niebezpieczeństwu.

Autor tekstu nie zadał sobie nawet trudu, aby uzyskać obiektywne informacje z mediów – jedynie pierwsza informacja podana przez PAP mówiła o bombie (był to po prostu wymysł dziennikarzy, którzy nie mieli dostępu do informacji i szukali jakiegoś wytłumaczenia). Jednak po wydaniu oświadczenia do prasy stało się jasne, że nie miała to być bomba, lecz sarin. Cwigun nie ma pojęcia na temat działania broni chemicznej i nie zdaje sobie sprawy, że głównym problemem terrorystów jest nie wyprodukowanie sarinu, lecz jego skuteczne rozprzestrzenienie. Z tego też powodu groźne wydało się, że nie będzie to otwarta przestrzeń (gdzie według analiz i symulacji, a także pierwszej próby użycia sarinu przez sektę Aum Shinrikyo, nie byłoby to skuteczne), lecz przejście podziemne. Strefa rażenia też była precyzyjnie określona – dlatego pomysł ewakuowania całego śródmieścia nie został zrealizowany. Autor poddaje także w wątpliwość możliwość dokonania ewakuacji na szeroką skalę w czasie 3 godzin – widocznie nie śledził ani działania służb, ani tym bardziej możliwości naszej policji. Muszę stwierdzić, powołując się na anonimowe źródło z Komendy Stołecznej Policji, że są takie możliwości i 3 godziny byłyby czasem wystarczającym na taką operację.

Autor nie prześledził także szczegółowo działania policji, gdyż kłamliwie stwierdził, że nie było kontaktów z oficerami łącznikowymi innych ośrodków policyjnych. Ze swej strony mogę powiedzieć tylko, że za konsultacje z zagranicą odpowiadało Centralne Biuro Śledcze, które także brało udział w operacji.

Czytając tekst dalej znowu napotykamy na wypowiedź „eksperta” – „byłego oficera AT”, który nie zdaje sobie sprawy, że podłożenie sarinu dwa dni wcześniej nie miałoby sensu i przyczyniłoby się jedynie do niepowodzenia akcji terrorystów: dlaczego w madryckich pociągach nie zostawiono toreb z bombami już 7 marca? Odpowiedź jest prosta: nie miałoby to sensu, skoro atak planowany był na 11… Owszem ETA stosuje zazwyczaj taktykę, że najpierw podkłada bombę, a dopiero później informuje, jednak i od tej zasady w samym Kraju Basków znajdują się odstępstwa.

Cwigun nie zdaje sobie sprawy także z tego, iż dr Kisiel zorganizował atropinę, która jest w tym wypadku pierwszym panaceum, które należy podać osobie wystawionej na skażenie, dzięki temu osoby biorące udział w akcji, a także poszkodowani, byliby poddani niezbędnej pierwszej pomocy.

Czy nie lepiej jest „dmuchać na zimne”, nawet jeżeli jest prawdopodobieństwo, że anonimowy e-mail, może być fałszywą informacją? Warto zaznaczyć także, iż w wielu ujęciach definicyjnych akt terroryzmu to nie tylko jego fizyczne przeprowadzenie - groźba jest nim także, czego potwierdzenie znajdujemy w polskim kodeksie karnym.

Tygodnik publikujący ten szkalujący policjantów i wszystkie inne osoby, które wzięły udział w całym zdarzeniu, nie zdaje sobie sprawy ile poświęcenia, trudu, doświadczenia i wysiłku wymagała ta sytuacja. Warto także zauważyć smutną rzecz, że tacy „krzykacze”, jak cytowany w „Nie” „były oficer AT” po pierwsze nie mają zielonego pojęcia o problemie terroryzmu, a po drugie, gdyby zostali postawieni w obliczu takiej sytuacji z całą pewnością nie poradziliby sobie.
autor: isiah
Komentarze
Brak komentarzy
Komentarze dostepne tylko dla zalogowanych użytkowników
aktualna liczba wiadomości: 5036
Czy boisz się terroryzmu?
Tak
50.27%
Nie
39.29%
10.44%
wszystkich głosów: 2049
Podaj swój e-mail:
zapoznaj się z regulaminem
Najlepsze opisy na GG
humor, smieszne filmy

copyright © 2002-2008 terroryzm.com all rights reserved xhtml & css valid
designed byfeatdesign.net
redakcjarekomenduj nasreklamawspółpraca
Materiały zawarte w serwisie terroryzm.com są objęte prawem autorskim,
ich kopiowane, powielane bądź rozprowadzanie bez zgody autorów jest zabronione!
| Opisy na GG | Bronze fountains statue | bronze sculptures statues | Fiberglass bronze Statues | Polonia USA Porady | bronze statues | Life Size Statues | Bronze garden statues | bronze sculptures | Help Wanted part time | free articles advices | polonia wiadomosci | stairlifts stairlift | new york stairlifts | bronze horse statues | opony | husky | systemy wystawiennicze, stoiska targowe | Przeprowadzki | Bezpłatne ogłoszenia nieruchomości | Meble | Winamp
logowanie katalog stron forum